Najsmaczniejsze śniadanie roku 2014

Niedziela obudziła się lekko zamglona, ale już od wczesnego poranka białą watę rozpuszczało słońce. Gdy dotarłam do Reduty Banku Polskiego, w której w tym roku odbywały się wydarzenia specjalne 6. kuchnia + food film fest, właśnie nakrywano stoły białymi obrusami, wolontariusze uwijali się jak wspaniale zgrana orkiestra, a w kuchni szefowie najlepszych warszawskich restauracji hołdujących idei Slow Food przygotowywali zjawiskowe Śniadanie Slowfoodowe, na które ja czekam niecierpliwie każdej jesieni. 


Na grzyby - pyszna gra karciana

Planszówki, karcianki i gry towarzyskie unplugged to jedna z naszych ulubionych rozrywek nie tylko w bure jesienne wieczory. Zawsze na wakacje, czy kilkudniowe wyjazdy poza dom zabieramy zestaw gier. Świnki, rummikub, szachy, Abalone i obowiązkowe dwie talie kart do "tysiąca". Od kilku tygodni gramy rodzinnie w nową, niezwykle smakowitą karciankę "Na grzyby", która w cuglach zaczęła wygrywać w konkurencji "w co zagramy?", a do kolejnej partii jest czasem aż zbyt wielu chętnych.



Jadłonomia - warsztaty z Martą Dymek.

Mimo, iż chyba nie dane mi będzie w życiu przejście na weganizm, to roślinna kuchnia szalenie mnie pociąga. Lubię rozszerzać horyzonty smaku, dowiadywać się o nieznanym i rozpoznawać przedziwne. Od mniej więcej roku podglądam dość regularnie blog Jadłomonia, a jakiś czas temu udało mi się wybrać na warsztaty Marty Dymek z kuchnią roślinną. Czy mięsożerca znajdzie coś ciekawego w kuchni weganki?


Gęś na stół

Od początku listopada przestępuję z nogi na nogę myśląc o tym ile i jak podanych gęsi zjem w rozpoczynającym się właśnie sezonie. Gęsi piekę w całości na rodzinne spotkania, zapraszamy na gąskę przyjaciół, wymyślam też małe drobne przystawki z gęsiną na wieczory przy winie. Ale w tym roku podążam także szlakiem gęsim, który prowadzi przez 200 restauracji w całej Polsce. Druga w tym roku przygoda z gęsiną, to niedzielny obiad w warszawskim Magiel Cafe. Może macie ochotę na voucher na kolację z gęsinowym menu?


Koktajl owocowo owsiany

Jesień, chłodniej, słońce nie budzi. Szarość wcieka przez uszczelki w oknach. Wychodząc z łóżka narzucam szlafrok na ramiona i z niedowierzaniem patrzę na termometr pokojowy. Nim zabiorę się za poranną toaletę, poświęcam 2 minuty na przygotowanie drugiego śniadania. Szybko truchtam do łazienki, myję twarz w nieco cieplejszej niż zazwyczaj wodzie, gra ciepła o poranku Trójka. Jajko na miękko na śniadanie, w kuchni chłód liże kostki u stóp, szary szal niemal się uśmiecha, gdy wyciągam po niego rękę. Pierwsza tura maili, tabelek, obrabiania zdjęć. Nim nastanie południe, na drugie śniadanie wypiję szklankę koloru, witamin, błonnika i energii. Pięć minut, 2-3 składniki i świat znów wyglądaj jaśniej, przejrzyściej. Ukochany koktajl owocowo owsiany szczególnie dobrze smakuje na drugie śniadanie burą jesienią.


Toast za Słowenię!

Lubicie wpadać w zachwyt? Ja tak bardzo, że zaczynam być uzależniona od poszukiwań - kęsa doskonałej gęsiej kiełbaski, najlepszego chleba na zakwasie, plastra cudownie dojrzałego awokado, czy szklanki soku z czerwonych pomarańczy pachnących Sycylią. Ale nie myślcie sobie, że tylko jeść i jeść, otóż jestem coraz bardziej wkręcona w odkrywanie win. Bywam na degustacjach, kolacjach komentowanych i spotkaniach z winiarzami. Jednego dnia znajdę butelkę doskonałą, innym razem dyskretnie wylewam kolejne kieliszki do wiaderka. A czasami zdarza się, że z zachwytu spadają mi kapcie. Któż bowiem jeśli nie ja, wciąż nie-znawca, absolutnie nie-enolog, nawet nie-wybitny-smakosz win, ma szansę wpadać w nieustające zachwyty nad nowymi odkryciami w kieliszku? Za 20 lat, jak już będę wszystko wiedzieć o winach, nie tak łatwo będę otwierać oczy z zachwytu. Tymczasem koniecznie, ale to koniecznie wznieście ze mną toast cudownym winem musującym prosto ze Słowenii!



