Fantastyczna sałatka z ciecierzycy z czerwonym pesto

Nie znudziły się Wam czasem banalne kolacje - kanapki z żółtym serem, czy wędliną i rzodkiewką? Ponoć to to najpopularniejszy wybór na kolację, a nierzadko i śniadanie. Lubię uciekać od pieczywa na kolację. Wrzucam do miski trochę zielonych liści, warzyw, owoców, dobry dressing i gotowe. Ale gdy chce się zjeść coś bardziej treściwego, sięgam po strączki, które są fantastycznym źródłem zdrowego białka. Zróbcie sobie na kolację błyskawiczną sałatkę z ciecierzycy z pesto pomidorowym (a w sezonie także z truskawkami!). 


Granola truskawkowo-miętowa  

Wyjątkowo ciepły maj w tym roku, nawet Zośka jakoś nie zmroziła. Ta straganach pełno soczystych słodkich od słońca truskawek. A ja jak co roku kilka łubianek suszę, by mieć truskawki do chrupania przez cały rok. W tym roku robię też wyborną granolę truskawkowo-miętową, co to w ubiegłym roku nie zmieściła się do mojej książki "W słoiku". Zróbcie ją koniecznie, jest pyszna!


Truskawki janginizowane (bez cukru!)

Robicie przetwory na zimę? Moja książka "W słoiku" ma już rok. W kwietniu 2017 zaprosiłam Was do wspólnej podróży z przetworami. Dziś już kolejny nakład w księgarniach, a ja tu, na blogu uzupełniam pomysły na przetwory. A truskawki w słoiku na zimę robicie? Że za dużo cukru powiadacie? No to zróbcie truskawki janginizowane, już prościej nie można!

Sorbet Rossini (z prosecco)

Spaceruję boso po młodej trawie, zachwycam każdym pąkiem na naszych mangoliach. Tak się cieszę, że już ciepło, że majówka już w kwietniu, że spokój, i cisza, i ptaki wiją gniazda. Niewiele mi trzeba, wystarczy kilka najsłodszych truskawek i pół butelki prosecco. Będzie najprostszy sorbet świata - sorbet rossini, idealny na ochłodę, na małą rozkosz, na deser albo aperitif wyjadany łyżeczką. Zróbcie koniecznie!


Marynowane rzodkiewki

Koniec kwietnia to czas nowalijek. Jeśli będziecie je kupowali najlepiej poszukajcie zaufanego źródła - na targach u rolników, czy zaprzyjaźnionych działkowców/ogrodników. Młode, wiosenne rzodkiewki w swej szczypiącej w język pikantności to genialny dodatek do śniadaniowego twarożku, czy gofrów na wytrawnie. Z liści rzodkiewki można zrobić wyborne pesto albo dodać do sałaty, dzięki czemu będzie przyjemnie pikantna. Same rzodkiewki można zaś jadać nie tylko na surowo, ale także w wersji marynowanej. Marynowane rzodkiewki to doskonałe uzupełnienie półmiska przekąsek podanego do wina. Są super proste do zrobienia!


Tort z kiszonej kapusty po królewsku

Kuchnią polską w niemal każdym jej wydaniu zachwycam się od lat. Nie tylko dlatego, że bliskie nam to, co znamy, ale przede wszystkim jest to kuchnia niezwykle bogata z ciekawą historią. Ale kuchnia polska to nie tylko mielony, schabowy i (doskonały skądinąd) bigos, to allaputrina, konfekty, potaże, szałsza, czy zefirki. Ależ pięknie to brzmi! Dziś opowiadam o mistrzowskiej kuchni polskiej sprzed wieków, a tymczasem we własnej kuchni, na przednówku, nim wybuchnie szaleństwo młodych rzodkiewek i szparagów, zróbcie sobie pyszne i proste danie z królewskiej kuchni Jana III Sobieskiego - wspaniały tort z kiszonej kapusty. Proste, szybkie i wybornie smaczne danie!



Doskonały chrzan krok po kroku - 5 wersji

Nie bierze jeńców, nie pyta o zgodę, rozrywa nozdrza, wyciska łzy i każe wołać "chrzanię wszystko! chcę jeszcze"! Na przednówku obowiązkowy lokator lodówki, najlepszy sprzymierzeniec wielkanocnego stołu, suto zastawionej jadalni na rodzinnych spotkaniach i od święta. Wielkanocny  CHRZAN, zrobiony w minutę i bez łez. Zróbcie go koniecznie i podzielcie się przepisem z bliskimi. A w zasadzie jednym z pięciu przepisów, sami wybierzcie kolor, smak i moc. Bo moc jest, potężna!


