Najlepsze ogórki kiszone

Nie mam pojęcia dlaczego przez tyle lat nie mogłam się zebrać do kiszenia ogórków. Z jednej strony zawsze mogłam je mieć od mamy, bo rodzice kisili w dużych ilościach. W sklepach też były całkiem dobre, a do sklepu miałam blisko. Myślę, że wpływ na moją ogórkową niechęć miała też moja pierwsza "praca" - gdy miałam 16 lat wyjechałam na OHP (ochotnicze hufce pracy) do przetwórni owocowo warzywnej w Kruszwicy - przez niemal 2 tygodnie wkładałam ogórki do słoików na akord - musiały wszystkie być ułożone "dupkami" do dołu, bardzo równo i zawsze w pionie, inaczej kierownik nie zaliczał słoika. Pierwsze zarobione pieniądze i absolutny wstręt do "obsługiwania" ogórków. A tu jeszcze jak wróciłam do domu na blacie kuchennym stała bateria kilkudziesięciu słoików z ogórkami, które były.... źle ułożone!! Dziś robię najlepsze ogórki kiszone, jak mawia moja córka, a ona wie co mówi. Jeśli jeszcze nigdy nie kisiliście - koniecznie spróbujcie!



Od rodziców  przez lata tyle się nasłuchałam o  tym jak  wszystkiego trzeba pilnować przy kiszeniu ogórków, że po prostu miałam pietra, czy jak sama zrobię, to mi dobrze wyjdą. W ubiegłym roku, miesiąc po przeprowadzce zacięłam się i postanowiłam ukisić własne ogórki. Oczywiście, że ten pierwszy raz poszłam trochę na łatwiznę :) - umówiłam się z tatą, by przywiózł mi ogórki z dobrego źródła (10kg) i wszystkie potrzebne przyprawy. Pieczołowicie i bardzo skrupulatnie zapisywałam wszystkie etapy. Może za 10tym kiszeniem będę to robić  "na oko", ale póki co z kartki. Ubiegłoroczne ogórki kiszone wyszły mi przefantastyczne, obdarowałam nimi kilka koleżanek i ze wszystkich stron wróciły do mnie zachwyty. Tak się zapaliłam, że jeszcze jesienią, z ostatnich ogórków zrobiłam drugą partię (15kg) - dla siebie i dla koleżanki. W tym roku produkcja ruszyła - bez mamy nad głową, ale z kartką przed nosem. Mam nadzieję, że będą co najmniej tak pyszne, jak ubiegłoroczne.


By ogórki kiszone wyszły naprawdę dobre, powinno się spełnić kilka warunków, ale najważniejsze to się nie bać!
1. ogórki z dobrego źródła - i tu samemu trzeba dojść do dobrego źródła. Polecam wszelkiego rodzaju bazarki/targi warzywno-owocowe, szczególnie takie, na które tylko raz czy dwa razy w tygodniu przyjeżdżają rolnicy, producenci. Oni zazwyczaj mają te najbrzydsze pomidory, ogórki i ziemniaki. Są za to pyszne i "nie pędzone". Towar wykładają w zwykłych skrzynkach, a nie "eksponują atrakcyjnie", czasem nie mają nawet tekturek z ceną i o każdą pozycję trzeba pytać. Dopytajcie takiego pana, czy to jego własne ogórki, wybierajcie małe, jak najmniejsze. Dopytajcie na czym rosły, czy aby nie będą miały, przepraszam g***go smrodku po zakiszeniu. Jak już widzicie, że panu szczerość i uczciwość z oczu patrzą, kupujcie. Na pierwszy raz proponuję zakiszenie 5kg ogórków. Będzie z tego ok 8-10 słoików.
2. dobra woda - dobrze by woda była z niedużego wodociągu, może oligoceńska? tu nie do końca rozpracowałam temat, ale moje ubiegłoroczne robione identycznie i z tych samych składników wyszły lepsze od maminych. Ponoć jedyna różnica to była woda. Tu jednak nie przejmowałabym się za bardzo, można też użyć wody przegotowanej ponoć.
3. nie żałować przypraw, a szczególnie zadbać o liście, które będą do kiszenia wkładane - wiśni, czarnej porzeczki i KONIECZNIE dębu


I tyle - czas nastawiać kiszeniaki, najlepsze na świecie dębowe ogórki kiszone :)
W tym roku na ogórkowym kobiecym rytualnym darciu pierza* przerobiłyśmy z Anią 3 wielkie wiadra - 30 kg ogórków - wyszło nam z tego 65 słoików o pojemności ok 900ml.