Najsmaczniejsze śniadanie roku!

W listopadowym kalendarzu są dla mnie dwa świetliste punktu - akcja Czas na gęsinę i najsmaczniejszy weekend roku - kuchnia + Food Film Fest, na którym jestem na każdym seansie. Co roku jestem też na wyśmienitej kolacji filmowej i oczywiście na najsmaczniejszym śniadaniu roku - Slowfoodowym Filmowym Śniadaniu w ramach kuchnia + Food Film Fest, które organizowane jest przez członków warszawskiego convivium Slow Food, którego członkiem jestem od kilku lat. Może zjecie ze mną śniadanie?

Kurczak na płasko pieczony z rydzami

Odkąd mam stały dostęp do fantastycznej jakości kurcząt ekologicznych, pieczony kurczak coraz częściej gości na stole przy okazji niedzielnego obiadu. Lubimy jego soczystość, niezwykłą delikatność mięsa, cudownie chrupiącą skórkę i tę jedną pierś, która zostaje z obiadu, by następnego dnia zamienić się w wyśmienitą potrawkę w rozmarynowo-cytrynowym sosie. Zdarza się, że  mam więcej czasu, by kurczaka doglądać, podlewać, przewracać kilkukrotnie, jednak bywa, że mam ochotę na "leniwe" pieczenie i jeszcze łatwiejsze podanie drobiu. Najprostsza metodą pieczenia jest wówczas pieczony kurczak na płasko na przykład na dziko z rydzami. 



Okrasa z gęsiny

Jednym z nielicznych świetlistych punktów w kalendarzu listopadowym jest dla mnie rozpoczęcie sezonu gęsinowego. Czekam na gęsi od końca lata i gdy w końcu pojawiają się w sprzedaży świeże tuszki, kombinuję coraz to nowe pomysły jak gąskę podać. W całości, czy w częściach, pieczoną, duszoną, faszerowaną, konfitowaną, czy może wyczarować z jednej gęsi  kilka potraw. Jednym z pierwszych smaków, które mnie w gęsinie zachwyciły jest najprostsza na świecie gęsia okrasa. Cudo i każdy potrafi ją zrobić!


Powałki - lubelskie chlebki zaduszkowe

Według dawniejszych tradycji, w Dniu Zmarłych nie pieczono chleba. To czas, gdy dusze zmarłych są bliżej żyjących, a spragnione ciepła domowego ogniska mogłyby wejść do pachnącego chlebem pieca. Próbując się zeń wyzwolić, rozgniewana dusza mogła wysadzić drzwiczki paleniska i rozrzucając płonące szczapy po izbie wywołać pożar w chałupie. By nie zakłócać duszom wieczystego spokoju, chleby wypiekano dzień przed Zaduszkami i zanoszono na cmentarze. Na Lubelszczyźnie w domach pieczono zaduszkowe - powałki, specjalne ziemniaczane chlebki, które po upieczeniu stygły na powale (deskach ułożonych na belkach stropowych). 


Risotto z grzybami

Risotto to moje odkrycie 2014 roku. Tak tak, wiem, wszystko wiem, ale po prostu w końcu się do niego przekonałam. No może nie tak, żeby stało się moim ukochanym daniem, ale lubię się pobawić ryżem i smakami. Pierwsze było risotto z koniczyną, potem z buraczkami, a jesienią robię na szybko risotto z grzybami. Bo w risotto chodzi głównie o czas, czas mieszania. No to teraz sobie ułatwiam pracę i… nie mieszam sama. 



Wyśmienite śledzie w tapenadzie

Nawet nie wiecie jak ja lubię, gdy ktoś mnie zainspiruje. Do dobrego, albo złego, do grzesznego, albo całkiem niewinnego. A jeśli inspiracją jest mój ukochany śledź, to jestem w zachwycie! Pod okiem Jarka Uścińskiego, twórcy warszawskiej Moonsfery, rozgryzałam ostatnio hiszpańskie oliwki. Zielone, czarne, drylowane i z pestkami, faszerowane i marynowane. Oliwki stanowiły pretekst do podkręcania smaku potraw -  Zachwyciłam się do szaleństwa szczególnie jedną potrawą - świeże śledzie marynowane tapenadzie z oliwkowym sosem tatarskim. To doskonały sposób na obłaskawienie świątecznego śledzia - tego na Boże Narodzenie albo na Wielkanoc. 