Ukochana babka ziemniaczana

Spieprzyłam ją. Znów. Moją ukochaną babkę ziemniaczaną jak zawsze robię na ostro, z dużą ilością pieprzu, wypełnioną ziemniakami zmielonymi nie na gładko, tak na ząb, na idealnie. Na przednówku babkę ziemniaczaną podaję jak Królową Bab - zamiast w prostokątnej blasze, piekę Babkę w wytwornej foremce (od której ścianek niezbyt łatwo odchodzi). Dodaję sporo boczku, czasem wiejskiej kiełbasy. Moja Babka pacnie majerankiem, czosnkiem i kusi lubczykiem. Baba, Ziemniaczana Baba na przednówku, zwykła, prosta ukochana. To najlepsza Kuchnia z Serca Domu. Upieczcie ją koniecznie w bury marcowy przedwieczór, gdy już dzień zgaśnie i chcecie się otulić smakiem i zapachem babcinej kuchni.


Granola wytrawna

Lubię chrupko, pikantnie, z biglem. Na przednówku (tu już za chwilę!), gdy skończy się karnawał, powoli zmieniam smak ze słodkiego na słony. Na śniadanie zamiast omletu i gofrów szakszuka albo jajecznica. A do porannej jajecznicy w środku zakatarzonej zimy najlepiej smakuje chrupiąca, nieco pikantna granola wytrawna. Zróbcie sobie słoik na zaś, by podać do zupy dyniowej, wytrawnego omleta i jeszcze kogoś poczęstować.


Dziki śledź z mango

Miłość nie zawsze ma smak czekolady, czasem jest jędrna i ciut słona. Jak śledź. Dziki, soczysty, sprężysty matias. Tę jego wyborną wersję - śledź matias z mango i awokado polecam wszystkim śledziożercom, miłośnikiem słonych deserów, którzy wybiorą schabowego zamiast ciasta i solidnego śledzia w miejsce musu czekoladowego. Tę doskonałą przekąskę zrobicie w 7 minut i zakochacie się na zabój, promis!


8 ulubionych dressingow do salatek

Lubię kombinować w kuchni, stosować szybkie tricki, które usprawniają gotowanie, pozwalają lepiej zagospodarować czas, czy składniki, które mam w lodówce i spiżarni. Jednym z moich ukochanych skrótów w kuchni jest zestaw ulubionych dressingów do sałaty. Gdy masz w lodówce buteleczkę dobrego dressingu, dosłownie w kilka chwil możesz wyczarować wyborne danie z resztek warzyw i owoców, garści zielonych liści, czy zapomnianego kawałka kurczaka z obiadu. To mój sposób na świadomą konsumpcję, na niewyrzucanie, na myślenie jak zagospodarować to co już mam w kuchni. Szczególnie polecam 8 ulubionych dressingów, które znalazły się w mojej książce "W słoiku" (klik).



Najzdrowszy kisiel świata na zimę

Już za chwilę ostatki, tłusty czwartek, koniec karnawału. Jeśli macie mieć wyrzuty sumienia po zjedzeniu pączka czy talerzyka faworków, odłóżcie je na półkę i nie smućcie się. Oto możecie dzień później nakarmić dusze pokarmem sezonowym, lekkim, zdrowym, a nawet... czekoladowym. Czekolada nie pyta, czekolada rozumie! Najzdrowszy kisiel świata w wersji zimowej to absolutna petarda - tylko trzy składniki, krótka chwila w kuchni i przepyszny smak - pomarańcze i czekolada. Zróbcie koniecznie!


