Powiedział Bartek - zaraz Tłusty Czwartek
a Bartkowa uwierzyła - pączków, chrustów nasmażyła
Jak tam u Was z karnawałem? Tańczycie na "dancingach", chadzacie na bale przebierańców, a może tak jak u mnie rozpusta w kuchni? Tak tak, karnawał przy garach trwa! Chce mi się krzątać, kręcić, smażyć góry faworków, wyrabiać ciasto na pączki, których od ubiegłego roku już się nieco mniej boję... No a najfajniej to taki karnawał w kuchni odbywać towarzysko - na wspólnym wycinaniu chrustu, wykrawaniu krążków na karnawałowe róże, na pogaduchach i babskich śmichach-chichach. Mam już takie dwa karnawałowe spotkania za sobą, a jeszcze dwa mnie czekają - i jak tu nie lubić tego wesołego czasu po Trzech Królach a przed Popielcową Środą. W tym roku poszalałyśmy - były faworki i róże karnawałowe, a nawet razowe róże!


















