Dżem truskawkowy z kwiatami czarnego bzu

Kiedy w końcu nadchodzi czerwiec, na straganie pojawiają się truskawki, a w chaszczach przy lesie zakwita czarny bez, robię jeden z pierwszych przetworów sezonu, a zarazem jeden z niewielu truskawkowych. Ale warto och jak warto! Dżem z truskawek z kwiatami czarnego bzu jest piękny, niezwykle aromatyczny i bardzo lubiany przez dzieci. 



Mam dziś dla Was muzyczne truskaweczki, łagodne, kojące, spokojne, kołyszące. Posłuchajcie ze mną April Maze "Strawberry Swing"...




Oczywiście, że czekamy na truskawki i to niemalże cały rok, a potem zajadamy się nimi na surowo, w koktajlach, granolach, z jogurtem, śmietaną, kapką miodu, listkami tymianku. W sałatce makaronowej i z krwistym stekiem, z łososiem albo mozzarellą, w salsie podanej do pieczonej fety albo babcinych knedlach z truskawkami, czy z zielonym młodym bobem. Ale nie spieszę się z kupowaniem ich, gdy tylko się pojawią. Nie robią na mnie wrażenia truskawki po 28zł/kg. Opieram się twardo tym po 18zł/kg i dopiero, gdy cena spadnie poniżej 10zł za kilogram kupuję łubiankę na deser. Dawkujemy je sobie powolutku, szukamy najlepszych odmian, najsłodszych owoców. Prawdziwe szaleństwo w kuchni nastaje, gdy cena truskawek zbliży się do 5/6zł za kilo. I tyle się ich najadamy, że na dobra chwilę mamy dość. A potem za rok znów to samo, to nasz coroczny rytuał.



Truskawki są jednymi z nielicznych owoców, których w zasadzie nie przetwarzam. Owszem suszę truskawki do granoli i chrupania z kieliszkiem wina. Suszone truskawki są pyszne. Jednak jak uwielbiam świeże, soczyste, słodkie truskawki, tak nie przepadam za jedzeniem o „truskawkowym” smaku. Truskawkowy sok, cukierki czy syrop, a nawet lody mogą dla mnie nie istnieć. I mam tylko jedną słabość – truskawki z kwiatami czarnego bzu. Robię je dość rzadko, bo nie każdej wiosny uda mi się nazbierać pięknych baldachów kwiatowych czarnego bzu. Poszukaj ich w swojej okolicy – to dzikie, bezpłatne i pyszne jedzenie. Kwiaty są niesamowicie aromatyczne i pięknie wyglądają w słoikach pełnych truskawkowej czerwieni. 




Jeśli mieszkacie na Pomorzu lub Kaszubach, albo będziecie tam wypoczywać w sezonie truskawkowym, koniecznie poszukajcie truskawki Kaszëbskô Malëna z unijnym certyfikatem ChOG (Chronione Oznaczenie Geograficzne). To odmiana słodkiej deserowej truskawki o wyjątkowym smaku, uprawiana od lat sześćdziesiątych XX wieku na Kaszubach. Owoce ma niewielkie, o średnicy ok. 18 mm i zmiennym kształcie – od stożkowo-kulistego do stożkowego. Soczysty i jędrny miąższ przybiera kolor od jasnoróżowego do ciemnoczerwonego. Owoce mają intensywny zapach i słodki smak: aromatyczny, zharmonizowany, przypominający leśną poziomkę. Zawiera więcej cukrów niż inne odmiany, jest doskonała na dżemy, konfitury, soki. Ja taką truskawkę jadłam tylko kilka razy, ot nie zdarza mi się w czerwcu bywać na Kaszubach, ale bardzo tęsknię za jej smakiem. 




Dżem truskawkowy z kwiatami czarnego bzu to doskonały jadalny prezent, szczególnie, że nie każdy ma dostęp do kwiatów czarnego bzu, a czasem nie potrafi ich rozpoznać. Ten dżem smakuje wybornie na grzance z chałki z kozim twarogiem albo do deski dobrych serów, w naleśnikach, czy na gofrach. Zróbcie go koniecznie w tym sezonie!

Poniższy przepis pochodzi z mojej pierwszej książki "W słoiku", w której znajdziecie 130 ciekawych pomysłów na skarby zamknięte pod nakrętką.