Żyję! moja energia ze słońca

Zgasłam całkowicie gdzieś w połowie grudnia. Jeszcze w listopadzie ciągnęłam resztką sił, popłuczynami po energii z lata i słonecznych dni jesiennych. Myślałam, że dociągnę, ale jednak zgasłam. Zabrakło energii do robienia zdjęć, do nowych pomysłów na teksty na blog, do nowych odkryć we własnej kuchni. Gasnę razem z ostatnim jesiennym słońcem, a już najbardziej gdy zmieni się czas na zimowy. I to słońce właśnie budzi mnie z zimowego letargu, z ciemności. Całkiem jak ptaki, czy węże na wiosnę. Dziś 31 stycznia 2018 roku w końcu się obudziłam, jeszcze się przeciągam, zbieram energię z pierwszych jasnych, rzęsiście świetlistych promieni styczniowego słońca i czekam na więcej światła, więcej jasności. A Wy, czerpiecie energię ze słońca?

pomarańcze - moje słońce na talerzu

Angielski keks świąteczny (bardzo pijany)

Lubię coroczną tradycję piernika staropolskiego na Gwiazdkę, nastawiania zawczasu zakwasu na barszcz, czy przygotowywania pierniczków na choinkę tydzień przed świętami. W takie małe, drobne, acz znaczące rytuały przedświątecznych przygotowań doskonale wpisuje się też upijanie mocno bakaliowego keksu angielskiego. Im dłużej postoi, tym więcej wypije. Och zróbcie go na Święta koniecznie!

Jedzenie, którego nie będzie

Co lubicie jeść najbardziej? Czy są takie produkty, dania, jedzenie, których Wam brakuje, do których już nie macie dostępu? Kocham masło, uwielbiam mleko, nie mogę najeść się jabłkami, tęsknię do sezonu awokado, które przyjeżdżają do mnie prosto z Sycylii, jednego, czego mi nie brakuje to woda. Jeszcze nie brakuje, ale jak długo? Miesiąc temu wróciłam z Sycylii. Wiecie czego im tam bardzo brakuje?


Szkoła gotowania Marka Łebkowskiego - najlepsza o kuchni polskiej!

Byłam młodą mężatką, z dziećmi dopiero w planach, ale już ambitnie pragnącą się uczyć gotowania i klasyki kuchni polskiej. Nieco onieśmielona ciągłymi pytaniami do mamy "jakie mięso na mielone, jak usmażyć schabowe" kupiłam pierwszą własną książkę o kuchni polskiej. I przepadłam! Mija 20 lat od kiedy zamieszkała w mojej kuchni, gdy zostaję Wróżką Chrzestną jej nowego, pięknego wydania  - "Szkoła gotowania" Marka Łebkowskiego - musicie ją mieć w swojej bibliotece!


Czarne bułki z gęsiną i kimchi, czyli kocham węgiel !

Listopadową jesienią, gdy cały świat wydaje się bardziej czarny, otulam się ciepłym pledem, zaparzam kubek herbaty z korzennymi przyprawami i szukam energii, dobrej energii, która da mi napęd. Od listopada do lutego słońca niemal jak na lekarstwo, za to w powietrzu masa smogu. Przymierzając się do tej notki, zrobiłam czarne jak węgiel bułki z konfitowaną gęsiną i kimchi. To w ramach sezonu gęsinowego i poszukiwań dobrej energii. Powiadają "schyłek węgla", a może jego renesans? 

Zupa dyniowa z kimchi

Mam już pięknie pachnącą, ukiszoną, tydzień fermentowaną kimchi. Nie wiem jak długo wytrzymają te dwa słoje w lodówce. Na szczęście jest to kiszonka, którą łatwo i szybko można znów nastawić. Kimchi jadamy do mięs, szarpanej wołowiny, pastrami w chlebie, w liściach kimchi zawijam gołąbki, robię z nią ostre placuszki z krewetkami, dodaję do zupy z batatów. Kimchi szczególnie kocham w listopadzie - rozgrzewa, dodaje burożywotowi pikanterii, koloru i smaku. Jest jak tęcza smaku pośrodku szaroburego dnia. Ta obłędna zupa dyniowa z kimchi to najprostsze co można zrobić, by zjeść nieco energii i koloru, a gotowa jest w mniej niż 30 minut. Zróbcie ją koniecznie!



Kiszeniaki łemkowskie z grzybami deluxe

Kocham polską kuchnię regionalną, w całej jej różnorodności, a jednocześnie skromności i prostocie. Gdy wracamy z Bieszczad, w których wciąż można zjeść wiele specjałów łemkowskiej kuchni - kisełycię z komperami, hałuszki, proziaki, żytni barszcz, hreczanyki, albo kiszeniaki, czyli gołąbki w liściach kiszonej kapusty, staram się w domu odtworzyć choć część poznanych smaków. Gdy nadchodzi późna jesień, wyciągam beczkę samodzielnie ukiszonej kapusty z całymi głowami kapuścianymi i robię kiszeniaki łemkowskie w wersji delux. Są obłędnie pyszne!


