Legumina - tydzień 7

Auć jak zasypało! ciemniej w domu, bo czapa śniegu na dachu zakryła świetliki. Kominek trzaska, szufle do odśnieżania aż furczą na podjeździe. Może chociaż droga będzie przejezdna? Może jakiś Pan Od Pługa przejedzie i nas odgarnie spod tej zimy? Zmarznięte śniegowe bałwanki zaraz wejdą do domu, a tu pachnie, pachnie cudnie - karmelowym cukrem, śmietaną i mlekiem, konfiturą wiśniową. Zaparzę dzbanek zimowej herbaty z goździkami i czerwoną pomarańczą, zaraz wszyscy siądą na kanapie przy kominku, a ja podam ... leguminę, nawet w trzech wersjach!



Macie wspomnienia muzyczne z dzieciństwa -  myślę o takich piosenkach, których słuchały mamy i babcie? Żałuję ogromnie, iż zaginęły gdzieś stare płyty, które były u babci, a razem z nimi wiekowy walizkowy adapter. Była tam płyta Kasi Sobczyk i przy jej piosence 'O mnie się nie martw' nogi same rwały się do tańca - już za chwilę ostatki - tańczycie?


Legumina to jedno ze słów-wspomnień z dzieciństwa. Leguminę podawała moja babcia, czytałam o niej w książce o Mary Poppins i kilku innych najwcześniejszych książkach, których nie dało sie czytac na pusty żołądek. 
Legumina to nie jest konkretne danie, to takie pojemne słowo jak angielski "pudding". Leguminą nazwiemy słodki deser z jajkami, mąką lub kaszką, czy suchym chlebem. W dawnych książkach kucharskich jest w jednym dziale z budyniami. Adam Gessler w "Smakach na 52 tygodnie" proponuje leguminę na siódmy tydzień roku. Pisze, że zapomniał zupełnie o leguminie i recepturę podpowiedział mu jeden z jego gości, dawny dyrektor Teatru Współczesnego profesor Erwin Axer. Jego właśnie przepis podaje autor w swojej książce (chociaż na zdjęciu znów ciut oszukuje, gdyż widnieje na nim legumina orzechowa, którą serwuje w swojej restauracji).
Przymierzając się do tematu "legumina" szukałam smaku, który pamiętam z kuchni babcinej. Zrobiłam zatem trzy leguminy - z razowego chleba (z książki "Praktyczna Kuchnia Domowa" z roku 1937), leguminę z grysiku wg prof Axera (przepis z książki Adama Gesslera) oraz leguminę karmelową, która najbardziej smakiem przypomina mi babciną kuchnię. Tę zresztą robi się najciekawiej, chociaż jest najmniej efektowna.


Legumina z grysiku wg prod Axera (za A.Gessler)
250g grysiku pszennego (kasza manna) zalewamy 500ml zimnego mleka i odstawiamy na bok. 5 żółtek ucieramy do białości z 5 łyżkami cukru. Następnie mieszamy je razem z kaszką. W końcu dodajemy trochę cytrynowej skórki i pianę z pozostałych białek. Wkładamy to do rondelka wysmarowanego masłem, wysypanego wewnątrz bułką (u mnie tortownica 21cm) i wstawiamy do gorącego pieca (200°C) na pół godziny. Po wyjęciu polewamy sokiem z malin. Ale to już przy stole. 
Ta wersja jest smaczna i bardzo przypomina biszkopt. Spód nie dopiekł się niestety, ale wierzch pokroiłam na plastry, przełożyłam domową konfiturą z malin i podałam z malinową śmietaną kremówką (śmietana ubita z łyżką syropu malinowego).


Legumina z chleba razowego (za "Praktyczna Kuchnia Domowa" z r 1937)
Ususzony chleb razowy utłuc i przesiać. 5 żółtek utrzeć do białości z 5 łyżkami cukru, wsypać szklankę przygotowanego przedtem chleba (150g), kawałek tłuczonego cynamonu i 2 goździki, wlac łyżkę sklarowanego masła, wymieszać z ubitą pianą, włożyć w rondel wysmarowany masłem i wysypany bułką i upiec w niezbyt gorącym piecu. Podać przestudzoną i oblaną kwaśną bitą śmietana z cukrem. 
To już znacznie ciekawsza wersja - piekłam ją w ramekinach. Wierzch posypałam siekanymi orzechami laskowymi. 50g kremówki i 50g kwaśnej śmietany 18% ubiłam razem, pod koniec dodając 2 łyżeczki cukru pudru.  Do tego domowe konfitury wiśniowe i deser był świetny, a przy okazji kolejny sposób na zagospodarowanie suszonego razowca.



