O mirabelkowym chutney'u myślałam od pierwszych dni sierpnia, gdy obdarowano mnie pierwszymi złotymi śliweczkami, jednak w pierwszej kolejności były mirabelkowe dżemy, konfitury, kompoty na zimę, mirabelki suszone, lemoniada i jogurtowy sernik z mirabelkami. Dopiero wrzesień nastraja tak naprawdę do robienia chutneyów, a ten nowy w mojej kolekcji, chutney z mirabelek, figi i baby patisonów urzekł mnie absolutnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mirabelki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mirabelki. Pokaż wszystkie posty
Jogurtowy sernik mirabelkowy
Czy wiecie, ze na początku września wciąż są mirabelki? Ale ten sernik będą robić nawet w środku zimy, bo składniki do niego mam w spiżarni już od sierpnia. Koniecznie zróbcie ten wyśmienity sernik mirabelkowy, jeśli podobnie jak ja, zakochaliście się w mirabelkach, ale... można zrobić go też z innymi jasnymi śliwkami i w zasadzie nie wymaga on pieczenia.
Tradycyjna konfitura z mirabelek
Nie wierzcie mi na słowo, gdy mówię "dość mirabelek". Przez ostatnie lata tyle czasu ich bezskutecznie poszukiwałam, że w tym roku nie odmawiam, gdy znów ktoś przypomina się - a chcesz jeszcze dwie łubianki? Do kompletu przetworów mirabelkowych dołącza tym razem tradycyjna konfitura z mirabelek, koniecznie zróbcie!
Suszone mirabelki domowym sposobem
Jest jedyna słuszna odpowiedź na pytanie "dlaczego znów suszyłam" - bo suszone mirabelki są pyszne i NIGDZIE ich nie kupię. Od krasnoludków (kochanej Ani K) dostałam skrzynkę obłędnie pięknych mirabelek. Boshhh Aniu, Ty się bój! a co będzie jeśli potraktuję Cię jak stałe źródło? Zachęcona sukcesem rewelacyjnych suszonych wiśni i obłędnie pysznych suszonych śliwek węgierek zrobiłam wczoraj suszone mirabelki.
Kompot z mirabelek na zimę
Mam nadzieję, że udały się Wam łowy mirabelkowe? To cudowne i bardzo wdzięczne owoce, które są tak bardzo niedoceniane, że ciężko je w handlu znaleźć. Ale czasami uda się znaleźć dobrą duszę, która obdaruje łubianką, albo nawet całą skrzynką mirabelek. Ja miałam takie trzy - Adę, Anię i pana Mietka z targu. No to w sumie trafiło do mnie ponad 20 kilogramów żółtych mirabelek. Gdy padałam na nos i ja i mój syn, który pomagał drylować, zaczęłam kombinować jak wykorzystać owoce ale już bez konieczności drylowania. Była lemoniada mirabelkowa, a dziś kompot z mirabelek na zimę.
Rewelacyjny dżem z mirabelek
Mirabelki to moje ukochane owoce dzieciństwa. Na trasach rajdów harcerskich, czy wycieczek szkolnych zdarzało nam się chodzić na owocowy "szaber" - polowaliśmy na jabłka, pyszne śliwki albo dojrzałe klapsy, ale mirabelki to były dziko rosnące drzewa i pod hasło "szaber" nie podlegały. Przecież zbieraliśmy tylko z ziemi to co spadło. Nigdy nie przypuszczałam że kilkadziesiąt lat później przyjdzie mi prosić, błagać, poszukiwać i polować na mirabelki. Ale oto mam, kilka łubianek pachnącego złota. Oczywiście na pierwszy rzut poszedł ukochany dżem mirabelkowy.
Węgierki, opale, dąbrowickie, uleny, mirabelki i japonki shiro - czas śliwek!
Ja jednak byłam "straganiarką na paryskim straganie" w poprzednim życiu, no nie ma siły. Lubię pokręcić się między stoiskami pełnymi letnich owoców i jesiennych warzyw. Najbardziej mnie cieszy, jeśli na takie zakupy mam trochę czasu, gdy nic mnie nie goni i "dzieci nie płaczą". Chodzę z wiklinowym koszykiem, tu trzy ładne rumiane brzoskwinie (klik), tam nektarynki na dżem o zapachu kawy (klik). Zielone pomidory i twarde klapsy na fantastyczny złoty chutnej (klik), bakłażany na caponatę. Wszystkiego mi mało i "jem oczami". To dlatego potem padam na twarz w kuchni - bo jak już te kilogramy zwiozę do domu, to muszę zaraz z nich coś zrobić :)
Ostatnio na bazarku bardzo się zdenerwowałam, chodziłam od stoiska do stoiska i na tekturkach czytałam "śliwki słodkie", "gruszki bardzo słodkie, soczyste", "jabłka winne", "śliwki dobrze odchodzą od pestki", "pomidory gruntowe", "pomidory na zupę". Co do diaska?! Spróbuj sobie wygooglować gatunek: "śliwki słodkie", a może "pomidory na zupę" - czyżby wikipedia miała braki? Ciekawe gdzie można kupić sadzonki gruszy "soczystej", albo nasiona pomidorów "gruntowych"??? Znalazłam jedno - JEDNO - stoisko, gdzie na straganie widniało "renkloda-ulena", "damaszki", "opal", "węgierka dąbrowicka", "pirus" (jabłka), "klapsa", "konferencja" (to o gruszkach). Czy klienci kupujący owoce nie mają żadnej wiedzy i zainteresowania jaką odmianę owoców kupują? Przecież samych węgierek jest kilka odmian.