Najlepsza domowa kiszona kapusta

Ukisicie ze mną tej jesieni beczkę kapusty? No dobra, mogą być dwa słoje, na początek. A będzie to początek pięknej, pysznej, chrupiącej historii. Do kiszenia kapusty zabierałam się jak pies do jeża, przez kilka lat. Aż w końcu zaczęłam kisić na potęgę. Na początku w szklanych wielkich słojach, ubiegłej zimy kupiłam sobie piękną dębową beczkę, którą przywieziono mi z Ukrainy. Dzieci uwielbiają domową kiszoną kapustę! Powiadam Wam, NIE MA lepszego smaku niż ta samodzielnie zakiszona. A cały proces jest po prostu banalnie prosty. To co, kto ze mną ukisi?

Pulled indyk ze śliwkami - wyczesany / szarpany

Gdy przychodzi jesień, częściej wyciągam z szafek nasze ulubione kasze - pęczak i gryczaną. Dodaję je do zup, mieszam z warzywami na patelni i podaję z duszonym mięsem. Od kiedy rok temu otworzyli się Siewcy Smaku w Hali Koszyki, kasze kocham jeszcze bardziej. I w podobnej wersji jak oni, czasem sama przyrządzam we własnej kuchni. Śliwkowy pulled / wyczesany / szarpany indyk to hit tej jesieni w naszym domu. KONIECZNIE zróbcie, póki śliwki są!



Jesienne smoothie kawowo-dyniowe

Piekę ostatnio duży dyni, żeby nie robić "pustych przebiegów" piekarnika, zawsze są to większe ilości, które zamieniam w mus, a przez kolejne dni zaklinam dynię w najróżniejsze smaki i struktury. Oprócz dyniowych zup, boskiego risotto dyniowego z orzechami, czy ukochanej granoli dyniowej bez cukru, w chłodniejsze dni podaję na śniadanie szakszukę dyniową, a na deser tartę dyniową,  sernikobrownie z dynią lub cudownie lekki sernik dyniowy. Jeśli jednak lubicie zaczynać dzień od kawy albo fajnego i szybkiego śniadania, zróbcie pyszne jesienne smoothie kawowo-dyniowe. To potężny kop smaku i energii o poranku!


Nadszedł czas na zmianę - najlepsze jedzenie

Od kilkunastu lat trwa w naszym domu rewolucja żywieniowa. Pisałam już Wam o niej wiele razy, zachwalając zalety kupowania w Kooperatywach Grupach Zakupowych, zachęcając do tworzenia i poszukiwania takich inicjatyw wokół siebie, namawiając do wycieczek na lokalny targ rolniczy. To co, macie ochotę na ZMIANĘ? na najlepsze jedzenie na swoim stole? 


Rewelacyjny ketchup śliwkowy

Mamo mamo, ale nie będziesz się gniewać? Ten mały słoiczek ketchupu śliwkowego, tego co zrobiłaś ostatnio to ja codziennie wyjadam łyżeczką ze słoiczka, ale nie gniewasz się? I taka to właśnie historia mojego pierwszego ketchupu. Bo tyle lat się przymierzałam, aż w końcu zrobiłam i to od razu w dwóch wersjach - klasycznej pomidorowej a także ketchup śliwkowo-pomidorowy z korzenną nutą. Dziś robię jego drugą partię. Nim śliwki i pomidory się skończą. Zróbcie koniecznie w weekend, jest super prosty i pyszny.


Rydze duszone w maśle, najprościej

Oczyszczam skrzynkę rudych rydzów, pomarańczowy sok barwo palce, gdy rozkrawam je małym nożykiem. Ślinianki szaleją! Część rydzów zakiszę - tych największych, nieco mniej jędrnych. Cudownie oddadzą swój magiczny smak, gdy późną jesienią ugotuję żur na kiszonych rydzach. Najmniejsze jędrne kapelusze raz dwa obgotowuję i wkładam do korzennej marynaty - będziemy się nimi zajadać w święta. Podam je do pieczonych mięs, pasztetów i świątecznych półmisków. Ale część rydzów musze zjeść natychmiast. Duszone w maśle szałwiowym rydze są cudowne, smakują jak las nad strumieniem. Zróbcie je koniecznie, póki rude rydze są jeszcze na targu.