Babcina legumina karmelowa
Szklaną misę wysmarowałam masłem i obsypałam grubo cukrem demerara.
5 żółtek utarłam na puch ze 
100g cukru trzcinowego i 
1 łyżeczką ekstraktu wanilii. Dodałam
200g kaszy manny i dokładnie wymieszałam. Delikatnie wmieszałam
pianę ubitą z 5 białek oraz
50g posiekanej czekolady deserowej.
Całość przełożyłam do przygotowanej misy i wstawiłam do pieca nagrzanego do 180°C. Piekłam ok 20 minut - ciasto pięknie urosło i lekko zrumieniło się na wierzchu. A teraz, sposobem babci zrobiłam rewolucję - wylałam na wierzch 400g mleka i ... całość koncertowo opadła, ale tak właśnie ma być :)
Piekłam jeszcze ok 20 minut sprawdzając, czy już całe mleko wsiąkło i nie wycieka po przechyleniu misy. Gdy masa wydawała się już lekko podeschnięta, obsypałam wierzch cukrem trzcinowym i opaliłam palnikiem, by cukier się skarmelizował. Tak już można podawać leguminę na stół, jeszcze gorącą. 
Jeśli chcesz ją wyjąć na półmisek, odsuń lekko nożem brzegi ciasta od misy, nakryj talerzem i przewróć do góry dnem. Wierzch posyp cukrem demerara i opal jeszcze troszkę palnikiem, całkiem jak crème brûlée.
Podawaj jeszcze ciepłą z łyżkami do wykrawania porcji. Można podać też z bitą  śmietaną lub kulka lodów waniliowych.Powiadam wam - ta legumina, chociaż na to nie wygląda jest wyśmienita! Wyśmienita na ciepło - słodkie, wilgotne wnętrze z płynącymi kawałkami czekolady, cudownie karmelowa skorupka ze wszystkich stron i tak fajnie 'rodzinnie' się ją zjada po prostu odrywając kawałki łyżką. Ale możesz ją też przygotować w indywidualnych ramekinach i podać jeszcze ciepłą, z kulką lodów na wierzchu. Na proszonym podwieczorku goście w zachwycie przyznają, że legumina to bardzo wykwintny deser :)

8 komentarzy:

  1. Ciekawe przepisy. Bardzo fajne te leguminki, ja nie wiem,czy kiedyś coś podobnego jadłam. Chyba nie.
    Zapowiadają się pysznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe bardzo, muszę kiedyś spróbować.
    Wyglądają cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wspaniały post. pięknie napisane, aż przeniosłam się tam, na Twoją kanapę. i razem z bałwankami piłam herbatę z czerwoną pomarańczą.
    zabrakło mi w tym wszystkim takich leguminek. wszystkie wersje są naprawdę zachwycające. podniebienie szaleje ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. .... i nawet nasycona tłusto-czwartkowymi słodkościami pochłonęłabym wszystkie leguminki. Jesteś kulinarnym magikiem.
    Pozdrawiam
    WiesiaCH

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, tak na oko, najbardziej mi się podoba legumina grysikowa, ale to może głównie dlatego, że lubię orzechy i wszystko, co podane w remekinach :D No i też kolory w jej przypadku są takie ciepłe i smakowite... Przy czym patrząc na składniki, przypuszczam, że najbardziej przypadłaby mi do gustu ostatnia legumina, babcina :]

    OdpowiedzUsuń
  6. A gdzie można nabyć cukier demerara?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dość popularny już cukier trzcinowy jasny. Delikatesy? nawet Carrefiu ma go na swoich półkach. A na pewno MAKRO. O tu zobacz jak wygląda w wdaniu jednej z popularniejszych marek: http://a.pl/warszawa/art-sypkie/cukier/sante-demerara-cukier-trzcinowy-500g

      Usuń
  7. Hello! Do you use Twitter? I'd like to follow you
    if that would be okay. I'm absolutely enjoying your blog and look forward to new posts.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz i zapraszam częściej :)
ze względu na ogromną ilość spamu z robotów, zmuszona byłam wprowadzić weryfikację obrazkową i logowanie. Przepraszam za utrudnienia...
(uwaga - jeśli komentarz zawierał aktywny link, nie będzie publikowany)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...