Słoiki - najlepsze dość szerokie, a wysokością tak na "jeden ogórek" lub "dwa ogórki" zazwyczaj używam szerokich beczułek (jak na jednym ze zdjęć - "na jeden ogórek") i standardowych 900ml. Słoiki wymyj dokładnie i użyj nowych przykrywek.
Ogórki - już pisałam wyżej, że mają być małe i z "dobrego źródła" - bardzo dokładnie je umyj, samo  płukanie nie wystarcza
Przyprawy do każdego słoika (proporcje jak na słoik 900ml):
- spora gałązka kopru z baldachimem nasiennym (wg niektórych szkół koper powinien być już lekko suchy, brązowawy, gdyż od zielonego mogą za mocno fermentować, ale ja w ub roku robiłam na żółto-zielonym i były pyszne)
- długi pasek świeżego obranego chrzanu - ok 4-5 cm - waga ok 2g
- pół sporego ząbka czosnku - ok 3g (my lubimy mocno czosnkowe, ale możesz dodać czosnku mniej, jeśli za takimi nie przepadasz)
- 1/3 łyżeczki białej gorczycy - ok 1,5g
- spory umyty liść dębu - dzięki niemu ogórki będą bardziej twarde i jędrne, a pachną, jakby kisiły się w dębowej beczce
- umyty liść czarnej porzeczki (niektórzy stosują liście wiśni, ale ja nie mam do nich dostępu)

Ogórki układaj "dupkami' do dołu. W dolnej warstwie większe, w górnej mniejsze. Niespecjalnie przejmuję się tym, by były równo, już nie pracuję "na akord" ;) Ważne, by ogórki były ułożone bardzo ścisło i nie wyżej niż do dołu "wrąbka", czyli ok 1,5 cm poniżej rantu słoika.
Gdy już wszystkie słoiki masz zapełnione ogórkami, przygotuj solankę:
na litr bardzo ciepłej wody wsyp 40g zwykłej soli kamiennej - nie jodowanej! - dokładnie wymieszaj do rozpuszczenia soli. Taką solanką zalewaj ogórki w słoikach  by je całkowicie przykryć, ale musi pozostać ok 1/2-1 cm do rantu słoika.
Otwarte słoiki trzymaj przez 2-4 dni w ciepłym miejscu - na blacie kuchennym, w spiżarni, jeśli jest w niej ciepło. Następnego dnia sprawdź, czy ogórki nie wypłynęły (wepchnij je do środka) lub nie ubyło płynu w słoikach - uzupełnij go solanką (jeśli ci pozostała) lub po prostu wodą, dolewa się ok 1-2 łyżek zaledwie. Przez te kilka dni w cieple musi się rozpocząć proces kiszenia. Solanka w słoikach zacznie mętnieć, a na wierzchu wytworzy się piana. Gdy będzie jej już sporo (po tych 2-4 dniach) sprawdź, czy w każdym słoiku masz ogórki dokładnie zakryte solanką i czy pozostało ok 1/2cm pustej przestrzeni do rantu. Jeśli tak, zakręcaj dokładnie słoiki i przenieś je do chłodnego pomieszczenia. Najlepiej na ok 2-3 tygodnie ustawić je na podłodze w piwnicy. Może się zdarzyć, że z niektórych wypłynie trochę solanki, jeśli był niedokręcony lub miał uszkodzoną przykrywkę. Z podłogi łatwiej będzie zetrzeć :)
Po kilku tygodniach zajadaj się ogórkami. Spokojnie wytrzymają do następnego lata w chłodnej piwnicy lub garażu. 
PS. Jak otwieramy nowy słoik, zawsze zawsze wypijam sok z ogórków. Całe szczęście, że już na mnie rodzice za to nie krzyczą, bo w dzieciństwie okropnie się denerwowali, jak w lodówce widzieli suche ogórki w słoikach bez zalewy:)  Łomatko, ślinianki mi się rozszalały jak piszę o ogórkowym kwasie :)
Smacznego! Ogórkowego!
Burza idzie...