Pięć kasz na śniadanie

Nawet nie wiecie jak ja kocham kaszę! No prawie jak ziemniaki :) Tyle, że ziemniaczaną miłość łatwiej mi rozwijać, bo cała nasza rodzina jest kartoflana. Ziemniaków na szczęście zbyt często nie zdarza mi się jadać na śniadanie, no chyba, że jest to hiszpańska tortilla, a podaje ją rodowity Hiszpan. Za to kasza na śniadanie jest świetna - kasza manna, jaglanka w różnych wersjach, a od kilku dni ze smakiem zjadam śniadanie z pięciu kasz. Och ugotujcie koniecznie, zakochacie się! 


Pimientos de Padrón i oliwki z tapenadą

Jesień to dobry czas na wino, czerwoną hiszpańska Rioja, albo chilijskie carmenere, których ostatnio kupiłam kilka butelek. Bez zapowiedzi i specjalnych ambarasów wpadają znajomi, otwiera się jedna butelka, potem kolejna. Nigdy nie mam w domu słonych paluszków, czy solonych orzeszków jako przekąsek, bo to nudne, niezdrowe i takie bez polotu. Na spotkanie przy winie piekę kruche ślimaczki z tapenadą, smażę boskie empanadillas z morcillą, stawiam półmisek pimientos de Padrón z kozim serem i miodem. W trakcie wieczoru, gdy powoli opróżniają się małe miseczki z tapas, podaję jeszcze mieszankę hiszpańskich oliwek, które sama doprawiam, a na rozgrzaną oliwę wrzucam pimientos de Padrón - są gotowe w 3 minuty. Wieczór trwa dalej.


Empanadillas - morcilla i fasola wrzawska

Wkręciłam się w przygotowywanie małych, fajnych przekąsek do wina w stylu hiszpańskim - tapas. A na dodatek bawią mnie mariaże polskich składników z hiszpańskimi. Jeśli macie gdzieś w zanadrzu butelkę dobrego hiszpańskiego wina na wieczór, podajcie do niego coś wyjątkowego. Coś bardzo bardzo wyjątkowego, doskonałego na zimno, jak i na gorąco, cudownie, piekielnie pikantnego. Na przykład hiszpańskie pierożki smażone zwane empanadillas z pikantną hiszpańską morcilla i fasolą wrzawską.




Zupa grzybowa z sosną

Tak ogromnie żałuję, że nie mam z kim chodzić na grzyby do lasu. Ślepota grzybowa trwa u mnie już od kilkunastu lat i tylko, gdy obok mnie jest ktoś życzliwy, a znający się na grzybach miewam przebłyski widoku - rydza obok strumienia na Święcie Rydza, albo koźlarzy, borowików, opieniek i podgrzybków na wycieczce do lasu z mykologiem.  W każdy inny czas jestem zdana na dary lasu losu podarowane przez znajomego grzybiarza albo na pobliski targ, na którym w obłędnych cenach bywają szlachetne leśne skarby. Jeśli pójdziecie na grzyby - do lasu lub na targ - zróbcie z podgrzybków zupę z lasu - grzybowa z igłami sosny, jest fantastyczna!


Szakszuka z dynią i szałwią

Trochę mi głupio, gdy przypominam sobie czasy, gdy nie jadałam dyni. Nie potrafiłam z nią nic przyrządzić, wydawała się jakaś bez smaku i polotu. W sprzedaży dostępne były wówczas głównie dynie zwyczajne, te co na Halloween się wycina. I oto z roku na rok na targach i straganach dostępnych jest coraz więcej odmian dyni. Moja ukochana to Hokkaido, taka prosta, pyszna i niezwykle smaczna. Na początku sezonu dyniowego piekę ją w piekarniku i miksuję na mus dyniowy, który potem wykorzystuję w kuchni na różne sposoby - do pumpkin spice latte, dyniowej tarty na żytniej mące albo fantastycznego, leciutkiego sernika dyniowego.  Ale dynia fantastycznie smakuje też na śniadanie, w szakszuce z dynią i szałwią. 