Dżem truskawkowy z kwiatami czarnego bzu

proporcje na 4 słoiki ok 250ml
1 kg dojrzałych, słodkich truskawek, najlepiej Kaszëbskô Malëna ChOG
200-250 g cukru
ok. 20 g pektyny jabłkowej
100 g kwiatów czarnego bzu (10-12 baldachów)

Baldachy kwiatów czarnego bzu rozłóż na 30 minut na gazecie lub papierze i poczekaj, aż wszystkie owady zmienią miejsce zamieszkania. Odetnij małymi nożyczkami kwiatki z gałązek. Odważ 100 g samych kwiatów.
Truskawki umyj, usuń szypułki i pokrój owoce na ćwiartki. Przełóż je do garnka z grubym dnem, wymieszaj z pektyną i zagotuj. Dodaj cukier (na początku mniej) i gotuj 2 minuty na małym gazie. Spróbuj, czy dżem jest wystarczająco słodki. Jeśli tak, w ostatniej chwili wrzuć kwiaty czarnego bzu i wymieszaj. Nie zdejmując garnka z maleńkiego ognia, napełnij wypieczone słoiki gorącym dżemem i od razu zakręć. Wystarczy pasteryzacja na sucho pod kocem.

6 komentarzy:

  1. też go robię , uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj,a jak przechować kwiaty bzu zamin będę miała własne truskawki?

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam serdecznie, jestem pod ogromnym wrażeniem zdolności kulinarnych, które prezentujesz na stronach tego bloga. Rewelacyjne przetwory. Trafiłam tutaj, ponieważ szukałam informacji jak używać pektyny nieamidowanej, a widzę że pozostanę dłużej. Proszę więc o pomoc, bo widzę że masz doświadczenie w jej stosowaniu. Zrobiłam partię dżemu truskawkowego i niestety jest za rzadki- pływa w słoiczkach. Czy pektyna jabłkowa, której użyłaś w tym dżemie jest amidowana, czy też nie? Ja mam właśnie nieamidowaną, rzekomo z Jasła ( tego nie jestem już pewna, dystrybutor rozsypuje). Jeżeli możesz pomóc, z góry bardzo dziękuję. Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och to chyba nieco na wyrost aż tyle komplementów ;)
      ale dziękuję za dobre słowo i zapraszam częściej. Miesiąc temu ukazała się moja książka "W słoiku", w której dużo piszę o przetwarzaniu właśnie. Pektyny najczęściej używam nieamidowanej, ale zależy jaką mam akurat dostępną. Robiąc dżem warto przed zamknięciem w słoikach sprawdzić jego gęstość - najlepie wylać łyżeczkę wrzącego dżemu na zamrożony talerzyk i sprawdzić jak zastyga. Zawsze warto dodać nieco soku z cytryny, skórki z cytryny, a pektyny zawsze można dodać ciut więcej (nawet już po zagotowaniu dżemu, wówczas wymieszanej z niedużą ilością cukru).
      Jeśli dżem pływa, można przelać go z powrotem do garnka, zimny wymieszac z pektyną i ponownie zagotować. Przelać do wyparzonych słoików i znów zakręcić. Przed przelaniem oczywiście test zimnego spodeczka :)
      Pomogłam?

      Usuń
    2. Tak i bardzo dziękuję. Komplementy jak najbardziej zasłużone. Chylę czoła przed wiedzą i doświadczeniem, z którego pozwalam sobie czerpać inspirację. Upewniłam się,że w części mój sposób był dobry, czyli sok z cytryny ( bo gdzieś wyczytałam, że pektyny wiążą w kwaśnym środowisku); test zimnego spodeczka (tylko tutaj troszkę się pospieszyłam z osądem). Błąd był w ilości samej pektyny. Dodałam jej zbyt mało, wywnioskowałam analizując skład powyższego przepisu. Jeżeli wystarczy Ci cierpliwości, napisz proszę czy jest jakaś różnica w ilości cukru jaką należy dodać do przetworów używając obu rodzajów pektyny (amidowanej i nieamidowanej). Ponieważ widzę tutaj że ilość cukru jest niewielka w stosunku do pozostałych składników, a ze zdjęć wnioskuję, że dżemik jest gęsty. Uczę się korzystać z prawdziwych dobrodziejstw natury, wypierając sukcesywnie wszelkie "cuda" technologi spożywczej typu żelfix, dżemix i cała reszta, o rosołkach i wegetach nie wspomnę. Swoją drogą rewelacyjne przepisy znalazłam na Twym blogu. Z całą pewnością je wykorzystam w swojej kuchni. Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. raz jeszcze dziękuję za dobre słowo :)
      Staram się nie używać zbyt dużej ilości cukru, ale różnic w użyciu cukru względem rodzaju pektyny nie dostrzegłam. Po prostu doprawiam dżem cukrem na smak, a pektynę stosuję proporcjonalnie do ilości owoców. Powodzenia z przetworowaniem ! i zapraszam częściej :)
      O przetworach więcej pisze w książce: http://www.chillibite.pl/2017/03/w-sloiku-moja-pierwsza-ksiazka.html

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz i zapraszam częściej :)
ze względu na ogromną ilość spamu z robotów, zmuszona byłam wprowadzić weryfikację obrazkową i logowanie. Przepraszam za utrudnienia...
(uwaga - jeśli komentarz zawierał aktywny link, nie będzie publikowany)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...