W sumie banalna rzecz, ale przepisów na nie jest pewnie tak dużo, jak kuchni, w których je smażono. W wielu domach robi się je „na oko”. I takie zawsze były też nasze domowe, chrupiące naleśniki. Zawijało się w nie prawie wszystko – obowiązkowo zatem były z serem i rodzynkami na słodko, czasem podawane z bitą śmietaną i czekoladą. Ale najpierw podstawa – czyli sam naleśnik. Voila...
400g mleka
200g wody gazowanej
200g mąki
2 duże jajka
2 łyżki oleju
1 łyżeczka cukru pudru
1 płaska łyżeczka soli
olej do spryskiwania patelni
Wymieszaj mikserem jajka, mleko, olej, cukier i sól, dodawaj po łyżce przesianą mąkę wciąż miksując. Powoli dolewaj wodę do uzyskania lejącego się dość rzadkiego ciasta. Dokładnie zmiksowane ciasto odstaw na ok. 20-25 min.
Po tym czasie dobrze rozgrzej patelnię o śr. 24 cm (można używać z tzw „red spot” czyli czerwonym środkiem, które zmienia kolor, gdy patelnia jest już mocno gorąca). Spryskaj lekko patelnię olejem i wylewaj ok. 80-90ml ciasta naleśnikowego rozlewając je równomiernie na całym dnie. Smaż kilka minut aż wierzch naleśnika będzie już suchy. Jeśli smażysz naleśniki pierwszy raz, zdejmuj je z patelni używając teflonowej wąskiej łopatki do naleśników. Gdy już ręka będzie wprawniejsza, możesz je obracać przez podrzucenie w górę. Na drugiej stronie smaż dosłownie ok. 1 minuty i zsuwaj na głęboki talerz obrócony dnem do góry. Przygotowany wcześniej dowolny farsz zawijaj w naleśniki, gdy już będą całkiem przestudzone.
My najbardziej lubimy z serem, śmietaną, wanilią i cukrem trzcinowym. A na wierzchu z bitą śmietaną i polane czekoladą. To się nazywa niedzielne śniadanie!
Uwaga - zawsze zakładam, że pierwszy naleśnik będzie nieudany. Chyba taka uroda nalesnikow, chociaz w miarę częstego ćwiczenia, nawet pierwsze zdarzają się ok. Jednym z tricków, żeby naleśniki się nie rwały jest to, żeby patelnia była bardzo gorąca i lekko spryskana olejem.
Uwaga - zawsze zakładam, że pierwszy naleśnik będzie nieudany. Chyba taka uroda nalesnikow, chociaz w miarę częstego ćwiczenia, nawet pierwsze zdarzają się ok. Jednym z tricków, żeby naleśniki się nie rwały jest to, żeby patelnia była bardzo gorąca i lekko spryskana olejem.


Naleśiki łatwe, niełatwe ... dla mnie trudno dobrze usmażyć. Dziś na sniadanie zrobiłam naleśniki wg. Twojego przepisu. Wyszły bardzo delikatne i smaczne, ale przy smażeniu trochę się rozwalały. Muszę wiecej poćwiczyć.
OdpowiedzUsuńAniu, bardzo gorąca patelnia i lekko spryskana oliwą jest istotna przy smażeniu. A czy pamiętałaś, żeby ciasto "odpoczęło" przez 20-30 minut przed smażeniem? Mam nadzieję, że następnym razem pójdzie lepiej :0)
OdpowiedzUsuńtak.... ten pierwszy naleśnik....koszmar.... ale i on szybko znika z talerza ;)
OdpowiedzUsuńjak mają być na słodko to dodaję do ciasta odrobinę cukru waniliowego i cynamonu