Dębowe ogórki kiszone

Nie mam pojęcia dlaczego przez tyle lat nie mogłam się zebrać do kiszenia ogórków. Z jednej strony zawsze mogłam je mieć od mamy, bo rodzice kisili w dużych ilościach. W sklepach też były całkiem dobre, a do sklepu miałam blisko. Myślę, że wpływ na moją ogórkową niechęć miała też moja pierwsza "praca" - gdy miałam 16 lat wyjechałam na OHP (ochotnicze hufce pracy) do przetwórni owocowo warzywnej w Kruszwicy - przez niemal 2 tygodnie wkładałam ogórki do słoików na akord - musiały wszystkie być ułożone "dupkami" do dołu, bardzo równo i zawsze w pionie, inaczej kierownik nie zaliczał słoika. Pierwsze zarobione pieniądze i absolutny wstręt do "obsługiwania" ogórków. A tu jeszcze jak wróciłam do domu na blacie kuchennym stała bateria kilkudziesięciu słoików z ogórkami, które były.... źle ułożone!! 


Od rodziców  przez lata tyle się nasłuchałam o  tym jak  wszystkiego trzeba pilnować przy kiszeniu ogórków, że po prostu miałam pietra, czy jak sama zrobię, to mi dobrze wyjdą. W ubiegłym roku, miesiąc po przeprowadzce zacięłam się i postanowiłam ukisić własne. Oczywiście, że ten pierwszy raz poszłam trochę na łatwiznę :) - umówiłam się z tatą, by przywiózł mi ogórki z dobrego źródła (10kg) i wszystkie potrzebne przyprawy. Pieczołowicie i bardzo skrupulatnie zapisywałam wszystkie etapy. Może za 10tym kiszeniem będę to robić  "na oko", ale póki co z kartki. Ubiegłoroczne ogórki wyszły mi przefantastyczne, obdarowałam nimi kilka koleżanek i ze wszystkich stron wróciły do mnie zachwyty. Tak się zapaliłam, że jeszcze jesienią, z ostatnich ogórków zrobiłam drugą partię (15kg) - dla siebie i dla koleżanki. W tym roku produkcja ruszyła - bez mamy nad głową, ale z kartką przed nosem. Mam nadzieję, że będą co najmniej tak pyszne, jak ubiegłoroczne.


By kiszeniaki wyszły naprawdę dobre, powinno się spełnić kilka warunków, ale najważniejsze to się nie bać!
1. ogórki z dobrego źródła - i tu samemu trzeba dojść do dobrego źródła. Polecam wszelkiego rodzaju bazarki/targi warzywno-owocowe, szczególnie takie, na które tylko raz czy dwa razy w tygodniu przyjeżdżają rolnicy, producenci. Oni zazwyczaj mają te najbrzydsze pomidory, ogórki i ziemniaki. Są za to pyszne i "nie pędzone". Towar wykładają w zwykłych skrzynkach, a nie "eksponują atrakcyjnie", czasem nie mają nawet tekturek z ceną i o każdą pozycję trzeba pytać. Dopytajcie takiego pana, czy to jego własne ogórki, wybierajcie małe, jak najmniejsze. Dopytajcie na czym rosły, czy aby nie będą miały, przepraszam g***go smrodku po zakiszeniu :0P. Jak już widzicie, że panu szczerość i uczciwość z oczu patrzą, kupujcie. Na pierwszy raz proponuję zakiszenie 5kg ogórków. Będzie z tego ok 8-10 słoików.
2. dobra woda - dobrze by woda była z niedużego wodociągu, może oligoceńska? tu nie do końca rozpracowałam temat, ale moje ubiegłoroczne robione identycznie i z tych samych składników wyszły lepsze od maminych. Ponoć jedyna różnica to była woda. Tu jednak nie przejmowałabym się za bardzo, można też użyć wody przegotowanej ponoć.
3. nie żałować przypraw, a szczególnie zadbać o liście, które będą do kiszenia wkładane - wiśni, czarnej porzeczki i KONIECZNIE dębu


I tyle - czas nastawiać kiszeniaki :)
W tym roku na ogórkowym kobiecym rytualnym darciu pierza* przerobiłyśmy z Anią 3 wielkie wiadra - 30 kg ogórków - wyszło nam z tego 65 słoików o pojemności ok 900ml.

