Bardzo, bardzo proszę się nie śmiać - z nazwy sernika... zaraz się wytłumaczę.
Kiedyś wcale nie umiałam piec serników. Jak sernik to u mamy, albo jakiejś ciotki - te z cukierni za bardzo "perfumowane" dla mnie były. No i to już był czas, że trochę dzwoniłam łyżkami i mieszałam w garnkach. Ot weszło mi na ambicję - upiec sernik. Rozpytywałam mistrzynie sernikowe jak się zabrać do tego czorta jakim jest ciasto na bazie sera. A wymagań miałam co niemiara - nie miał być to sernik krakowski (ciężkawy, z rodzynkami i spodem, obowiązkową kratką i lukrem), ani amerykański (też nieco ściślejszy, często na słonawej Philadelphii), nie taki jak u mamy (dość lekki, z brzoskwiniami). Może trochę bardziej "wiedeński"? Miał być lekki wilgotny, puszysty - żeby go tak zjeść i nie poczuć wyrzutów sumienia... To miał być Sernik "słodki obłok" albo zwyczajnie - najlepszy na świecie sernik domowy.
No jest obłędny sernik, jak miłość... "What is this thing called love?" ??? Be Webster, posłuchajcie
No i się zaczęło - jaki ser, kiedy jajka, jak te jajka, z pianą, czy bez, w jakiej kolejności, ucierać coś na parze, tfu nie nie nie. Receptur zebrałam -naście, dobrych rad od Misz -dziesiąt. Kilka prób wykonałam, kilka bardzo udanych nawet. Już nie wiem jak dokładnie doszłam do tego oto przepisu, ale jak tylko go upiekłam, wpadłam w bezbrzeżny zachwyt. Nad sobą, nad sernikiem, nad absolutnie wybitnymi umiejętnościami, które właśnie posiadłam i nikomu oddawać nie zamierzałam. Sernik był delikatny, lekuchny, puszysty. Bez spodu, kratki, lukru, czekolady - sauté. Natentychmiast zapisałam go w moim elektronicznym kajeciku ze wszelkimi ochami i achami i wskazówkami. Toć jeśli coś jest tak wybitne, to nie może ulecieć z dziurawej pamięci! A zapisałam sobie tak "...smakuje jak słodki obłok dryfujący na letnim niebie. Delikatnie rozpływa się w ustach pozwalając rozkoszować się każdym kęsem. Jeśli podasz go lekko podgrzany, goście nigdy nie zapomną tego niebiańskiego smaku".... i co Wy na to? no grafomania, że aż wstyd, ale od tej pory "w świat" (czyli do pichcących koleżanek) wysyłałam go pod tym właśnie tytułem "słodki obłok". I do dziś kilka z nich naprawdę się nim zachwyca. Zatem bardzo Was przepraszam, ale chyba już musi tak pozostać. Inaczej nigdy nie będę pamiętała, o który sernik chodzi.
No jest obłędny sernik, jak miłość... "What is this thing called love?" ??? Be Webster, posłuchajcie
No i się zaczęło - jaki ser, kiedy jajka, jak te jajka, z pianą, czy bez, w jakiej kolejności, ucierać coś na parze, tfu nie nie nie. Receptur zebrałam -naście, dobrych rad od Misz -dziesiąt. Kilka prób wykonałam, kilka bardzo udanych nawet. Już nie wiem jak dokładnie doszłam do tego oto przepisu, ale jak tylko go upiekłam, wpadłam w bezbrzeżny zachwyt. Nad sobą, nad sernikiem, nad absolutnie wybitnymi umiejętnościami, które właśnie posiadłam i nikomu oddawać nie zamierzałam. Sernik był delikatny, lekuchny, puszysty. Bez spodu, kratki, lukru, czekolady - sauté. Natentychmiast zapisałam go w moim elektronicznym kajeciku ze wszelkimi ochami i achami i wskazówkami. Toć jeśli coś jest tak wybitne, to nie może ulecieć z dziurawej pamięci! A zapisałam sobie tak "...smakuje jak słodki obłok dryfujący na letnim niebie. Delikatnie rozpływa się w ustach pozwalając rozkoszować się każdym kęsem. Jeśli podasz go lekko podgrzany, goście nigdy nie zapomną tego niebiańskiego smaku".... i co Wy na to? no grafomania, że aż wstyd, ale od tej pory "w świat" (czyli do pichcących koleżanek) wysyłałam go pod tym właśnie tytułem "słodki obłok". I do dziś kilka z nich naprawdę się nim zachwyca. Zatem bardzo Was przepraszam, ale chyba już musi tak pozostać. Inaczej nigdy nie będę pamiętała, o który sernik chodzi.