* "kobiece rytualne darcie pierza" - niegdyś kobiety i dorastające dziewczęta we własnym kilku-pokoleniowym gronie siadywały do odzierania puchu  i chorągiewek od twardych stosin gęsich piór. Spotkania te były okazją do rozmów, śpiewu i zabaw folklorystycznych, a kilkudniowe darcie pierza kończyło się "wyskubkiem", czyli poczęstunkiem lub zabawą jako formą zapłaty za pracę. Od kilku lat zapraszam do swojego domu kobiety - bliższe i dalsze - siadamy nad stosami pomidorów, łubiankami truskawek, skrzynkami węgierek, czy wiadrami ogórków i wspólnie robimy przetwory. Wspólna praca kobiet przy kuchennym stole zbliża, uspokaja i napełnia niezwykłą energią. Cząstki tej magii zamykamy w słoikach z powidłami, ogórkami dębowymi, czy laskowym pesto z suszonych pomidorów i każda z nas zabiera do swojego domu. I ten klimat i urok zawsze można wywołać po prostu otwierając słoiczek stojący na spiżarnianej półce.

34 komentarze:

  1. Dzięki za ten post! Ja zwykle kiszę tylko ogórki małosolne, bo do przygotowywania tych dłużej przechowywanych jakoś się zraziłam.

    Pomyślę, pomyślę...

    Pozdrawiam upalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo lubię kisić ogórki, robię to według przepisu mojej Mamy. Podobnie, ale zamiast dębu dodaję liść winogron i zalewam wodą niemal wrzącą. Są rewelacyjne, ale z liściem dębu też muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze chyba nie dojrzałam do kiszenia ogórków - ale na przyszły rok mam bardzo ambitne plany przetworowe, więc... kto wie? ;))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja robię podobnie , tylko nie potrafię tak pięknie napisać
    a zalewam albo prawie wrzącą wodą ,albo wystudzoną -każde smakuje inaczej ciut
    a i daję dużo czosnku najczęściej z 3 ząbki

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ogórki kiszone, ale jak na razie bazuję na maminych. Moja mama też ma swoje rytuały przy produkcji słoików na zimę, zapamiętałam, że sól nie może być jodowana. Podobnie jak u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  6. An-na, Zaytoon, Ewa - dziewczyny - 2 kilo ogórków chociaż zakiście. Ja się przez lata całe zbierałam jak pies do jeża, a to naprawdę fun :)
    Margot, Grażyna - moja nie wrząca, ale gorąca z kranu, a wodociągowa woda u mnie super :) Musze z jeszcze gorętszą spróbować. Dziś zakręcam słoiki! Z dębem spróbujcie koniecznie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. te wrzącą woda , zakręcam od razu mocno , jeszcze sprawdzam delikatnie przewracając czy nie cieknie
    p.s listki też daje (jak mam)
    ps 2 ten dżem jest świetny , polecam -Tatter mi kiedyś go pokazała robię go kilka razy w roku
    http://thorsten-food-photography.blogspot.com/2010/06/nectarine-coffee-jam.html

    OdpowiedzUsuń
  8. zapomniałam podać początkową stronę
    http://www.food.com/recipes.php?chef=223169
    ten z truskawek i listków laurowych robiłam tzn do takiej zwykłej marmolady z truskawek i cukru wrzucałam listki (suszone ,świeżych nie mam) -pyszna

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow 30 kg!!! jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tez bym chciała, żeby ohp kojarzyło mi się z ogórami ;)) dla mnie ohp to było mycie statków w stoczni...

    OdpowiedzUsuń
  11. MOżna gdzieś kupić te liście dębu czy porzeczki?
    Czy gdzieś je zrywasz?

    Dawnoo temu rodzice mieli działkę na której rosło pełno chrzanu z racji że poprzednia właścicielka handlowała warzywami i teraz wspominam to z pewnym rozrzewieniem.
    Już nie wspomnę że inne warzywa też w tamtym miejscu super rosły.


