Pięć kasz na śniadanie

Nawet nie wiecie jak ja kocham kaszę! No prawie jak ziemniaki :) Tyle, że ziemniaczaną miłość łatwiej mi rozwijać, bo cała nasza rodzina jest kartoflana. Ziemniaków na szczęście zbyt często nie zdarza mi się jadać na śniadanie, no chyba, że jest to hiszpańska tortilla, a podaje ją rodowity Hiszpan. Za to kasza na śniadanie jest świetna - kasza manna, jaglanka w różnych wersjach, a od kilku dni ze smakiem zjadam śniadanie z pięciu kasz. Och ugotujcie koniecznie, zakochacie się! 


Pimientos de Padrón i oliwki z tapenadą

Jesień to dobry czas na wino, czerwoną hiszpańska Rioja, albo chilijskie carmenere, których ostatnio kupiłam kilka butelek. Bez zapowiedzi i specjalnych ambarasów wpadają znajomi, otwiera się jedna butelka, potem kolejna. Nigdy nie mam w domu słonych paluszków, czy solonych orzeszków jako przekąsek, bo to nudne, niezdrowe i takie bez polotu. Na spotkanie przy winie piekę kruche ślimaczki z tapenadą, smażę boskie empanadillas z morcillą, stawiam półmisek pimientos de Padrón z kozim serem i miodem. W trakcie wieczoru, gdy powoli opróżniają się małe miseczki z tapas, podaję jeszcze mieszankę hiszpańskich oliwek, które sama doprawiam, a na rozgrzaną oliwę wrzucam pimientos de Padrón - są gotowe w 3 minuty. Wieczór trwa dalej.


Empanadillas - morcilla i fasola wrzawska

Wkręciłam się w przygotowywanie małych, fajnych przekąsek do wina w stylu hiszpańskim - tapas. A na dodatek bawią mnie mariaże polskich składników z hiszpańskimi. Jeśli macie gdzieś w zanadrzu butelkę dobrego hiszpańskiego wina na wieczór, podajcie do niego coś wyjątkowego. Coś bardzo bardzo wyjątkowego, doskonałego na zimno, jak i na gorąco, cudownie, piekielnie pikantnego. Na przykład hiszpańskie pierożki smażone zwane empanadillas z pikantną hiszpańską morcilla i fasolą wrzawską.




Zupa grzybowa z sosną

Tak ogromnie żałuję, że nie mam z kim chodzić na grzyby do lasu. Ślepota grzybowa trwa u mnie już od kilkunastu lat i tylko, gdy obok mnie jest ktoś życzliwy, a znający się na grzybach miewam przebłyski widoku - rydza obok strumienia na Święcie Rydza, albo koźlarzy, borowików, opieniek i podgrzybków na wycieczce do lasu z mykologiem.  W każdy inny czas jestem zdana na dary lasu losu podarowane przez znajomego grzybiarza albo na pobliski targ, na którym w obłędnych cenach bywają szlachetne leśne skarby. Jeśli pójdziecie na grzyby - do lasu lub na targ - zróbcie z podgrzybków zupę z lasu - grzybowa z igłami sosny, jest fantastyczna!


Szakszuka z dynią i szałwią

Trochę mi głupio, gdy przypominam sobie czasy, gdy nie jadałam dyni. Nie potrafiłam z nią nic przyrządzić, wydawała się jakaś bez smaku i polotu. W sprzedaży dostępne były wówczas głównie dynie zwyczajne, te co na Halloween się wycina. I oto z roku na rok na targach i straganach dostępnych jest coraz więcej odmian dyni. Moja ukochana to Hokkaido, taka prosta, pyszna i niezwykle smaczna. Na początku sezonu dyniowego piekę ją w piekarniku i miksuję na mus dyniowy, który potem wykorzystuję w kuchni na różne sposoby - do pumpkin spice latte, dyniowej tarty na żytniej mące albo fantastycznego, leciutkiego sernika dyniowego.  Ale dynia fantastycznie smakuje też na śniadanie, w szakszuce z dynią i szałwią. 


