Pamiętam jak Tata przynosił z targu wielkie bukiety rabarbaru. Mama gotowała z niego kompoty i piekła puszyste ciasta z dodatkiem migdałów. Początek ciepłej wiosny był zawsze rabarbarowy i botwinkowy (ale to innym razem). Najbardziej smakował nam różowy, świeży rabarbar pokrojony w niezbyt grube plasterki, mocno obtaczany w cukrze. Chrzęściło w zębach, cukier przełamywał kwaśność łodyg, a sok kapał z brody. Dopiero po wielu latach okazało się jaki to rabarbar niezdrowy dla dzieci. Ja ewentualnymi niedobrymi właściwościami rabarbaru się nie przejmuję wcale. Jada się go tak rzadko, że chyba nie można się przejeść. Z ciast rabarbarowych najbardziej lubię migdałową tartę. Jest niezbyt słodka, a delikatna kwasowość nadzienia jest wspaniała w zestawieniu z kremowym wnętrzem i kruchym spodem.
Dziś po wielu dniach deszczu wyjrzało w końcu słońce. Absolutnie nie dłużej zwlekać z upieczeniem tego ciasta (miało być już wczoraj na przyjście koleżanki, co się nie zjawiła). Tarta wspaniale smakuje jeszcze ciepła, jedzona w ogrodzie na trawie z lampką chłodnego gewürztraminer.
Dziś po wielu dniach deszczu wyjrzało w końcu słońce. Absolutnie nie dłużej zwlekać z upieczeniem tego ciasta (miało być już wczoraj na przyjście koleżanki, co się nie zjawiła). Tarta wspaniale smakuje jeszcze ciepła, jedzona w ogrodzie na trawie z lampką chłodnego gewürztraminer.
200g mąki
150 g zimnego masła
łyżka śmietany 18%
50g brązowego cukru
1 żółtko2 jajka
140g brązowego cukru
150g śmietany 26%
40g mąki ziemniaczanej
300g rabarbaru
30g płatków migdałowych
Zagnieć szybko migdałowe kruche ciasto, wyłóż nim formę na tartę śr 26cm i odstaw do schłodzenia do lodówki na ok 30 minut. Podpiecz na jasno w temperaturze 180°C (ok 15 minut).
Jajka utrzyj z cukrem na puch, dodaj śmietanę, mąkę ziemniaczaną i wymieszaj razem. Rabarbar (bez obierania) pokrój na niezbyt grube plasterki i wysyp na posmarowany lekko białkiem podpieczony spód. Całość zalej masą jajeczną i posyp płatkami migdałowymi. Piecz ok 25 minut w piekarniku nagrzanym do 190°C (dół + termoobieg).
Najlepiej smakuje tuż po upieczeniu, lekko ciepła, posypana pudrem. Pycha!


Pierwszy raz jestem na Twoim blogu.
OdpowiedzUsuńŁadnie tutaj.
Tak spokojnie..
RAbarbar.. chrzęszczący cukier..mMm..
Atrio - bardzo mi miło i zapraszam częściej :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam połączenie rabarbaru i migdałów.. A że ostatnio ma 'fazę' na rabarbar, chętnie wypróbuję ten przepis.. Tym bardziej, że tak genialnie wygląda..
OdpowiedzUsuńwygląda bardzo apetycznie;)
OdpowiedzUsuńpzdr, Beata
migdałowa? mmm brzmi pysznie!
OdpowiedzUsuńA ja drukuję właśnie i upiekę jutro! Może choś jeden promyk słońca nią przywołam:)
OdpowiedzUsuń