Omlet cesarski w nieładzie - kaiserschmarrn

No nie wiem, nie wiem, ale mam nadzieję, że tym razem Głowa Rodziny ucieszy się, gdy w kajeciku "śniadania weekendowe" pojawi się ten przepis. Zeszyt ten bowiem jest pełen receptur, które osobiście wykonuję tylko raz, może dwa razy, jako "lekcja gotowania" dla mężczyzn w moim domu. To ciężka praca ;)) tak dzielić się przepisami, opracowywać receptury, pokazywać co i jak, ale heh... czasem trzeba się 'poświęcić', by w niedzielne poranki móc w błogim lenistwie po przebudzeniu czytać książkę, słuchać ulubionej płyty i czekać na "śniadanie na stole". Zawsze jest to śniadanie specjalne, takie które lubi odrobinę męskiej pracy w kuchni, ale które celebrujemy całą rodziną (gofry, naleśniki, amerykańskie pancakes, crêpes suzette, czy schellerowe jajka w koszulkach). Oczywiście zdarzają się chłopakom można rzec "omsknięcia" lądujące w koszu, jak gofry w których zamiast "szczypty soli" znalazła się tej soli łyżeczka, albo ostatnio gofry, które 'jakieś płaskie takie, nieurośnięte są, czemu?' a co zrobiliście nie tak? 'no nie wiemy' (zamiast 60g oleju, poszło go 160g). Wtedy jedno z dzieci przybiega i albo woła mamę na ratunek, albo informuje konspiracyjnym szeptem - "Mami jeszcze chwila, robimy poprawkę ciasta". Ale czyż nie o to właśnie chodzi? By bawić się z kuchni, by popełniać błędy, angażować dzieci do siekania, odmierzania, ubijania? Tym razem w kajecie wpisuję kaiserschmarrn - omlet cesarski w nieładzie. Bo chyba stresu w kuchni będzie niewiele - nawet jeśli omletu nie uda się pięknie odwrócić na drugą stronę i trochę się połamie, o to tym razem chodzi  :)



A teraz pytanie muzyczne z Austrii, ale nie będzie o operze, czy koncercie w filharmonii - czy znacie Manu Delago, austriackiego wirtuoza bębnów, który gra na bardzo niezwykłym instrumencie "hang" - blaszane bębny w kształcie mis? Latem 2011 roku, „Manu Delago & The Wokheads“ dali fantastyczny koncert w cyklu Jazz na Starówce. Posłuchajcie najsłynniejszego utworu Manu Delago - rozpoczynającego tamten koncert "Mono Desire. Płyty, płyty mi się chce!!!



O historii powstania kaiserschmarrn (podobnie jak pavlovej, tortu sachera, czy chociażby magdalenek) krąży kilka legend. Ponoć wybitnie zasmakował cesarzowi Franciszkowi Józefowi, a miał być nieudanym deserem dla jego żony Sissi, Elżbiety Bawarskiej, obsesyjnie dbającej o linię. Sissi odmówiła zjedzenia omletu jako jednak zbyt tłustego (wg innej wersji kucharzowi nie udało się do ładnie odwrócić i na talerzu były tylko "strzępki", nie chciał go zatem zaserwować). Wówczas cesarz zawołał do kucharza - "pokażże mi to "schmarrn" (miszmasz, nieład, śmieci), które przygotowałeś" - na talerzu ujrzał rozgardiasz porwanych nieumyślnie kawałków puszystego omleta oprószonych naprędce cukrem pudrem pachnącym wanilią. Cesarzowi deser zasmakował i pozostał w nazwie "cesarskim" - kaiser. W Austrii jest podawany z zwetschkenröster, czyli gęstym kompotem ze śliwek.



