Domowy antybiotyk na przeziębienie

Te dziwne zimy, przeplatające się z jesienno-wiosenna aurą skutkują wzmożonymi infekcjami. Chorują wszyscy wokół mnie. Młodsi, starsi, dzieci, biegacze, narciarze, lekarze i kanapowe leniuchy. Jeśli i Was trapią infekcje, a na dodatek zaniepokojeni jesteście  ilością leków, które ostatnio przyjmujecie, pomyślcie o sięgnięciu po naturalne pokarmy i przyprawy, które wspomagają odporność organizmu i są naturalnymi antybiotykami. Ostatnio skutecznie wyleczyłam się z przeziębienia domowym antybiotykiem, który jest szybki i prosty do zrobienia. 


Gram dziś miękko, łagodnie i serwuję mu domowe remedia na infekcję. No i zachwycamy się młodziutkim, pięknym, świeżym polskim zespołem LOR, który tworzą cztery bardzo utalentowane 14-15 latki.  Julia Skiba, Paulina Sumera, Jagoda Kudlińska i Julia Błachuta same piszą muzykę i teksty oraz aranże. Pachną ciut ciut jak Birdy, posłuchajcie i obejrzyjcie ich pierwszy teledysk, który same sfinansowały - "Windmill"...





Och, nawet nie wiecie jak nie cierpię chorować! Był czas (circa 12 lat), gdy w tzw "sezonie" byłam chora 6-7 razy za każdym razem po 2-3 tygodnie, a potem jeszcze długo utrzymujący się kaszel. Ale od mniej więcej roku jest lepiej. To wtedy pierwszy raz chyba zaczęłam "na poważnie" kurację mocnym naparem z imbiru wg Klaudyny. Litr mocnego naparu, dwa dni popijania i smarki minęły. Potem, gdy tylko czułam lekkie obniżenie nastroju, zapobiegawczo piłam taki napar przez jeden dzień, wirusy i bakterie zaczęły mnie omijać.   

Po ponad roku bez choroby, ostatnio coś mnie dopadło, natychmiast zaaplikowałam sobie dwa dni z naparem imbirowym, a Grażka podpowiedziała mi, żeby wspomóc się domowym "antybiotykiem", którym był niczym innym jak mieszanką soku z cytryny, czosnku i miodu. Zrobiłam wówczas jego własną, wzmocnioną wersję z dodatkiem pyłku pszczelego i kurkumy. Powiem Wam działa! Po 2 dniach aplikowania: napar imbirowy + domowy antybiotyk + musujące wapno + herbaty z sokiem z malin + wypoczynek w pozycji horyzontalnej, stanęłam na nogi. Magia? To raczej stare sposoby naszych babek, a także Ajurweda okazują się najlepsze. 

Bo ja Wam powiem, że mam drgawki, gdy słyszę w radio kolejne reklamy środków farmaceutycznych "na wszystko". Żeby tylko na kaszel czy katar! Na zatoki, na stawy, na stres, na sesję, na zgagę, na wątrobę, migrenę, niespokojne nogi, na sen dla dziecka, apetyt dla niejadka, na nadpobudliwą żonę i wyciszonego męża...  Może ktoś w końcu zrobiłby porządek z tymi reklamami, bo stajemy się lekomanami!  A już najbardziej wyprowadza mnie z równowagi reklama "nie zapomnieliśmy o soku malinowym babci, ale jakoś mniej nam się chce chodzić po lesie (...) kup środek xyz". Od kiedy to po maliny trzeba iść do lasu? A żeby zjeść mięso to na polowanie! Wracam zatem do tego, o czym tu na blogu zawsze Wam nudzę i marudzę - zróbcie sami, od podstaw. Gotujcie prawdziwe jedzenie, wróćcie do fitoterapii, do naturalnych właściwości zdrowotnych ziół, malin, czosnku, cytryny, cebuli. To działa, a poza tym zdecydowanie mniej drenuje kieszeń.

Wczoraj z obozu sportowego wrócił najstarszy syn. Wrócił ze smarkami, dreszczami, gorączką i marzeniem o kubku mleka z miodem i czosnkiem dla zdrowia. Syn od dawna stosuje dawne sposoby zwalczania chorób - nie obca jest mu fitoterapia, a na zatoki codziennie robi kurację ssania oleju, którą przepisała mu bardzo mądra lekarka.  Terapia ta działa nie tylko na zatoki i jest doskonale znana w Ajurwedzie. 

Na przywleczoną z gór infekcję, przygotowałam mu litr naparu imbirowego i domowy antybiotyk. Po niecałej dobie, już odczuwa poprawę.  To naprawdę działa!




Ten domowy antybiotyk to ledwie 5, ale za to magicznych składników - czosnek, cytryna, miód, kurkuma i pyłek pszczeli. Jest mocny w smaku, kwaskowo-czosnkowy, z pewnością bardziej przypadnie do gustu osobom, które jak ja z sentymentem wspominają mleko z miodem, masłem i czosnkiem serwowane na przeziębienie przez mamę, czy babcię. Ja uwielbiam ten smak i wolę pachnieć i smakować czosnkiem przez 2-3 dni, niż łykać dziesiątki tabletek.