Niemal każda śliwka jaką brałam do ręki była zielonkawa w środku, a już miękka. Taak łatwo odchodziła od pestki, bo to właśnie tego "gatunku" szukają klienci, ale była ... bez smaku! A przecież rodzaj śliwki ma ogromne znaczenie zarówno w przetworach, jak przy pieczeniu ciasta. Najlepsze do piernika staropolskiego na Boże Narodzenie są powidła ze śliwki damaszki lub węgierki zwykłej. Z renklod (kiedyś wołałam na nie "ręglody") wspaniałe są kompoty. Opal jest rewelacyjny do jedzenia tak po prostu i na dżem opalowy. Na powidła cudna jest też węgierka presenta, albo mieszane z gruszkami japońskie śliwki z odmiany shiro (obie trudne do dostania). Mirabelki na dżem z rumem, który poleca Bea, a do nalewki mocno owocowej, aż gęstej od smaku i aromatu śliwek świetne będą węgierki dąbrowickie.
Ostatnio na bazarku bardzo się zdenerwowałam, chodziłam od stoiska do stoiska i na tekturkach czytałam "śliwki słodkie", "gruszki bardzo słodkie, soczyste", "jabłka winne", "śliwki dobrze odchodzą od pestki", "pomidory gruntowe", "pomidory na zupę". Co do diaska?! Spróbuj sobie wygooglować gatunek: "śliwki słodkie", a może "pomidory na zupę" - czyżby wikipedia miała braki? Ciekawe gdzie można kupić sadzonki gruszy "soczystej", albo nasiona pomidorów "gruntowych"??? Znalazłam jedno - JEDNO - stoisko, gdzie na straganie widniało "renkloda-ulena", "damaszki", "opal", "węgierka dąbrowicka", "pirus" (jabłka), "klapsa", "konferencja" (to o gruszkach). Czy klienci kupujący owoce nie mają żadnej wiedzy i zainteresowania jaką odmianę owoców kupują? Przecież samych węgierek jest kilka odmian.
Niemal każda śliwka jaką brałam do ręki była zielonkawa w środku, a już miękka. Taak łatwo odchodziła od pestki, bo to właśnie tego "gatunku" szukają klienci, ale była ... bez smaku! A przecież rodzaj śliwki ma ogromne znaczenie zarówno w przetworach, jak przy pieczeniu ciasta. Najlepsze do piernika staropolskiego na Boże Narodzenie są powidła ze śliwki damaszki lub węgierki zwykłej. Z renklod (kiedyś wołałam na nie "ręglody") wspaniałe są kompoty. Opal jest rewelacyjny do jedzenia tak po prostu i na dżem opalowy. Na powidła cudna jest też węgierka presenta, albo mieszane z gruszkami japońskie śliwki z odmiany shiro (obie trudne do dostania). Mirabelki na dżem z rumem, który poleca Bea, a do nalewki mocno owocowej, aż gęstej od smaku i aromatu śliwek świetne będą węgierki dąbrowickie.
W "naszym Kazimierzu" obok orzecha, pod którym stal stół ze starych drzwi rosły cztery dorodne, stare śliwy. Śliwki miały owalne, różowawo-fioletowe, ale z gatunku dość jasnych. Nigdy nie były niczym pryskane., bo i o ich uprawie nie mieliśmy żadnego pojęcia. Pierwszego lata, gdy mieszkaliśmy jeszcze w drewnianej chacie pod strzechą, zbierałyśmy z mamą co drugi dzień pełen koszyczek owoców. Były jeszcze ciepłe od słońca, gdy zajadaliśmy się nimi ze smakiem. Żadne tam "brzuch rozboli"! Pałaszowaliśmy ile wlezie siedząc na ławce pod stuletnią lipą. Do jedzenia tych śliwek trzeba było mieć mały nożyk, były tak pyszne, że i robaczki je lubiły, ale kto by tam cały zbiór robaczkom oddał - wycinało się delikwenta z kawałkiem śliwki, a reszta nasza :) Najlepsze owoce to wszak te, które również małe stworzonka chcą jeść...