Awokado z kurkami i szpinakiem

Lubię dawać się karmić. Na obiedzie u rodziny, na kawie z ciastem u przyjaciółki albo u nowo zapoznanych znajomych, których poznaje się właśnie poprzez kuchnię. A daję się też karmić w restauracji.  Czasem rozpływam się w zachwytach nad prostotą, a jednocześnie sztuką stworzenia dania, na które nigdy nawet nie próbowałabym się porwać, innym razem wpadam jak śliwka w kompot przy najprostszym na świecie połączeniu trzech składników. I potem muszę, muszę bo się uduszę, odtworzyć danie we własnej kuchni. Bywa, że "kradnę" pomysł i rozkładam danie na czynniki pierwsze, innym razem mam czelność zapytać szefa o szczegóły. Musicie, po prostu MUSICIE zrobić to wyśmienite awokado z kurkami i szpinakiem, które ukradłam/dostałam od Oliwki z pewnej warszawskiej restauracji. 


Fasola wrzawska z suską i jabłkiem grójeckim

Uwielbiam odkrywać naszą polską kuchnię regionalną. Zachwycać się fantastycznymi serami, wędlinami, owocami, które nie są produkowane na masową skalę, a w których jest serce rolnika i niezwykła miłość do ziemi. Tego lata zakochałam się w fasoli wrzawskiej i przyrządzam ja na wszelakie sposoby - jako rozgrzewające, treściwe jesienne danie, podaję fasolę po wrzawsku, na lekką kolację, albo przekąskę do szkoły/pracy proponuję zaś fasolę wrzawska z suską sechlońską, grójeckim suszonym jabłkiem i ostrą nutą



Miód z rokitnikiem

Październikowe poranki są rześkie, rześkie aż do przemarzania nosa i kostek u nóg. Wyciągam z szafki torebki z suszonym jabłkiem i imbirem i przygotowuję rozgrzewające napary. To także czas, by rozpocząć zasilanie organizmu sporymi dawkami witaminy C - dla wzmocnienia, dla zdrowia i z myślą o niezakatarzonej jesieni i zimie. Poszukajcie w ogrodach i znajomych rokitnika, który jest wspaniałym źródłem witaminy C, E, prowitaminy A oraz niektórych witamin z grupy B. Jeśli macie dobre źródło miodu, zróbcie na zimę słoiczek miodu z rokitnikiem.



Szakszuka raz!

Jajka i pomidory to moja wielka, wielka miłość. Lubię jajka na miękko, które na sobotnie śniadanie przygotowują synowie, uwielbiam omlety w wersji słodkiej lub wytrawnej, właśnie z pomidorami, kocham "kolorowe kanapki", których dwa obowiązkowe elementy to jajko na twardo i pomidor. Latem jadam na śniadania jajka na półmiękko z malinowym pomidorem i czosnkiem niedźwiedzim albo jajka w koszulce na szpinaku duszonym z pomidorami. Jajko i pomidor to dla mnie mariaż idealny! Jesienią, gdy jeszcze całe mnóstwo pomidorowej dobroci na targu, ale już chłodniejsze poranki, pichcę na śniadanie rozgrzewającą szakszukę. Zróbcie ją na weekendowe śniadanie, jest fantastyczna!



Pimientos de Padrón zapiekane z serem kozim

Nie biorę udziału w łańcuszkowych ankietach "gdzie mógłbyś mieszkać", ja już znam odpowiedź na to pytanie. Jeśli kiedyś będę miała opcję wyboru miejsca, w którym spędzę resztę życia, będzie to Francja z jej cudownymi porankami z kawą na mleku, którą będę pić z miski zagryzając rumianym croissantem. Albo Hiszpania, w której każdy wieczór kończyć będę spotkaniem przy winie i tapas. Cudowna historia - snuć się uliczkami Barcelony lub Madrytu, zaglądać do klimatycznych barów i rozkoszować się biżuterią na talerzu podawaną do kieliszka wina. Wybierzcie się ze mną w tę podróż - na początek pimientos de Padrón z kozim serem i szynką serrano


Duszona cielęcina z pomidorami

Oglądacie programy kulinarne w tv? Od kiedy wynieśliśmy się poza Warszawę, "za daleko" mam do telewizora i zarzuciłam nawet oglądanie niegdyś mojej ulubionej kuchnia+. Wciąż jednak podglądam na Fb co się ciekawego w tym programie dzieje. Ostatnio wpadł mi w oko przepis Tomka Jakubiaka na duszoną cielęcinę w pomidorach. Od pomysły do realizacji nie minęło wiele czasu, tym bardziej, że w spiżarni czekał ostatni słoik kiszonych pomidorów z ubiegłego roku. 