    Ps. Niebawem idę kupić dobre ogórki, część przypraw już mam:)

    Super napisałaś post:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Judytto dziękuję i życzę powodzenia :) ja moje ogórki już próbowałam, są znów fantastyczne! jędrne, twarde, słone, czosnkowe i chrupiące. Pycha.
    Co do liści porzeczki, to jeśli mieszkasz w mieście możesz mieć z nimi kłopot. Ja mam własnych kilka krzaczków, ale może znasz kogoś kto ma jakąś działkę, żeby Ci użyczył garści liści? Z liśćmi dęby to już znacznie łatwiejsza sprawa - najbliższy las lub zagajnik powinien mieć kilka mniejszych lub większych dębów przecie. Tylko oczywiście powinien być trochę oddalony od ruchliwej szosy ze względu na ołów. Z chrzanem masz rację. Sama muszę trochę u siebie wysadzić, bo jest koszmarnie drogi na targu, a przecież rośnie jak zwykły chwast. Powodzenia i czekam na relację jak Ci poszło!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ogórki zakupiłam chrzan też właściwie mam wszystko może poszukam liści dębu..
    W Wlkp. u rodziny najbliższej miałabym takie liście, mieszkam na Śląsku w mieście więc tutaj z tym kłopot.
    I chcę dodać do nich ostrą papryczkę !
    Kurczę, nie wiem czy do większości czy do kilku słoików.

    OdpowiedzUsuń
  14. Judytto - poszukaj koniecznie liści dębu! na Śląsku oczywiście rosną, pojedź do najbliższej wsi i szukaj. Już myślałam, że mieszkasz w Japonii lub Bangladeszu ;o) a tam bym nie wiedziała jak Ci podpowiedzieć. Co do papryczki, nie wiem jak się sprawdzi z ogórkami kiszonymi, ale myślę, że lepsza będzie do pikli, w tym ogórkowych. Ale jeśli zrobisz z papryczką, koniecznie daj znać jak smakuje :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. POdaję link do bloga na którym osoba kisiła ( to nie przejęzyczenie), ogórki z ostrą papryczką więc dlatego też jestem ciekawa jak one smakują.

    http://wkuchennymoknie.blox.pl/2010/07/OGORKI-KISZONE-Z-PAPRYCZKA-CHILLI.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio w prezencie dostalam ogórki kiszone z dodatkiem liści winogron + to co zawsze koper czosnek chrzan - rewelacja twardosć i zapach niewiarygodne. Polecam wypróbowanie, ja na pewno spróbuję i oskubię winogronowy krzew z liści.
    Poza tym na wsi nauczono mnie metody oszczędnej czyli "wekujemy" ogorki w butlach albo 5 litrowych po wodzie, albo w litrowych po mleku - ważny duży otwór - i bez zabawy w kiszenie z otwartmi słoiczkami, wrzucamy to co trzeba z zielsk, rozmiar ogórków reguluje otworek butelki, potem znowu wrzucamy co trzeba, zalewamy zakręcamy i gotowe - gdy potrzeba do spozycia odcinamy szyjkę butelce ogórki przelewamy do podręcznego słoika i gotowe. a z zadużych ogórków robimy gotowca na zupę ogórkową - trzeny ogorki bez obierania na tarce buraczanej, dodajemy to samo co do kiszeniaków troche na spód słoika trochę na wierzch, zalewa i zamykamy. Nie przejmować się ze zakrętka trochę sie wypuczy - nie dawac zawartości pod wierzch tylko z marginesem bezpieczeństwa - pyszne już wszystko zjedzone w przyszłym roku zrobię więcej tych gotowców na zupę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z liśćmi winogron spróbuję w tym roku :)
      Jak wspomniał jeden z czytelników poniżej, kiszenie w plastiku nie jest dobrą metodą. Proszę przeczytaj komentarz niżej. Słoiki są wtórne, nie jest to zatem droga metoda, a im mniej plastiku zużywamy, też lepiej to dla środowiska. Polecam szkło i garniec gliniany. Serdeczności :)

      Usuń
  17. OSTRZEGAM przed kiszeniem w PLASTIKOWYCH butelkach. Ja bym takie ogórki zjadł tylko za dużą opłatą. Nie warto ryzykować zdrowiem. Ciecz o kwaśnym odczynie wypłukuje z plastiku całą masę szkodliwych związków chemicznych. Powodują one m.im. zaburzenia hormonalne prowadzące do nowotworów, czy bezpłodności, ale też i wywołują całą masę innych problemów zdrowotnych. Więc, życzę powodzenia stosując oszczędne metody ze wsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boshhh aż się przestraszyłam! no oczywiście, że kiszenie w plastikowych butlach jest bez sensu i niedoooobre! masz rację, dziękuję za odpowiedź na komentarz poprzedniego czytelnika, na który chyba w styczniu nie zdążyłam zareagować :)

