Czasami dopada mnie faza nocnego pieczenia. Jednego dnia (nocy) zdarza się to po dobrej wiadomości, albo miłym mailu, innym razem po kubku gorącej czekolady "na sen". Nagle budzi się jakaś energia i włączam siódmy bieg, piekarnikowy i ulubioną playlistę w Spotify. Wierzcie albo nie, ale dźwięki, muzyka, ulubieni lub całkiem nowi wykonawcy są w stanie wprawić mnie w przedziwnie twórcze nastroje. Bywa, że z tego "nastrajania" i "nocnej fazy" nie wiem co powstanie. Tym razem upiekłam zupełnie nowy lekki sernik jugurtowy z truskawkami, który dzięki obłożeniu kremem śmietanowym i prażonym w cukrze płatkami migdałowymi zamienił się w tort.