Jeśli lubicie zjeść "śniadanie na mieście", na kaiserschmarrn można (zamiast do Wiednia) wybrać się do wine baru C.K Oboźnia na Oboźnej 9 w Warszawie (tuż obok Harendy). Jeszcze nie znam tej restauracji, miałam okazje wpaść tam na chwilę dwa razy - na "winny wieczór" w ubiegłym roku, a ostatnio na wiedeńskie śniadanie z cesarskim omletem w roli głównej. Radosny rozgardiasz i towarzyski 'miszmasz' był tego dnia ogromny, zatem nie dane mi było zakosztować spokojnego śniadania z latte, ale poznałam obu sympatycznych właścicieli, dostałam przepis na cesarski omlet od szefa kuchni Pitra Ceranowicza i podglądałam Kurta Schellera, jak  "na cztery ręce" przygotowywał austriacki przysmak śniadaniowy (czy to prawda, że serwują go na stokach narciarskich w Austrii?). Sam lokal jest niewielki, ale klimatyczny. Dużo wysokich stolików, przy których siada się na barowych stołkach, co bardzo lubię i kilka standardowych niższych. Myślę, że w ciepły letni wieczór cudnie się siedzi u nich na tarasie przed wejściem. Imponujący wybór win austriackich, które właściciele sami importują. Podają tam pyszną gęsinę i specjały z kuchni cesarsko-królewskiej Austro-Węgier. Czy podczytujecie blogi recenzujące restauracje? Polecam recenzję C.K. Oboźnia na Restaurantica.pl. i jeszcze pewien miły blog, którego właścicielka Froasia uwielbia jeść i bywać w mieście a potem pędem opisuje wrażenia na blogu - zajrzyjcie czasami na Froblogjeśli poszukiwać będziecie subiektywnej recenzji restauracji, sztuki teatralnej, filmu, czy koncertu jazzowego.


Kto zaś, tak jak ja, na niedzielne śniadanie ma za daleko do warszawskiej restauracji, sam może przyrządzić cesarski omlet w domu. Jest naprawdę bardzo prosty i szybki do zrobienia, a jest przepyszny!


Kaiserschmarrn - cesarski omlet w nieładzie

na  średnie 2 omlety
2 spore jajka - oddziel żółtka od białek
szczypta soli
30g cukru
łyżeczka ekstraktu wanilii
120g mleka
80g mąki pszennej (użyj orkiszowej, omlet będzie zdrowszy!)
25g rodzynek sułtańskich
30g dobrego rumu
2 łyżki masła 
do serwowania 
łyżeczka cukru pudru z łyżeczką cukru waniliowego 
2 łyżki gęstego kompotu ze śliwek węgierek
opcjonalnie 2 łyżki cukru

Rodzynki namocz w rumie przez ok 20 minut. Możesz je lekko podgrzać, wówczas szybciej nasiąkną alkoholem. Jeśli przygotowujesz omlety dla kilku osób, nagrzej piekarnik do ok 50st i przygotuj półmisek.
Białka ubij ze szczyptą soli na sztywną pianę. Żółtka utrzyj z cukrem i wanilią na puszysty kogel mogel, wlej mleko i wymieszaj dokładnie. Dodaj partiami przesianą mąkę - ciasto winno mieć konsystencję bardzo gęstej śmietany. Dodaj do ciasta rodzynki odsączone z rumu, zamieszaj. Wmieszaj delikatnie łyżką pianę z białek. Ciasto będzie puszyste i dość gęste.
Na patelni rozgrzej łyżkę masła, wylej połowę ciasta, rozprowadź je równomiernie i podsmażaj kilka minut, aż będzie złote od spodu, a następnie przewróć i dosmaż z drugiej strony. 
Jeśli smażysz większą ilość omletów, każdy przekładaj na półmisek i wstawiaj do nagrzanego piekarnika, by zachować je w cieple.
I teraz są dwie wersje co robić dalej:
- 1 wersja (którą ja stosuję) - przełóż omlet na talerz lub deskę, rozerwij na nieregularne kawałki szpatułką lub dwoma widelcami, oprósz waniliowym pudrem i podawaj z gęstym śliwkowym kompotem na talerzu (mogą to być również konfitury owocowe, najlepiej niezbyt słodkie)
- 2 wersja (kiedyś spróbuję) - porwij omlet na mniejsze kawałki na patelni, posyp je cukrem (niektórzy stosują również cynamon, ale ja wolę wersję waniliową) i podsmażaj jeszcze chwileczkę, by kawałki lekko się skarmelizowały.