Mrożone czekoladki karmelove

Mówiłam już, że nie cierrpię białej czekolady? To zawołam głośniej, NIE ZNOSZĘ! Czekolada ma być mocna, ciemna, deserowa, może być z solą, chilli, pomarańczą, z malinami, orzechami laskowymi - wymieniać mogę bez końca, ale przede wszystkim ma być c.z.e.k.o.l.a.d.o.w.a. No tak, ale oto mam w ustach czekoladkę, która nie wygląda jak czekolada - jest jasna, jasno-złota, pachnie karmelem, fistaszkami, ma wyraźnie słoną nutę, a na dodatek jest lodowato zimna i cudooownie rozpływa się na podniebieniu. Mrożone czekoladki karmeLove - my love! 
P.S. Aaaa no i jeszcze na końcu posta mam dla Was konkurs z fajnymi nagrodami!



Kiszone pomidory

A kiszone pomidory znacie? kilka lat temu podarowała mi słoik takich pomidorów Nadia, Ukrainka, której córka studiowała w Polsce. Kiszone? pomidory? no nie wiem… Aż w końcu kiedyś mąż na zupę pomidorową przyniósł ze spiżarni słoik pomidorów kiszonych, zamiast pasteryzowanych. Otworzył, zatem nie dało się ich odstawić z powrotem na półkę. Kiszone pomidory są szalenie ciekawe, niezwykłe i absolutnie cudowne do duszenia mięs, na kiszoną zupę pomidorową i do pieczonych mięs na zimno.

Galaretka z czarnego bzu

odkryliście już czarny bez? Mnie jego smak urzekł i zaczarował dopiero rok temu. Na Święcie Rydza w Wysowej piłam herbatę z sokiem z czarnego bzu, potem spróbowałam czarnej galaretki i … przepadłam. W ubiegłym roku udało mi się zebrać ledwie pół koszyka baldachów z czarnymi owocami bzu, reszta zdążyła uschnąć lub zniknąć w koszach bystrzejszych zbieraczy. W tym roku jednak miałam plan by narwać go z dziećmi dużo, jak najwięcej - na wyśmienitą galaretkę z czarnego bzu i pigwy.

Tatar z łososia z pomarańczowo-miodową emulsją

Czasami trafia mnie coś kulinarnie tak mocno, że nie mogę zapomnieć o poznanym smaku przez długi czas. Na początku września zadurzyłam się po uszy w boskim tatarze z łososia, który podano jako przystawkę na miodowych warsztatach w Hotelu Regent. Mam dla Was przepis prosto od Marcina Suchenka - maślany, delikatny łosoś, rozpływające się w ustach awokado, chrupki ogórek i cudowna miodowo-pomarańczowa emulsja, w której skąpane jest danie. Musicie go zrobić!

Warszawskie pszczoły hotelowe

Lubicie miód? A ile i jak często go jadacie? Od wiosny do końca lata pracowite pszczoły produkują zapasy miodu na cały rok. Najlepszy dla nas to ten, który powstaje blisko miejsca, w którym mieszkamy. Jeśli potraktować to dosłownie, to co jedliby warszawiacy? A na przykład niezwykły miód Łazienki Gold, który wytwarzają pszczoły na dachu jednego z warszawskich hoteli. A ja tam byłam miód jadłam i piłam...


Fasola po wrzawsku

Gdyby mnie kiedyś ktoś spytał, czy kiedykolwiek znajdzie się na blogu przepis na fasolkę po bretońsku, zaklęłabym szpetnie i splunęła przez lewe, a potem prawe ramię. Dziś jest o odczarowywaniu przekleństw kulinarnych z dzieciństwa. A także o zachwycie, o łzach w oczach i wyjadaniu 5 litrowego garnka… fasoli. Bo ja jeszcze nigdy, przenigdy nie jadłam i … nie ugotowałam tak wyśmienitej fasoli, co to mogłaby być "po bretońsku", ale jest fantastyczną fasolą po wrzawsku.



5 lat bloga...

Kupowałam dziś rano kawę na wynos, zagapiłam się na kalendarz w komórce - dziewiąty września, hmmm. 9.09.2009 "coś mi to mówi chyba…". No tak! dziś całkiem niespodzianie przeleciało mi 5 lat blogowania. Jeszcze pamiętam pierwszy post, krótki i skromny, a traktował o domowym makaronie. Potem nastały szarlotki, serniki, suszone owoce, mięsiwa, domowe kiełbasy, pierwszy chleb i domowy jogurt. Fajnie mi z Wami było przez te 5 lat, a Wam?