      Usuń
  18. Mam pytanie do Autorki. Czy liscie debu maja byc dojrzale zielone ( zaraz po zerwaniu) czy ususzone? I czy mozna ususzone tez uzyc. Nastepnie - obojetnie jaki dab? - bo w Polsce wystepuje pare gatunkow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. liście jak nabjardziej świeże, zielone, a najpopularniejszy dąb to szypułkowy, chociaż nie sądzę, by to robiło dużą różnicę. Warto tez dodać liście czarnej porzeczki
      Powodzenia! i będzie mi miło za komentarz jak już się udadzą :)

      Usuń
  19. prosze o pomoc. zakisiłam ogórki, dalej stoją nie zakręcone i dziś zauważyłam na górze pleśń. ogórki pochodzą z dobrego źródła, nie dodałam chrzanu, gdyż nie miałam. koper był świeży, zielony. jest to wina braku chrzanu, kopru czy może tego że za dlugo stoją niezakręcone (5 dni)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta "pianka" na górze czasami wygląda niemal jak "błona", ale jeśli to pleść, to może kwestia zmiany składników właśnie. Chrzan jest bardzo ważny w procesie kiszenia. Proszę o podesłanie zdjęcia jak słoiki wyglądają od góry, może to jednak owa "pianka", która tylko niecodziennie wygląda.

      Usuń
    2. hej, hej otóż przeprosiłam się z kiszeniem ogórków i na początek po wielu dniach poszukiwania dobrych składników+ znalezieniu wszystkich potrzebnych liści zrobiłam "na próbę" dwa słoiki po 900 ml :) tylko, że w jednym też po dwóch-trzech dniach pojawiła mi się pleśń, a wszystko miałam posprawdzane, nawet koper brązowo-żółty i liście z wioski i chrzan też i nie wiem dlaczego tak się stało... a pytanie mam może głupie -jak zrobiła się już pleśń to cały słoik do wywalenia?

      Usuń
    3. Justi - koniecznie wyślij mi zdjęcie owej "pleśni", bo ja podejrzewam, że to naturalny proces kiszenia, jeśli robisz wg powyższego przepisu, a że wygląd ma niestandardowy, to fakt. Wyślesz fotę góry słoika? Jak rozumiem mówimy o 2-3 dniach od zalania wodą, a słoiki wciąż stoją otwarte?

      Usuń
    4. Myślę, że to była pleśń. Zdjęcia tego czegoś nie zrobiłam przed zdjęciem z wierzchu solanki. Po 4 dniach zamknęłam ten dobry i odstawiłam w chłodniejsze miejsce, a ten zły też zamknęłam z ciekawości...i dlatego, że było mi szkoda takich pięknych malutkich ogóreczków:) (zamknęłam dopiero po 4 dniach bo jak napisałaś w przepisie 2-4 dni, aż pojawi się piana i tak było) i dlatego pytam, czy jeśli to była pleśń to trzeba było od razu go wywalić? Czytałam kiedyś, że jak coś ma pleśń to mimo, że jest np. na kawałku to całość nie nadaje się do jedzenia. Prawda to?

      Usuń
    5. koniecznie spróbuj ogórków z obu słoików. Myślę, że będzie dobrze :)