Awokado z kurkami i szpinakiem

Lubię dawać się karmić. Na obiedzie u rodziny, na kawie z ciastem u przyjaciółki albo u nowo zapoznanych znajomych, których poznaje się właśnie poprzez kuchnię. A daję się też karmić w restauracji.  Czasem rozpływam się w zachwytach nad prostotą, a jednocześnie sztuką stworzenia dania, na które nigdy nawet nie próbowałabym się porwać, innym razem wpadam jak śliwka w kompot przy najprostszym na świecie połączeniu trzech składników. I potem muszę, muszę bo się uduszę, odtworzyć danie we własnej kuchni. Bywa, że "kradnę" pomysł i rozkładam danie na czynniki pierwsze, innym razem mam czelność zapytać szefa o szczegóły. Musicie, po prostu MUSICIE zrobić to wyśmienite awokado z kurkami i szpinakiem, które ukradłam/dostałam od Oliwki z pewnej warszawskiej restauracji. 


Fasola wrzawska z suską i jabłkiem grójeckim

Uwielbiam odkrywać naszą polską kuchnię regionalną. Zachwycać się fantastycznymi serami, wędlinami, owocami, które nie są produkowane na masową skalę, a w których jest serce rolnika i niezwykła miłość do ziemi. Tego lata zakochałam się w fasoli wrzawskiej i przyrządzam ja na wszelakie sposoby - jako rozgrzewające, treściwe jesienne danie, podaję fasolę po wrzawsku, na lekką kolację, albo przekąskę do szkoły/pracy proponuję zaś fasolę wrzawska z suską sechlońską, grójeckim suszonym jabłkiem i ostrą nutą



Miód z rokitnikiem

Październikowe poranki są rześkie, rześkie aż do przemarzania nosa i kostek u nóg. Wyciągam z szafki torebki z suszonym jabłkiem i imbirem i przygotowuję rozgrzewające napary. To także czas, by rozpocząć zasilanie organizmu sporymi dawkami witaminy C - dla wzmocnienia, dla zdrowia i z myślą o niezakatarzonej jesieni i zimie. Poszukajcie w ogrodach i znajomych rokitnika, który jest wspaniałym źródłem witaminy C, E, prowitaminy A oraz niektórych witamin z grupy B. Jeśli macie dobre źródło miodu, zróbcie na zimę słoiczek miodu z rokitnikiem.



Szakszuka raz!

Jajka i pomidory to moja wielka, wielka miłość. Lubię jajka na miękko, które na sobotnie śniadanie przygotowują synowie, uwielbiam omlety w wersji słodkiej lub wytrawnej, właśnie z pomidorami, kocham "kolorowe kanapki", których dwa obowiązkowe elementy to jajko na twardo i pomidor. Latem jadam na śniadania jajka na półmiękko z malinowym pomidorem i czosnkiem niedźwiedzim albo jajka w koszulce na szpinaku duszonym z pomidorami. Jajko i pomidor to dla mnie mariaż idealny! Jesienią, gdy jeszcze całe mnóstwo pomidorowej dobroci na targu, ale już chłodniejsze poranki, pichcę na śniadanie rozgrzewającą szakszukę. Zróbcie ją na weekendowe śniadanie, jest fantastyczna!



Pimientos de Padrón zapiekane z serem kozim

Nie biorę udziału w łańcuszkowych ankietach "gdzie mógłbyś mieszkać", ja już znam odpowiedź na to pytanie. Jeśli kiedyś będę miała opcję wyboru miejsca, w którym spędzę resztę życia, będzie to Francja z jej cudownymi porankami z kawą na mleku, którą będę pić z miski zagryzając rumianym croissantem. Albo Hiszpania, w której każdy wieczór kończyć będę spotkaniem przy winie i tapas. Cudowna historia - snuć się uliczkami Barcelony lub Madrytu, zaglądać do klimatycznych barów i rozkoszować się biżuterią na talerzu podawaną do kieliszka wina. Wybierzcie się ze mną w tę podróż - na początek pimientos de Padrón z kozim serem i szynką serrano


Duszona cielęcina z pomidorami

Oglądacie programy kulinarne w tv? Od kiedy wynieśliśmy się poza Warszawę, "za daleko" mam do telewizora i zarzuciłam nawet oglądanie niegdyś mojej ulubionej kuchnia+. Wciąż jednak podglądam na Fb co się ciekawego w tym programie dzieje. Ostatnio wpadł mi w oko przepis Tomka Jakubiaka na duszoną cielęcinę w pomidorach. Od pomysły do realizacji nie minęło wiele czasu, tym bardziej, że w spiżarni czekał ostatni słoik kiszonych pomidorów z ubiegłego roku. 