Domowa kostka - bulion grzybowy

Byliście ostatnio w lesie? Grzybów jak liści w lesie, prawdziwe szaleństwo! Jeśli zbieracie, zazdraszczam uprzejmie, ja na grzyby to tylko z przewodnikiem-grzybiarzem albo kupuję na targu. Ale tak, grzybów w tym sezonie w bród i koniecznie warto je zachować na zaś. Na dłużej na całą zimę i to niejedną! W poszukiwaniu najlepszego smaku i skrótów w kuchni z tegorocznych grzybów zrobiłam nową (obiecaną to na blogu dawno temu) bardzo esencjonalną kostkę rosołową - bulion grzybowy, pełen umami!



Historia się kończy, historia zaczyna?

Jak już mam się zabrać do podsumowań, to ciężko mi idzie. Bo i nagle myśli się nie układają spójnie, i emocje trochę grają... Ale to już ponad 8 lat, wiecie? Historia się kończy, historia zaczyna?
Jadę za chwilę na najlepszą EVER konferencję blogosfery - Blog Forum Gdańsk i myślę sobie, że te 8 lat pisania bloga to minęło błyskiem! Jeszcze niedawno byłam początkującą autorką bloga, a tu już ponad 1100 postów napisane, ponad 1000 przepisów, dziesiątki godzin dobrej muzyki razem wysłuchanej, masa fajnych nowych znajomości i wydana własna książka. A właśnie, wiecie, że nakład się kończy?


Oszałamiający sernik rocher - orzechowo-czekoladowy

Gdy nastaje wrzesień, słońce coraz szybciej gaśnie, a z szafy zaczynają się uśmiechać do mnie ciepłe swetry, na targu nastaje czas orzechów - laskowych kilku odmian i włoskich. Młode, świeże orzechy zjadamy ot tak, jak przekąskę. I to w ogromnych ilościach, ale robię tez z nich moje ukochane pesto laskowe (otrzyjcie je koniecznie w tym roku!). Wyjadam też zapasy orzechów z poprzedniego roku zamieniając je w obłędną domową nutellę, dodając do granoli, a także jesiennych do ciast i deserów.
Pewnej zimnej nocy wrześniowej, gdy musiałam wstać po skarpetki, by w końcu zasnąć, wyśniłam niesamowite ciasto - obłędnie czekoladowe, intensywnie orzechowe - sernik rocher - z tylko z naturalnych składników. Zróbcie go koniecznie!

Cudna sałatka pomidorowa z brzoskwinią i fetą

Kocham sierpień. Za słońce, przetwory, ciepłe wieczory na tarasie. Za włoskie bąbelki i hiszpańskie sery. Za urlop, odpoczynek i owoce na targu. Gdy lato na straganach w pełnej krasie, wyciągam nóż, deskę i butelkę ulubionego dressingu, których kilka zawsze mam w lodówce. Świeże warzywa, soczyste owoce i w kilka chwil doskonałe lekkie danie na stole - cudowna sałatka z pomidorów z brzoskwinią i fetą to kwintesencja upalnego lata. Zróbcie ją koniecznie!


Chleb w mojej diecie

Nie potrafię żyć bez chleba! Kocham jasny pszenny w stylu francuskim z dużymi dziurami, który sama piekę, klasyczny polski razowiec z łomiankowskiej piekarni i nieskomplikowany wilgotny chleb wieloziarnisty z własnego piekarnika. Zwykły pszenny chleb przywozimy raz w tygodniu z Warszawy z zaprzyjaźnionej piekarni i poluję na fajny chleb na targach, a dobry chleb potrafię znaleźć wszędzie. Po prostu nie potrafię bez chleba. A gdy 2,5 roku temu, gdy poszłam do dietetyczki powiedziałam jej, że ja chętnie zmienię tryb jedzenia, ale nie może wyeliminować z mojej diety nabiału, ziemniaków i... chleba. Co dietetyczka powiedziała na chleb w diecie?  


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...