Makaron z kurkami i rozmarynem

Nawet nie wiecie jak bardzo chciałabym kręcić z Wami makaron, ale tak zbiorowo, stadnie, tudzież hurtowo. Zazdraszczam uprzejmie wszystkim, którzy w sobotę 1 września wezmą udział w kolejnej smakowitej akcji warszawskiego convivium Slow Food w ramach Zielonego Jazdowa "jazda na makaron!". Moja "makaronowa misja" dziś zatem ograniczy się do namówienia Was - jazda pod CSW, na makaron! Ja tymczasem otrzepuję pędzelkiem resztki runa ze złocistych, kruchych kurek, które podarowała mi pewna dobra dusza. Dziś zapraszam na casarecce z kurkami i rozmarynem i zapraszam na bardzo, bardzo specjalny koncert - may the F.O.U.R.S be with you!


Kilka miesięcy temu byłam na pierwszym w życiu warszawskim TEDx-ie. Pełna widownia, 700 osób i kilka godzin szalonych idei, które wibrowały, inspirowały, pobudzały - Inspire To Be Inspired. Dużo by pisać o samej konferencji, ja jednak dziś o jedne prezentacji, prezentacji bez słów, bez komentarzy, opowieści skąd i jak i dokąd potem. Oto na scenę wkroczyło czterech młodych chłopaków, kilka pierwszych taktów na perkusji i popłynęliśmy. Nu-jazzowe klimaty koncertu młodego krakowskiego kwartetu F.O.U.R.S porwały nie tylko mnie, niemal wszystkich wokół wyrywało z foteli! Mimo, iż wcześniej nie planowałam, jednak urwałam się jeszcze na wieczorne after party, na którym F.O.U.R.S znów czarował, tym razem nie krępowały już fotele, kajety i laptopy. Szymon, Michał, Piotr i drugi Szymon z tą swoją świeżością, młodością i brakiem wizytówek kompletnie mnie zakręcili. 


Dziś z przyjemnością mogę Was wszystkich zaprosić na ich koncert, może jeszcze nie w Kongresowej z biletami po 200zł, ale w niewielkim, za to klimatycznym Lemon Tree - restauracji/klubie w Łomiankach pod Warszawą. Dokładnie za tydzień, w sobotę 8 września o 20:00 F.O.U.R.S zagra koncert w Lemon Tree.  To ich pierwszy prawdziwy, zakontraktowany koncert. A ja z radością się pochwalę, iż miałam w tym swój udział!
Nawet mieszczuchy poradzą sobie z dojechaniem "tak daleko" czyli do Łomianek - na Metro Młociny wystarczy wsiąść w 701, który zawiezie niemal pod drzwi Lemona. Bilety w przedsprzedaży po 25zł, a po 30 w dniu koncertu.

Jeśli lubicie "odkrywać" młode talenty, pewnie frajdą będzie dla Was kupienie demówki zespołu zbierającego fundusze na pierwszą płytę. Tym razem możecie mieć pewność, że cena biletu nie idzie na wynagrodzenia "agentów i pośredników", ale dla zespołu. Koniecznie wpadnijcie na koncert F.O.U.R.S. Pewnie zostaną z nami do późna i będziecie mogli postawić chłopakom po koncercie lemoniadę :) 
Zagrają na powietrzu, w ogromnym, klimatycznym ogródku Lemona. Na deser może nawet zjecie ciasto mojej produkcji. Ogromną mam frajdę pisząc Wam o tym :) Nie mam pojęcia co się zadzieje po koncercie, ale... pewnie nawet chłopaki tego nie wiedzą. Może znów zaświeci niebieski księżyc?
Ach, jeśli przyjedziecie, koniecznie dajcie mi znać tu na blogu, uknujemy jakieś pokoncertowe klimaty, będzie pysznie i energetycznie - may the F.O.U.R.S be with you!


I tak sobie słucham ich demówki cały dzień. Uśmiecham się jak durna do żółtych kurek na patelni, siekam rozmaryn i chce mi się głośno i radośnie śmiać :) ale będzie się działo!!

Nie pojadę w sobotę do Jazdowa, nie tym razem. Ale Wy pędźcie robić ze Slow Food Warszawa domowy makaron. Jesienią zaproszę Was na kolejna sesję robienia domowej pasty do siebie, a tymczasem casarecce, maleńkie świderki, mniejsze od leśnych kurek, które w winno-śmietanowym sosie z grzybami wyglądają niemal jak risotto. Ta pasta jest jak las i jak igliwie, kurki są cudnie miękkie a cukrowa cebula wyjątkowo dobrze się z nimi komponuje. Prażone piniole nadają daniu nieco ziemisty posmak, cudo!



4 łyżki masła
3 cukrowe cebule
300g oczyszczonych kurek
sól i świeżo mielony pieprz
50g białego wina
ok 150g śmietany kremówki 30%
igiełki z gałązki świeżego rozmarynu
świeży parmezan
garść pinioli

Na rozgrzanym maśle podsmaż drobniutko posiekaną cebulę, aż zmięknie i stanie się przezroczysta. Dodaj oczyszczone i umyte kurki - jeśli są spore, przekrój je na mniejsze części, małe grzyby pozostaw w całości. duś je na niewielkim ogniu, aż zmiękną i lekko się zarumienią. Dodaj wino, zwiększ płomień i odparuj, a następnie dodaj kremówkę i pozostaw na niewielkim ogniu aż sos zgęstnieje. Dopraw solą, świeżo mielonym pieprzem o dodaj posiekane igiełki rozmarynu. Wymieszaj z ugotowanym al dente makaronem i tartym parmezanem. Posyp uprażonymi na suchej patelni piniolami i od razu podawaj. Bon apetit :)

14 komentarzy:

  1. uwielbiam kurki, zapraszam na moje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ to pięknie wygląda i to połączenie kurki i rozmaryn.

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurka! Co za przepis, co za muzyka... Jestem pod wrażeniem, o mój rozmarynie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurki... ech te kurki...
    człek by je łyżkami jadł!

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam kurki. z makaronem to najlepsze połączenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. wspaniałe danie! uwielbiam wszelkie pasty, makarony i kluski :D
    i zapraszam do mnie po wyróżnienie http://kuchennewojowanie.blogspot.com/2012/09/porobio-sie-i-wyroznienie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję rudzielcu, bardzo mi miło, że mnie wyróżniłaś :)

      Usuń
  7. Pozdrawiam i zapraszam do zabawy:
    http://old-white-table.blogspot.com/2012/09/sow-kilka-o.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ralph, dziękuję, bardzo mi miło ;))

      Usuń
  8. no dobrze ale jaki to jest makaron? sama robiłaś? bo mnie najbardziej makaronik zaintrygował :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam grzyby, więc danie jak najbardziej na + !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz i zapraszam częściej :)
ze względu na ogromną ilość spamu z robotów, zmuszona byłam wprowadzić weryfikację obrazkową i logowanie. Przepraszam za utrudnienia...
(uwaga - jeśli komentarz zawierał aktywny link, nie będzie publikowany)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...