Pamiętajcie proszę,  że nie jestem lekarzem, niniejszy post nie jest porada lekarską i stosując środki naturalne każdy powinien sam świadomie podejmować decyzję, a najlepiej podpytać babcię :)



CZOSNEK - jedna z najwspanialszych leczniczych roślin jakie zna świat i każda kultura. Zawiera związki flawonoidowe, witaminy, aminokwasy, sole mineralne i mikroelementy, ale przede wszystkim zbawienne olejki eteryczne. Świeży, surowy czosnek przy infekcji działa najlepiej, z powodzeniem pomaga zwalczać infekcje wirusowe górnych dróg oddechowych,  rozgrzewa, ułatwia odkrztuszanie wydzielin, udrażnia drogi oddechowe. Czosnek ma też właściwości przeciwzakrzepowe, chroni przed zawałem, udarem i wspomaga trawienie. 

CYTRYNA - jest źródłem witaminy C, zawiera także rutynę (zapobiega utracie tej cennej witaminy), beta-karoten, witaminę E oraz z grupy B, potas, magnes, żelazo i sód. Pobudza do działania ślinianki (już na samą myśl o cytrynie się uruchamianą!) i soki trawienne. Pomaga wzmacniać odporność organizmu i zwalczać sezonowe infekcje, przyspiesza oczyszczanie organizmu ze szkodliwych produktów przemiany materii. Szklanka wody z sokiem z cytryny wspomaga apetyt.

MIÓD - dzięki zawartym w nim cukrom prostym wspomaga detoksykację organizmu, świetnie obniża ciśnienie, wspomaga pracę wątroby, działa przeciwzapalnie i oczyszczająco,  ma też silne właściwości antybiotyczne - hamuje rozwój bakterii, grzybów, wirusów. Jego właściwości antybiotyczne wzrastają ogromnie, gdy jest rozcieńczony z wodą. 

KURKUMA - to jedna z najzdrowszych przypraw świata. Wzmacnia nie tylko odporność, ale także wątrobę, mózg i serce. Ma silne właściwości przeciwzapalne, przeciwwirusowe i antybiotyczne.  Zwalcza bakterie chorobotwórcze, wirusy i grzyby, szczególnie cenne są olejki eteryczne w niej zawarte. 


PYŁEK PSZCZELI - pyłek jest jednym najwartościowszych, odżywczych produktów roślinnych. Wzmacnia apetyt,reguluje przemianę materii, ma właściwości detoksykacyjne, wzmacnia odporność organizmu na infekcje i zakażenia, zwiększa ilość przeciwciał, działa uspokajająco i antydepresyjnie.  Jest silnym, naturalnym antybiotykiem, pozwala zwalczać grzyby i bakterie, działa przeciwzapalnie. A to tylko niektóre z jego cennych właściwości. 



Domowy antybiotyk

4 ząbki czosnku starte na tarce lub przeciśnięte przez praskę
sok wyciśnięty z 1 cytryny
czubata łyżeczka miodu z dobrej pasieki (najlepszy będzie spadziowy, ja miałam lipowy)
czubata łyżeczka kurkumy
czubata łyżeczka pyłku pszczelego
150ml letniej wody

Wszystkie składniki wymieszaj w słoiku i odstaw na noc. 
Stosuj 3-4 razy dziennie po 3 łyżeczki. 
Przed użyciem, zawsze zamieszaj zawartość słoika. 
Kuracja wystarcza na ok 2-3 dni.  

Na zdrowie!

11 komentarzy:

  1. A ja mam - czystek, sok z rokitnika ( zawiera więcej wit. C niż cytryna), domowy sok z malin, syrop lipowy i sosnowy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Link do receptury jest wyżej, w tekście.
      http://klaudynahebda.pl/imbir-przeziebienie/

      Usuń
  3. ABSOLUTNIE GENIALNY !!!!! Mówi Ci to farmaceuta kochający leczenie po babcinemu, wypróbowałam na swoim trzylatku mając dość leczenia antybiotykami i w 4 dni postawiłam go na nogi dzięki tej mieszance i preparatowi rutyny z wit C. Zastanawiam sie tylko nad sposobem przechowywania - lodówka czy temp pokojowa ?? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tych proporcji wychodzi mały 200ml słoiczek i przy stosowaniu kilka razy dziennie po 2-3 łyżeczki wystarcza na ok 2-3 dni, przechowywałam ot po prostu na blacie :)|
      Cieszę się, że pomogło :*)

      Usuń
  4. A gdzie mozna kupić pyłek pszczeli?

    OdpowiedzUsuń
  5. A gdzie mozna kupić pyłek pszczeli?

    OdpowiedzUsuń
  6. Pyłek kupuję u pszcxelarza, bywa też miód z pyłkiem pszczelim

    OdpowiedzUsuń
  7. Do tej pory zawsze leczyłam dziecko kupnymi lekami. Szczególnie kaszlu nie mogliśmy niczym domowym zwalczyć i pomaga tylko dicotuss ale w 100% z naturalnych składników. Tego sposobu nie próbowałam, czy kurkuma bedzie odpowiednia dla 1,5 rocznego dziecka?

    OdpowiedzUsuń
  8. Do kukrkumy koniecznie szczypta chili, pieprzu cayene lub chociaż zwykłego pieprzu - dzieki temu wchłanianie kurkuma wzrasta o 2000 razy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie wiem, czy ja jakaś odporna jestem na domowe sposoby, ale jeszcze ani razu nie zdarzyło się, żeby mi pomogły. Zawsze jednak muszę sięgnąć w końcu po fosidal na kaszel, żeby szybko stan zapalny zahamować i po pyralginę na gorączkę, bo nic innego po prostu nie pomaga

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz i zapraszam częściej :)
ze względu na ogromną ilość spamu z robotów, zmuszona byłam wprowadzić weryfikację obrazkową i logowanie. Przepraszam za utrudnienia...
(uwaga - jeśli komentarz zawierał aktywny link, nie będzie publikowany)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...