Słoiki - najlepsze dość szerokie, a wysokością tak na "jeden ogórek" lub "dwa ogórki" zazwyczaj używam szerokich beczułek (jak na jednym ze zdjęć - "na jeden ogórek") i standardowych 900ml. Słoiki wymyj dokładnie i użyj nowych przykrywek.
Ogórki - już pisałam wyżej, że mają być małe i z "dobrego źródła" - bardzo dokładnie je umyj, samo  płukanie nie wystarcza
Przyprawy do każdego słoika (proporcje jak na słoik 900ml):
- spora gałązka kopru z baldachimem nasiennym (wg niektórych szkół koper powinien być już lekko suchy, brązowawy, gdyż od zielonego mogą za mocno fermentować, ale ja w ub roku robiłam na żółto-zielonym i były pyszne)
- długi pasek świeżego obranego chrzanu - ok 4-5 cm - waga ok 2g
- pół sporego ząbka czosnku - ok 3g (my lubimy mocno czosnkowe, ale możesz dodać czosnku mniej, jeśli za takimi nie przepadasz)
- 1/3 łyżeczki białej gorczycy - ok 1,5g
- spory umyty liść dębu - dzięki niemu ogórki będą bardziej twarde i jędrne, a pachną, jakby kisiły się w dębowej beczce
- umyty liść czarnej porzeczki (niektórzy stosują liście wiśni, ale ja nie mam do nich dostępu)

Ogórki układaj "dupkami' do dołu. W dolnej warstwie większe, w górnej mniejsze. Niespecjalnie przejmuję się tym, by były równo, już nie pracuję "na akord" ;) Ważne, by ogórki były ułożone bardzo ścisło i nie wyżej niż do dołu "wrąbka", czyli ok 1,5 cm poniżej rantu słoika.
Gdy już wszystkie słoiki masz zapełnione ogórkami, przygotuj solankę:
na litr bardzo ciepłej wody wsyp 40g zwykłej soli kamiennej - nie jodowanej! - dokładnie wymieszaj do rozpuszczenia soli. Taką solanką zalewaj ogórki w słoikach  by je całkowicie przykryć, ale musi pozostać ok 1/2-1 cm do rantu słoika.
Otwarte słoiki trzymaj przez 2-4 dni w ciepłym miejscu - na blacie kuchennym, w spiżarni, jeśli jest w niej ciepło. Następnego dnia sprawdź, czy ogórki nie wypłynęły (wepchnij je do środka) lub nie ubyło płynu w słoikach - uzupełnij go solanką (jeśli ci pozostała) lub po prostu wodą, dolewa się ok 1-2 łyżek zaledwie. Przez te kilka dni w cieple musi się rozpocząć proces kiszenia. Solanka w słoikach zacznie mętnieć, a na wierzchu wytworzy się piana. Gdy będzie jej już sporo (po tych 2-4 dniach) sprawdź, czy w każdym słoiku masz ogórki dokładnie zakryte solanką i czy pozostało ok 1/2cm pustej przestrzeni do rantu. Jeśli tak, zakręcaj dokładnie słoiki i przenieś je do chłodnego pomieszczenia. Najlepiej na ok 2-3 tygodnie ustawić je na podłodze w piwnicy. Może się zdarzyć, że z niektórych wypłynie trochę solanki, jeśli był niedokręcony lub miał uszkodzoną przykrywkę. Z podłogi łatwiej będzie zetrzeć :)
Po kilku tygodniach zajadaj się ogórkami. Spokojnie wytrzymają do następnego lata w chłodnej piwnicy lub garażu. 
PS. Jak otwieramy nowy słoik, zawsze zawsze wypijam sok z ogórków. Całe szczęście, że już na mnie rodzice za to nie krzyczą, bo w dzieciństwie okropnie się denerwowali, jak w lodówce widzieli suche ogórki w słoikach bez zalewy:)  Łomatko, ślinianki mi się rozszalały jak piszę o ogórkowym kwasie :)
Smacznego! Ogórkowego!
Burza idzie...