Mrożone czekoladki karmelove

Mówiłam już, że nie cierrpię białej czekolady? To zawołam głośniej, NIE ZNOSZĘ! Czekolada ma być mocna, ciemna, deserowa, może być z solą, chilli, pomarańczą, z malinami, orzechami laskowymi - wymieniać mogę bez końca, ale przede wszystkim ma być c.z.e.k.o.l.a.d.o.w.a. No tak, ale oto mam w ustach czekoladkę, która nie wygląda jak czekolada - jest jasna, jasno-złota, pachnie karmelem, fistaszkami, ma wyraźnie słoną nutę, a na dodatek jest lodowato zimna i cudooownie rozpływa się na podniebieniu. Mrożone czekoladki karmeLove - my love! 
P.S. Aaaa no i jeszcze na końcu posta mam dla Was konkurs z fajnymi nagrodami!



Kiszone pomidory

A kiszone pomidory znacie? kilka lat temu podarowała mi słoik takich pomidorów Nadia, Ukrainka, której córka studiowała w Polsce. Kiszone? pomidory? no nie wiem… Aż w końcu kiedyś mąż na zupę pomidorową przyniósł ze spiżarni słoik pomidorów kiszonych, zamiast pasteryzowanych. Otworzył, zatem nie dało się ich odstawić z powrotem na półkę. Kiszone pomidory są szalenie ciekawe, niezwykłe i absolutnie cudowne do duszenia mięs, na kiszoną zupę pomidorową i do pieczonych mięs na zimno.

Galaretka z czarnego bzu

odkryliście już czarny bez? Mnie jego smak urzekł i zaczarował dopiero rok temu. Na Święcie Rydza w Wysowej piłam herbatę z sokiem z czarnego bzu, potem spróbowałam czarnej galaretki i … przepadłam. W ubiegłym roku udało mi się zebrać ledwie pół koszyka baldachów z czarnymi owocami bzu, reszta zdążyła uschnąć lub zniknąć w koszach bystrzejszych zbieraczy. W tym roku jednak miałam plan by narwać go z dziećmi dużo, jak najwięcej - na wyśmienitą galaretkę z czarnego bzu i pigwy.

Tatar z łososia z pomarańczowo-miodową emulsją

Czasami trafia mnie coś kulinarnie tak mocno, że nie mogę zapomnieć o poznanym smaku przez długi czas. Na początku września zadurzyłam się po uszy w boskim tatarze z łososia, który podano jako przystawkę na miodowych warsztatach w Hotelu Regent. Mam dla Was przepis prosto od Marcina Suchenka - maślany, delikatny łosoś, rozpływające się w ustach awokado, chrupki ogórek i cudowna miodowo-pomarańczowa emulsja, w której skąpane jest danie. Musicie go zrobić!

Warszawskie pszczoły hotelowe

Lubicie miód? A ile i jak często go jadacie? Od wiosny do końca lata pracowite pszczoły produkują zapasy miodu na cały rok. Najlepszy dla nas to ten, który powstaje blisko miejsca, w którym mieszkamy. Jeśli potraktować to dosłownie, to co jedliby warszawiacy? A na przykład niezwykły miód Łazienki Gold, który wytwarzają pszczoły na dachu jednego z warszawskich hoteli. A ja tam byłam miód jadłam i piłam...


Fasola po wrzawsku

Gdyby mnie kiedyś ktoś spytał, czy kiedykolwiek znajdzie się na blogu przepis na fasolkę po bretońsku, zaklęłabym szpetnie i splunęła przez lewe, a potem prawe ramię. Dziś jest o odczarowywaniu przekleństw kulinarnych z dzieciństwa. A także o zachwycie, o łzach w oczach i wyjadaniu 5 litrowego garnka… fasoli. Bo ja jeszcze nigdy, przenigdy nie jadłam i … nie ugotowałam tak wyśmienitej fasoli, co to mogłaby być "po bretońsku", ale jest fantastyczną fasolą po wrzawsku.



5 lat bloga...

Kupowałam dziś rano kawę na wynos, zagapiłam się na kalendarz w komórce - dziewiąty września, hmmm. 9.09.2009 "coś mi to mówi chyba…". No tak! dziś całkiem niespodzianie przeleciało mi 5 lat blogowania. Jeszcze pamiętam pierwszy post, krótki i skromny, a traktował o domowym makaronie. Potem nastały szarlotki, serniki, suszone owoce, mięsiwa, domowe kiełbasy, pierwszy chleb i domowy jogurt. Fajnie mi z Wami było przez te 5 lat, a Wam?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...