Słodki obłok zatem... :0) jest wilgotny, nie za słodki wcale, z zaledwie lekką nutą cytrynową. Przepyszny... Ze wszystkich klasycznych pieczonych serników to zdecydowanie mój nr 1. Bardzo prosty do zrobienia. Spróbuj podać z sosem malinowym z podduszonych malin z łyżką demerary lub czekoladowym z czekolady deserowej ze śmietanką.
500 g twarogu President - albo innego, 3x mielonego, niesłonego
250 g serka naturalnego Twój Smak
7 jaj
1/2 łyżeczki esencji waniliowej
180g drobnego cukru
skórka otarta z dwóch cytryn
2 łyżki mąki pszennej
Rozgrzej piekarnik do 170°C. W międzyczasie żółtka ubij z połową cukru i cukrem waniliowym na puszysty, biały krem. Dodawaj stopniowo sery (wszystkie składniki mają mieć temperaturę pokojową) dalej ubijając. Białka ubij z pozostałym cukrem na sztywną, lśniącą pianę i wymieszaj ostrożnie z masą serową - najpierw 1/3 ubitej piany dodaj do masy, potem resztę pianę. Przesiej na wierzch mąkę i dodaj otartą skórkę, delikatnie wymieszaj. Przełóż puszystą masę ostrożnie do okrągłej tortownicy z odpinanym bokiem (o średnicy ok. 24-26 cm) wyłożonej papierem do pieczenia (spód i boki). Piecz w 170-180°C ok 50 min. Zostaw sernik w uchylonym piekarniku i nie wcześniej niż po godzinie wyjmij z pieca. Odstaw do wystudzenia w temperaturze pokojowej, a gdy będzie chłodny przestaw do lodówki. Można go wyjąć z tortownicy i kroić najwcześniej po 3-4 godzinach, ale.... naprawdę warto czekać.
Uwagi: nie pokrywaj całości sernika żadnymi polewami. Jest tak delikatny i wilgotny, że każda zacznie wsiąkać od góry i zabarwi wnetrze. Posypuj pudrem tuż przed podaniem na stół - wcześniej zniknie. To naprawdę wilgotny sernik! Jeśli chcesz go podać z sosem owocowym lub czekoladowym, dekoruj talerzyk wokół ciasta.
Uwagi: nie pokrywaj całości sernika żadnymi polewami. Jest tak delikatny i wilgotny, że każda zacznie wsiąkać od góry i zabarwi wnetrze. Posypuj pudrem tuż przed podaniem na stół - wcześniej zniknie. To naprawdę wilgotny sernik! Jeśli chcesz go podać z sosem owocowym lub czekoladowym, dekoruj talerzyk wokół ciasta.
P.S. Aniu - proszę zrób ten sernik w końcu! Jak widzisz, wrzucam przepis na bloga, żebyś miała pod ręką. To zdjęcia z 2006 roku. Miałam jutro piec i nowe wrzucić, ale znikł mi ostatni President z lodówki.
A teraz siedzę sobie biedna i dumam, że jednak chyba rano będę musiała pojechać do sklepu po Presidenta. Ślinianki się rozszalały w trakcie pisania tego posta :0)


Naprawdę piękny sernik :) Takie z dodatkiem serków naturalnych są moimi ulubionymi.
OdpowiedzUsuńSkoro tak zachwalasz, to muszę spróbować, bo jestem jak większość znanych mi ludzi sernikouzależniona.
OdpowiedzUsuńwygląda tak delikatnie, naprawdę jak chmurka.
OdpowiedzUsuńja i serniki.. wciąż jeszcze żaden z nas duet. najcudowniejsze serniki piecze Mama. nazbieram jeszcze trochę odwagi i zrobię swój pierwszy.