* "kobiece rytualne darcie pierza" - niegdyś kobiety i dorastające dziewczęta we własnym kilku-pokoleniowym gronie siadywały do odzierania puchu  i chorągiewek od twardych stosin gęsich piór. Spotkania te były okazją do rozmów, śpiewu i zabaw folklorystycznych, a kilkudniowe darcie pierza kończyło się "wyskubkiem", czyli poczęstunkiem lub zabawą jako formą zapłaty za pracę. Od kilku lat zapraszam do swojego domu kobiety - bliższe i dalsze - siadamy nad stosami pomidorów, łubiankami truskawek, skrzynkami węgierek, czy wiadrami ogórków i wspólnie robimy przetwory. Wspólna praca kobiet przy kuchennym stole zbliża, uspokaja i napełnia niezwykłą energią. Cząstki tej magii zamykamy w słoikach z powidłami, ogórkami dębowymi, czy laskowym pesto z suszonych pomidorów i każda z nas zabiera do swojego domu. I ten klimat i urok zawsze można wywołać po prostu otwierając słoiczek stojący na spiżarnianej półce.

15 komentarzy:

  1. An-naAug 15, 2010 10:38 AM
    Dzięki za ten post! Ja zwykle kiszę tylko ogórki małosolne, bo do przygotowywania tych dłużej przechowywanych jakoś się zraziłam.

    Pomyślę, pomyślę...

    Pozdrawiam upalnie :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. grazynaAug 15, 2010 11:32 AM
    Ja bardzo lubię kisić ogórki, robię to według przepisu mojej Mamy. Podobnie, ale zamiast dębu dodaję liść winogron i zalewam wodą niemal wrzącą. Są rewelacyjne, ale z liściem dębu też muszę spróbować :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. ZaytoonAug 15, 2010 11:49 AM
    Ja jeszcze chyba nie dojrzałam do kiszenia ogórków - ale na przyszły rok mam bardzo ambitne plany przetworowe, więc... kto wie? ;))

    Pozdrawiam!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. margotAug 15, 2010 11:56 AM
    ja robię podobnie , tylko nie potrafię tak pięknie napisać
    a zalewam albo prawie wrzącą wodą ,albo wystudzoną -każde smakuje inaczej ciut
    a i daję dużo czosnku najczęściej z 3 ząbki
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Ewa Smaczniutkie.plAug 15, 2010 12:34 PM
    Uwielbiam ogórki kiszone, ale jak na razie bazuję na maminych. Moja mama też ma swoje rytuały przy produkcji słoików na zimę, zapamiętałam, że sól nie może być jodowana. Podobnie jak u Ciebie.
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. ChilliBiteAug 15, 2010 11:30 PM
    An-na, Zaytoon, Ewa - dziewczyny - 2 kilo ogórków chociaż zakiście. Ja się przez lata całe zbierałam jak pies do jeża, a to naprawdę fun :)
    Margot, Grażyna - moja nie wrząca, ale gorąca z kranu, a wodociągowa woda u mnie super :) Musze z jeszcze gorętszą spróbować. Dziś zakręcam słoiki! Z dębem spróbujcie koniecznie.
    Pozdrawiam
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. margotAug 16, 2010 12:12 AM
    te wrzącą woda , zakręcam od razu mocno , jeszcze sprawdzam delikatnie przewracając czy nie cieknie
    p.s listki też daje (jak mam)
    ps 2 ten dżem jest świetny , polecam -Tatter mi kiedyś go pokazała robię go kilka razy w roku
    http://thorsten-food-photography.blogspot.com/2010/06/nectarine-coffee-jam.html
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. margotAug 16, 2010 12:32 AM
    zapomniałam podać początkową stronę
    http://www.food.com/recipes.php?chef=223169
    ten z truskawek i listków laurowych robiłam tzn do takiej zwykłej marmolady z truskawek i cukru wrzucałam listki (suszone ,świeżych nie mam) -pyszna
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Paulina J.Aug 16, 2010 01:43 AM
    Wow 30 kg!!! jestem pod wrażeniem :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. miss_cocoAug 16, 2010 07:24 AM
    Tez bym chciała, żeby ohp kojarzyło mi się z ogórami ;)) dla mnie ohp to było mycie statków w stoczni...
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. JudyttaAug 24, 2010 10:57 PM
    MOżna gdzieś kupić te liście dębu czy porzeczki?
    Czy gdzieś je zrywasz?

