Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

Boskie nogi na lato

Od kilku tygodni intensywnie myślę o swoich nogach, stopach, łydkach, udach. W zasadzie nie jest to kulinarny wątek, ale bardzo chciałam się z Wami podzielić tematem, który mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu. Bo gdy w końcu nadchodzi lato, gdy wyskakujecie z zimowych spodni, rajstop i pończoch, na świat wychylają się nogi. I każda chyba kobieta marzy o tym by były to boskie nogi, których absolutnie nie chce się chować w długich spódnicach, czy spodniach. Mam dla Was przepis na takie właśnie boskie nogi na lato.


Pachnieć trawą cytrynową, smakować pomarańczą w czekoladzie

Lubię kuchenne zapachy, zapachy natury, jedzenia, korzeni, zamorskich przypraw. Jestem węchowniczką, kocham zapach w ogóle, tylko za to, że jest. Odurza mnie aromat świeżo skoszonej łąki, rozgrzanej od słońca kory brzóz, zroszonego o świcie mchu, igliwia we wrześniowym lesie. Jedne z pierwszych "perfum" jakie pamiętam, to był aromat waniliowy, którym skrapiała nadgarstki i płatki uszu moja koleżanka z podstawówki. Uważałam to za bardzo "światowe", że nie podkradała mamie "Pani Walewskiej", ale znalazła swój zapach. Zresztą prawdopodobnie wyczytała to w jakiejś książce dla młodzieży. Mnie "fiolkowe" aromaty kuchenne nigdy nie kręciły, ale kiedyś zabrałam do kieszeni zimowego kożucha kilka ziaren kawy, nosiłam w kieszeniach spódnic liście mięty i śniłam o Prawdziwej Miłości, chłopaku, który mi kiedyś powie "mógłbym Cię zjeść, tak fantastycznie pachniesz". Aż kiedyś, gdy miałam 17 lat… 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...