Dziękuję za przepis i motywację. Dziś robie kokosowy (juz mam kupione składniki!), ale OBIECUJĘ następnym razem zrobię właśnie ten! Wyglada bardzo delikatnie.
OdpowiedzUsuńAsieja, zrób ten sernik na początek, jest bardzo prosty i efektowny. Ja nie jestem asem w kuchni i zawsze mi wychodzi!
OdpowiedzUsuńhttp://www.chillibite.pl/2009/10/sernik-bardzo-kokosowy.html
Aniu - koniecznie koniecznie :) czekam na relację!
OdpowiedzUsuńAsieja - jeśli lubisz kokosy, Ania dobrze radzi. Kokosowy da się zrobić nawet lewą ręka i przez sen :)
Ja tez od dluzszego czasu poszukuje przepisu na sernik puszysty, rozplywajacy sie w buzi. Problem mam jedynie z twarogiem, ktorego tu nie moge dostac. Pozostaje mi ricotta, albo zwykly serek smietankowy, ktory jest z lekka za rzadki, no coz, sprobuje z tym co mam, moze cos z tego wyjdzie zjadliwego.
OdpowiedzUsuńa już myślałam że te drobne literki to do mnie :(
OdpowiedzUsuń:-P
Kasiula - myślę, że we Francji znajdziesz odpowiedni twaróg. A pomyśleć, że francuska marka "President" wykupiła polskiego producenta serów i twarogów! W Polsce właśnie pod marką "President" jest twaróg, którego używam do tego sernika. Twaróg, o którym mówię jest nieco wilgotniejszy niż ricotta. I zdecydowanie mniej zwarty.
OdpowiedzUsuńAle sernik...:)
OdpowiedzUsuńA ten "prezydent" jak tłusty ma być?
Używałam Presidenta "tłustego", ale nie sądzę, żeby "półtłusty' zrobił różnicę. W sumie sama muszę przetestować :)
OdpowiedzUsuńrzeczywiście wygląda jak obłoczek! taki puszysty...mniam!
OdpowiedzUsuńKicha. Wszystko opadło i zrobiło się trochę grubsze od wafla. Nie pomogło stygnięcie w piekarniku. Mam wrażenie że odrobinę więcej mąki by nie zaszkodziło lub/i odrobinę mąki ziemniaczanej. Następnym razem spróbuję.
OdpowiedzUsuńOj niedobrze niedobrze Pio... może innego sera użyłaś? Dodają pianę z białej do reszty masy trzeba tez robić to bardzo ostrożnie, żeby struktura masy serowej pozostała bardzo puszysta i lekka. Ja dodaję ją na 3 razy - najpierw 1/3, potem kolejna 1/3 i na końcu reszta - cały czas delikatnie mieszając.
OdpowiedzUsuńJeśli chcesz, spróbuj z większa ilością mąki, ale z pewnością nie doda ona ciastu puszystości. Trzymam kciuki za następny raz!
Serniczek stoi juz w piekarniku, mam nadzieję,że się uda bo użyłam innego sera....
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki Małgosiu i ... czekam na zdjęcia na Fb-kowym profilu ChilliBite :)
OdpowiedzUsuńNie wiem dlaczego, ale sernik opadł o 50% natchmiast po wyłaczeniu grzania, nie otwierałam drzwiczek piekarnika???
OdpowiedzUsuńmój sernik też lekko opada, co widac na pierwszym zdjęciu po takim "brzuszku" z tyłu. Na pewno jednak nie aż tak bardzo, jak piszesz. Czy pilnowałaś/-łeś, żeby składniki były w temperaturze pokojowej i żeby mąka była przesiana?? Liczy się też jak dobrze była ubita piana i czy wmieszana delikatnie. Zawsze warto tez przeczytać w jakich warunkach Twój piekarnik najlepiej piecze serniki (instrukcja obsługi).
OdpowiedzUsuńzastanawia mnie czy ta mąka to napewno powinna być pszenna a nie np. ziemniaczana ? Zrobię go jeszcze raz. Tak na margnesie,mimo, że opadnęty to był rewelacyjny w smaku.
OdpowiedzUsuń