Wytrawne trufle czekoladowe

W zasadzie już prawie nie oszukuję dzieci przy jedzeniu. Prawie. Minęły czasy, gdy w buraczkach ukrywałam kotleta, a w zupie krem cukinię, czy kalafiora. Ale bawi mnie zabawa w kuchni i takie małe niespodzianki, przy których dzieciom śmieją się dzioby i jest łaaał… Z nastaniem września wymyślam dzieciom do szkolnych śniadaniówek smakołyki nieoczywiste. Na przykład przed klasówką z matematyki strzałem w dziesiątkę okazują się ultra-czekoladowe trufle z wytrawą niespodzianką w środku - pomidorem, albo…

Pain perdu na lato - francuskie śniadanie z grilla

Jestem absolutnie zachwycona tegorocznym latem! Słońce pieści i rozleniwia już od maja, deszcz pada wtedy kiedy powinien, czyli nocą (= "pogoda bułgarska"), magnolia oszalała i kwitnie w sierpniu po raz wtóry. Nic dziwnego, że mamy odjechane pomysły i grilla rozpalamy o 9 rano… A kto nam broni w wakacje rozkoszować się śniadaniami? Namawiam Was bardzo, bardzo bardzo na cudne letnie śniadanie z grilla - pain perdu, albo "french toast" z grilla - zakochacie się!



Topinky - czeski specjał do piwa

Kuchnię czeską poznawałam jako dziecko, ale niespecjalnie zapadła mi w pamięci. w najmłodszych latach kilka razy byłam w Czechach, ale potem "w dorosłości", jakoś nie wychodziło. Niby tak blisko, ale Francja, czy Hiszpania bywały bliższe niż kraj po sąsiedzku. W tym roku całkiem spontanicznie wybraliśmy się do Pragi na kilka dni z dziećmi i wróciliśmy absolutnie zauroczeni! Przepiękne miasto (taka mogła być Warszawa), mnóstwo wyśmienitego piwa (pokochałam Budweisera) i fantastyczne przekąski do kufla z pianą. Jedną z tych przekąsek już znałam, gdy w mojej własnej kuchni przyrządzała ją wiele lat temu dla nas znajoma Czeszka. Wizyta w stolicy Czech nie mogła się obyć bez … topinky, czyli rumianych grzanek z chleba. W domu robię ich dwie wersje - z patelni i prosto z ognia!

absolutnie wyśmienite topinky z  našlehaným pivním sýrem
z praskiej knajpy U Medvidku 

Lody w kozim sosie i domowe bounty

Od rana padało dziś po prostu pięknie. Od rana zabierałam się za ciasto, którego bardzo nie chciało mi się piec. Od rana chciało mi się coś słodkiego, czym nie zgrzeszę przesadnie. Skończyło się boskim, absolutnie cudownym deserem lodowym, który jest błyskawiczny do przygotowania i całkowicie rozwala kubki smakowe - czarna porzeczka, kozi ser, rozmaryn. Nie zazdraszczać proszę - zróbcie sami, to proste!
W tym poście znajdziecie jeszcze jeden deser lodowy - domowe bounty z ciepłym sosem czekoladowym, zachęceni?



Najlepszy kotlet schabowy

No i nadszedł czas na klasyk klasyków. Do kolekcji najbardziej osobistych rodzinnych i ukochanych receptur, które zbieram w brulionie kuchnia z serca domu, tam gdzie są już kotlety mielone, grochówka po żołniersku, obok barszczu na gwoździu, ukochanej zupy jagodowej, mizerii po warszawsku i najlepszych na świecie twardych i chrupiących ogórków kiszonych, zapisuję rodzinny przepis na kotlet schabowy. A dla Was mam kilka tricków co zrobić by naprawdę był the best! 



Pyszne risotto z koniczyną - prosto z ląki

Ja do risotto jak do jeża. No rozumiem zjeść w jakiejś dobrej restauracji, DOBREJ podkreślam, gdzie ziarenka ryżu będą nie za twarde i nie rozgotowane, dokładnie "w punkt". Do nich cudne dodatki - grzyby, ryby, ślimaki (eee żartowałam), ale  risotto gotować samemu? w domu?? No kto by mi kazał, na pewno sie nie uda! Próbował Kurt Scheller (a raczej ja u niego), ćwiczyłam pod okiem mistrzów włoskiej kuchni i cóż, bez rewelacji, bez sukcesów i absolutnie bez zachwytu. A tymczasem... ni z tego ni owego, tak bez ostrzeżenia i prosto z łąki ugotowałam pyszne risotto z koniczyną, młodą fasolą maślak i szałwią. Otóż jest szał, a ja guuupia byłam, że dopiero teraz ;)




Frużelina wiśniowa, niskoslodzona

Pamiętacie gofry na Monciaku? Albo we Władku? duże, chrupiące, z ogromną chmurą bitej śmietany i rubinową lawą - wiśniową frużeliną. Tyle, że gofry z "gotowca", śmietana ze sprayu, a frużelina wspomagana czym się da i zbyt słodka. A przecie można inaczej, a na dodatek zaczynać dzień od słodkiego śniadania: ukochane gofry lekkie jak piórko, do nich samodzielnie ubita śmietana ze szczyptą cukru pudru i najlepsza na świecie domowa, niskosłodzona frużelina wiśniowa. Koniecznie zróbcie zapasy frużeliny na zimę, póki sezon na wiśnie!