Kolejnego lata śliwki jeszcze ładniej obrodziły, tym razem nie ja je zbierałam, ale przez telefon zamówiłam wiaderko do domu i czekałam aż do mnie przyjedzie. A tu... ni ma. Mama zrobiła z nich dżem. Łomatko jak się zdenerwowałam, jak można "zmarnować" takie pyszne śliwki! na dżem to jakieś zwyklasy! Jakże się myliłam.... dżem był f.e.n.o.m.e.n.a.l.n.y i od tej pory wiem jakie to śliwki - opale. Moje ukochane opale. Naprawdę jakość śliwek, z których robimy przetwory ma zasadnicze znaczenie. Węgierka zwykła , cudna na powidła, wcale nie jest rozwiązaniem na wszystko. Nasze śliwy pewnego roku zaatakowała choroba, z którą nie umieliśmy sobie poradzić. Ostały się tylko 2 drzewa, ale też ładnie owocowały. Dopiero na rok przed sprzedażą gospodarstwa i naszym wyjazdem śliwy przestały owocować - może 10 śliweczek na nich było. Może żeby nam było "mniej żal' wyjeżdżać? Bo jak bym się dziś czuła wiedząc, że kupuję na straganie w dzień targowy 3 kilo opali, gdy na własnych drzewkach mogłam mieć tych kilogramów -naście?
RENKLODA ULENA - śliwka i dużych owocach, kulistych lub lekko owalnych. Ma zielonożółta skórkę, im bardziej dojrzała tym żółciejsza, pokryta delikatnym mlecznym nalotem. Owoce są aromatyczne, soczyste, pestka dość łatwo oddziela się od intensywnie żółtego miąższu. Dojrzewa dość wcześnie (od początku sierpnia). Najlepsza na kompoty, bardzo ciekawa w zielonożółtym dżemie.
Zielonożółty dżem z uleny
1,5 kg renklody uleny
300g cukru
Śliwki umyj, wypestkuj i pokrój na ćwiartki. Przełóż do garnka o grubym dnie, zasyp cukrem i odstaw na 2 godziny. Przykryj garnek i doprowadź do wrzenia. Potem zdejmij przykrywkę i gotuj na wolnym ogniu aż odpowiednio zgęstnieje - trwa to ok 2 godzin. Gorące powidła przekładaj do czystych, suchych słoików i od razu zakręcaj. Dżem jest kwaskowy, jasny, świetny do gofrów z bitą śmietaną lub czekoladowych naleśników. Pycha!
OPAL- śliwka o kształcie elipsoidalnym, zazwyczaj ciemno różowa, niebieskawa. Odmiana bardzo smaczna, słodka, pestka dość łatwo oddziela się od żółtawo-pomarańczowego miąższu. Wspaniała na dżem, który jest dość jasny i bardzo bardzo aromatyczny.
Dżem opalowy
2 kg opali - wybierz jak najsłodsze i dojrzałe
300g cukru
Śliwki umyj, wypestkuj i pokrój na połówki. Przełóż do garnka o grubym dnie, zasyp cukrem , przykryj garnek i zagotuj. Potem zdejmij przykrywkę i gotuj na wolnym ogniu aż odpowiednio zgęstnieje - trwa to ok 2 godzin. Gorące powidła przekładaj do czystych, suchych słoików i od razu zakręcaj. Dżem jest słodki, pachnący, przepyszny!
WĘGIERKA ZWYKŁA - drobna, jędrna śliwka, lekko wrzecionowata. Skórka pokryta białym nalotem, brązowo-granatowa, bardzo bardzo ciemna. Najlepsza i miąższu pomarańczowym, wtedy też jest najsłodsza i soczysta. Miąższ łatwo odchodzi od pestki. Na powidła wybieraj mocno dojrzałe owoce, mogą być nawet troszkę pomarszczone. Węgierki zwykłe najlepiej kupić pod koniec września lub w październiku.
Tradycyjne powidła węgierkowe
6 kg węgierek zwykłych - małych, ciemnych, soczystych... bardzo słodkich
duży garnek
mały ogień
bez cukru!
Umyj i wypestkuj owoce. Przełóż do dużego garnka o grubym dnie. Przykryj i na niedużym ogniu doprowadź do zagotowania, gotuj pod przykryciem ok 30 minut. Potem zdejmij przykrywkę i smaż przez 3 dni po 3 godziny. Koniecznie mieszaj i pilnuj garnka, żeby się nie przypaliły. Przy smażeniu powideł śliwkowych przyda się wysoki taboret i dobra książka - na przykład o Toskanii - 2 godziny lektury, mieszanie powideł drewnianą łyżką.... fantastyczne... Gorące powidła przekładaj do czystych, suchych słoików i od razu zakręcaj. Są wyśmienite, szczególnie do piernika staropolskiego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