    Dawnoo temu rodzice mieli działkę na której rosło pełno chrzanu z racji że poprzednia właścicielka handlowała warzywami i teraz wspominam to z pewnym rozrzewieniem.
    Już nie wspomnę że inne warzywa też w tamtym miejscu super rosły.


    Ps. Niebawem idę kupić dobre ogórki, część przypraw już mam:)

    Super napisałaś post:))
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. ChilliBiteAug 24, 2010 11:24 PM
    Judytto dziękuję i życzę powodzenia :) ja moje ogórki już próbowałam, są znów fantastyczne! jędrne, twarde, słone, czosnkowe i chrupiące. Pycha.
    Co do liści porzeczki, to jeśli mieszkasz w mieście możesz mieć z nimi kłopot. Ja mam własnych kilka krzaczków, ale może znasz kogoś kto ma jakąś działkę, żeby Ci użyczył garści liści? Z liśćmi dęby to już znacznie łatwiejsza sprawa - najbliższy las lub zagajnik powinien mieć kilka mniejszych lub większych dębów przecie. Tylko oczywiście powinien być trochę oddalony od ruchliwej szosy ze względu na ołów. Z chrzanem masz rację. Sama muszę trochę u siebie wysadzić, bo jest koszmarnie drogi na targu, a przecież rośnie jak zwykły chwast. Powodzenia i czekam na relację jak Ci poszło!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. JudyttaAug 25, 2010 02:37 AM
    Ogórki zakupiłam chrzan też właściwie mam wszystko może poszukam liści dębu..
    W Wlkp. u rodziny najbliższej miałabym takie liście, mieszkam na Śląsku w mieście więc tutaj z tym kłopot.
    I chcę dodać do nich ostrą papryczkę !
    Kurczę, nie wiem czy do większości czy do kilku słoików.
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. ChilliBiteAug 25, 2010 04:15 AM
    Judytto - poszukaj koniecznie liści dębu! na Śląsku oczywiście rosną, pojedź do najbliższej wsi i szukaj. Już myślałam, że mieszkasz w Japonii lub Bangladeszu ;o) a tam bym nie wiedziała jak Ci podpowiedzieć. Co do papryczki, nie wiem jak się sprawdzi z ogórkami kiszonymi, ale myślę, że lepsza będzie do pikli, w tym ogórkowych. Ale jeśli zrobisz z papryczką, koniecznie daj znać jak smakuje :) pozdrawiam
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. JudyttaAug 25, 2010 10:43 AM
    POdaję link do bloga na którym osoba kisiła ( to nie przejęzyczenie), ogórki z ostrą papryczką więc dlatego też jestem ciekawa jak one smakują.

    http://wkuchennymoknie.blox.pl/2010/07/OGORKI-KISZONE-Z-PAPRYCZKA-CHILLI.html
    OdpowiedzUsuń na zawsze

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i Twój komentarz :0)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...