Pyszne chwasty !

To się tylko tak wydaje, że jak ktoś już był na dzikich warsztatach u Łukasza Łuczaja, a potem zagłębiał się w jego książkę "Dzika kuchnia", to potem myk, leci na łąkę, przynosi owej łąki łan i gotuje na gazie, indukcji czy innej ceramice zielska, chwasty i czarne grzyby. A figa, a wcale nie tak łatwo. Na przykład ze mną trzeba powolutku, pomalutku, tak jak Gosia Kalemba Drożdż. Bo ja moi mili właśnie objadłam się po korek pysznego risotto z koniczyną z Gosinej inspiracji, a teraz otulona błogością namawiam Was na jej książkę "Pyszne Chwasty" oczywiście przy okazji spotkania z autorką, które już w niedzielę w Warszawie!


Krem porzeczkowy - curd

Kocham moją spiżarnię w szczycie sezonu! Uwielbiam ten czas, gdy wyciągam kartony pustych słoików i słoiczków zbieranych od wszystkich znajomych, by latem i jesienią zapełniać je przetworami. Są takie, które lądują na półkach spiżarni, gdzie mogą stać latami i te, które przechowuję w lodówce. Chomikowanie i przygotowywanie zapasów na zimę daje mi sporą dozę pewności na wypadek niespodziewanych wizyt znajomych. Bo taki na przykład słoiczek lemon curd (kremu cytrynowego) to doskonały trick na szybki deser. Kilka dni temu oszalałam dla nowej odmiany tego pysznego kremu - curd porzeczkowy - pięknie różowy obezwładniająco pyszny. Koniecznie go zróbcie póki jeszcze jest czarna porzeczka!


Sok wiśniowy z sokownika

Lipiec - przetwory. Lato - upały. Sierpień - przetwory. Lato - woda z saturatora! W niedzielę wieczorem wróciłam z wyprawy do korzeni smaku, o której jeszcze napiszę na blogu. Najadłam się pysznych, bardzo soczystych wiśni prosto z drzewa i piłam wiśniowy sok z gazowaną wodą - zatęskniłam za smakiem "wody z saturatora". Zimna, gazowana, orzeźwiająca latem. Zazwyczaj zamawiałam ją bez soku, no chyba, że u pani Stasi pod Sezamem, która miała najlepszy na świecie sok do wody - z czarnej porzeczki albo z wiśni. Oba jej własnej produkcji. Dziś wyciągnęłam ze spiżarni sokownik, nówka sztuka i pierwszy raz zrobiłam sok wiśniowy z sokownika


Czeskie knedle drożdżowe z jagodami

Borůvkové kynuté knedlíky z restauracji U Medvidku w czeskiej Pradze były jednym z istotniejszych punktów "planu kulinarnego" naszej kilkudniowej wyprawy do stolicy Czech. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu mimo, iż zachwyt nad oryginalnym Budveiserem i podawanymi do niego topinky s našlehaným pivním sýrem był szczery i autentyczny, to najbardziej w pamięci podniebienia pozostały właśnie czeskie knedle drożdżowe z jagodami. Zachwycająco delikatne, miękkie, puszyste. Musiałam je powtórzyć w domu!

Najlepsze kotlety mielone

Kocham kotlety, chociaż robię je zdecydowanie zbyt rzadko. W sumie to taka bardzo męska dziedzina w moim domu, że nawet trudno mi powiedzieć "robię". Kotlety schabowe od wielu już lat robi mój mąż i są po prostu doskonałe. Najlepsze na świecie kotlety mielone też robi… mój mąż zazwyczaj przy okazji robienia przepysznych gołąbków. Przepis na kotlety mielone przez całe lata był tajemnicą moich rodziców, którą w końcu zdradzili mojemu mężowi mniej więcej po 10 latach naszego małżeństwa. No wiecie, żeby sekret w "obce ręce" się nie dostał.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...