Puszysta latte smakuje do omletu wyśmienicie, ale domowy kompot ze śliwek do popijania (już bez owoców) sprawdzi się równie dobrze. 
Ja do podawania kaiserschmarrn mam w spiżarni jeszcze kilka zakurzonych słoików śliwkowego kompotu z ... 1998 roku!! smakuje wybornie :)


19 komentarzy:

  1. wow, nawet nie wiedziałam, że istnieje taki instrument ;) zaczarowane misy :)
    a kaiserschmarrn chodzi za mną już od jakiegoś czasu, na pewno będzie w sobotę na śniadanie!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że zaczarowane... :) sobotniego smacznego!

      Usuń
  2. Wspaniale wygląda. To zdecydowanie mój ulubiony omlet :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wróciłam właśnie z Austrii z zamiarem odtworzenia tego omletu u mnie w kuchni. Owszem można się pokusić o gotowy z torebki ale to nie w moim stylu. Cieszę się,że znalazłam Twój blog. Już wkleiłam do ulubionych i z przyjemnością znów tu zajrzę:) A przepis na austriacki omlet szybko wykorzystam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O no proszę, cudnie się złożyło! rozgość się proszę :))

      Usuń
  4. Ale swietny jest ten omlet! Zdjęcia baaardzo mnie przekonują, pycha! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech żebyś wiedziała Majana :) zrób w weekend!

      Usuń
  5. czy mogę wprosić się na niedzielne śniadanie?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekaj, zapytam niedzielnego kucharza ;>>

      Usuń
  6. Bardzo dziękuję za polecenie i serdecznie Cię pozdrawiam. Jak zwykle, patrząc, czytając jestem głodna i ogromnie zazdroszczę umiejętności ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdraszczać, tylko myk do patelni - tek omlet banalnie prosty akurat. Zasyłam serdeczności i życzę dobrego filmowego weekendu :))

      Usuń
  7. Mój zdecydowany faworyt !

    OdpowiedzUsuń
  8. taki puchaty i oprószony - no piękny po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asieja - do patelni marsz! :D zasyłam serdeczności :)

      Usuń
  9. Udało mi się już tego omleta spróbować i uważam, że jest jednym z lepszych jakie jadłam :D A historia ciekawa, choć nie wyobrażam sobie jak pochodząca z, bądź co bądź dość tłustej, Bawarii Sisi, mogła obsesyjnie dbać o figurę ^^' Mój mężczyzna natomiast gotuje bardzo dobrze i czasami to on stawia przede mną różne wyzwania, pokazując mi jakiś przepis na angielskiej stronie i mówiąc po prostu "chcę" :D Na 100% będziemy pichcić weekendami wszyscy razem, całą rodziną :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro u nas będzie na niedzielne śniadanie :)
      A co do Sissi - była piękną kobietą, bardzo wysoka (powyżej 170cm) i niezwykle szczupła (słynne 47cm w talii) bardzo trudne życie miała, depresja, anoreksja, dręcząca ją teściowa, samobójcza śmierć syna...
      Widziałaś film kostiumowy o jej życiu z lat 50tych z Romy Schneider w roli głównej?

      Usuń
  10. Jedzonko wspaniałe choć mężczyźni wolą coś bardziej pikantnego.Robię często ale na podwieczorek. To mama austriaczka robiła mi te poszarpane naleśniki mi w dzieciństwie zawsze były puszyste. podobnie robi się kwiat akacji co uwielbiał cesarz Franz Jozef.( Kiedy dowiemy się o tajemnicy śmierci syna Sissi? -miała być ujawniona za 100 lat !

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczywiście że serwują na Austriackich stokach!!!zajadamy się nim codziennie. Nawet moje niejadki wcina. Tu serwują z powiekami sliwkowymi i jabłkowymi.Niebo w gębie!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Oczywiście że serwują na Austriackich stokach!!!zajadamy się nim codziennie. Nawet moje niejadki wcina. Tu serwują z powiekami sliwkowymi i jabłkowymi.Niebo w gębie!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz i zapraszam częściej :)
ze względu na ogromną ilość spamu z robotów, zmuszona byłam wprowadzić weryfikację obrazkową i logowanie. Przepraszam za utrudnienia...
(uwaga - jeśli komentarz zawierał aktywny link, nie będzie publikowany)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...