      Usuń
  20. witam,
    a ja co rok jeżdżę do mojej cioci w okolice Szczyrku aby zakisić ogórki. A cały sekret tkwi w wodzie z własnej studni. W tym roku za Twoją sprawą dodałam liście dębu i przyznam, ze ogórki wyszły rewelacyjne!!!!!
    My do swoich ogórków nie dodajemy gorczycy tylko: czosnek, chrzan, koper, liście czarnej porzeczki i oczywiście zimna woda ze studni z dodatkiem soli kamiennej, ogórki od razu mocno zakręcamy i do piwnicy.
    U mnie od trzech tygodni stoi w piwnicy 30 słoików. Dziś była pierwsza próba i przyznam, że dzięki liściom dębu mają ciekawy aromat i są niesamowicie chrupiące.
    Pozdrawiam i dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nikt nie napisał o bardzo ważnej rzeczy. Mama nie obcinała końców ogórków a jej sąsiadka obcinała. Jedne i drugie ogórki były dobre. Tłumaczenie było takie, że ich matki i babcie tak robiły ale nie wiedziały po co. Prawda jest taka, że ogonek ogórka musi być koniecznie usunięty bo od niego zaczyna się proces gnilny a szczególnie w kontakcie z powietrzem. Więc przy dużej ilości ogórków szybciej i łatwiej jest uciąć obydwa końce niż wydłubywać pozostałość ogonka. Autorka stosuje inny sposób wkłada "ogórek dupką do dołu".Liście a szczególnie dębu mają tendencję do przyklejania brudu więc trzebaje dobrze umyć a nawet wymoczyć przed myciem. Najlepiej widać to pod lupą. W zasadzie do kiszenia wystarczy tylko słona woda a odpowiednie bakterie żyją na skórce ogórków, nawet po dokładnym umyciu niektóre tam jeszcze są. Reszta to dodatki smakowe i antypleśniowe. Podobno jodan potasu (KIO3) może niszczyć bakterie produkujące kwas mlekowy-te dobre. Nie wszystkie pleśnie produkują toksyny bo nie byłoby serów pleśniowych. Taki niewielki kożuszek białej piany lub pleśni jest dopuszczalny ale jak kolor jest inny to wyhodowaliśmy toksyny. Znaczy to, że daliśmy za mało chrzanu. Im starszy chrzan tym więcej trzeba go dodać. Ja daję zawsze świeżo wykopany. A nie jest to problem bo to chwast pospolity i rośnie wszędzie, trzeba tylko pamiętać gdzie rośnie. Tylko w zimie jak ziemia zamarznięta to daję wcześniej utarty z lodówki. A szczególnie teraz gdy kiszę buraki na barszcz wigilijny. Pół kilo buraków w plasterkach na słoik 1.7 l. , solanka jak do ogórków im bardziej słona tym bardziej kwaśny barszcz. Wiorkami chrzanu posypuję powierzchnię zalewy ewentualnie kawałek kromki chleba jako zakwas. Płótno na wierzch i gumka i tydzień. Zalewam solanką jeszcze raz i pół tygodnia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny komentarz, dziękuję ! No i już za chwilę czas kiszenia zakwasu na barszcz, kocham!
      Na przyszłość będę wdzięczna o podpisanie się pod komentarzem, o wiele milej "nieanonimowo" się rozmawia. Dobrego dnia :)

      Usuń
  22. Witam serdecznie... ciesze sie bardzo, ze znalazlam Twoj blog, szukalam ogorki kiszone .. i tak bardzo duzo opowiesci o ogorkach ... ale ... ale ja mam problem, tu gdzie mieszkam nie ma takich ogorkow :( ... czy moge do kiszenia uzyc libaniskie, czy nadaja sie ? ... nie mam rowniez takich lisci, ktore wymienilas .. :( .. (czy moge uzyc winogronowe) ...

    bardzo prosze o odpowiedz ... Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie znam niestety libańskich ogórków, ale kisić można niemal każde warzywo, proszę próbować :)

      Usuń
  23. A moje ogórki wyszły bardzo kwasne, dlaczego? Nie tak przyjemnie, tylko kwasiory... jedna czubata łyżka soli bez jodu na litr wody... hmmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kiszeniu ogórków szalenie ważna (jak pisze wyżej) jest zarówno jakość ogórków jak i jakość wody. Jesli ogórki sa zbyt kwaśne być może sam proces kiszenia przebiegał nieco szybciej (na co wpływ ma tez temperatura i dzikie bakterie z otoczenia). Kolejnym razem proszę obserwować i ciut wcześniej część partii przenieść do chłodu, a potem sprawdzić, które lepiej smakują :) Kiszenie to metoda prób i błędów i cudowne pole do własnych eksperymentów!
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz i zapraszam częściej :)
ze względu na ogromną ilość spamu z robotów, zmuszona byłam wprowadzić weryfikację obrazkową i logowanie. Przepraszam za utrudnienia...
(uwaga - jeśli komentarz zawierał aktywny link, nie będzie publikowany)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...