Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania chutney, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania chutney, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

Chutney z agrestu i suszonych moreli

Już zapomniałam jak uwielbiam agrest. Zielony, czy czerwony jest rarytasem, na który sezon trwa bardzo krótko. Czasami robię szybki dżem z czerwonego agrestu, ale w zasadzie głównie zjadamy go na surowo. W tym roku, wywołana przez czytelniczkę ze Szwecji zrobiłam chutney z zielonego agrestu i moreli suszonych domowym sposobem. Cudowny!

Chutney - mirabelka, figa i baby patison

O mirabelkowym chutney'u myślałam od pierwszych dni sierpnia, gdy obdarowano mnie pierwszymi złotymi śliweczkami, jednak w pierwszej kolejności były mirabelkowe dżemy, konfitury, kompoty na zimę, mirabelki suszone, lemoniada i jogurtowy sernik z mirabelkami. Dopiero wrzesień nastraja tak naprawdę do robienia chutneyów, a ten nowy w mojej kolekcji, chutney z mirabelek, figi i baby patisonów urzekł mnie absolutnie. 

Dżin w słoiku - chutney mocno pomidorowy z suszonymi śliwkami, chilli i pieczoną papryką

Czyżby słońce jednak miało odrobinę siły, by przebić się przez deszczowe ołowiane chmury?  Może znów las za płotem zacznie pachnieć lasem, a nie tylko strugami deszczu? Póki co odczarowuję aurę za oknem rozpalając ogień w kominku i aromatyzując dom przetworami. Znów pachnie u mnie pomidorami i suszonymi śliwkami. Aromaty wspaniale się łączą, tak im się zrobiło dobrze, że postanowiłam ożenić je w chutneyu. Ciemnym, pomidorowo-śliwkowym chutneyu z pieczoną papryką i chilli. Lubię jak pachnie….



Złoto-jesienny chutney z gruszek i zielonych pomidorów z imbirem i kolendrą

Kilkanaście lat temu zdarzyło mi się pracować przez jakiś czas w Emiratach Arabskich. Piękny,  niezwykły  i bardzo europejski jak na swoje otoczenie kraj. Jedyny, w którym nigdy, ani przez chwilę nie poczułam się jak "obcy" tudzież "obcokrajowiec". W czasach, gdy tam byliśmy niemal 90% mieszkańców stanowiła ludność napływowa. Znaczącą większość stanowili  Hindusi, Arabowie z krajów ościennych, Filipińczycy, Brytyjczycy. Dziś mieszka tam również wielu Rosjan i coraz więcej Polaków. W Dubaju było bezpiecznie, chociaż trzeba było przestrzegać reguł panujących w tym kraju - alkohol był sprzedawany jedynie w kilku sklepach i to wyłącznie dla osób posiadających tzw "liquor licence" oraz w niektórych hotelach. Nie wolno było zamieszkiwać pod jednym dachem (w jednym pokoju hotelowym) kobiecie i mężczyźnie, których nie łączyły więzy małżeńskie, były osobne plaże dla mężczyzn i dla kobiet. Ale kobiet nigdy nie zaczepiano na ulicy, nawet wracając w środku nocy do naszego housingu nigdy nie obawiałyśmy się niczego. W Dubaju nauczyliśmy się jeść dania arabskie, ale jadaliśmy również dużo dań z kuchni hinduskiej, której głównym składnikiem była curry. Do dziś nie przepadam za nadmierną ilością tej mieszanki przypraw w potrawach. Wywiozłam z Emiratów trzy wielkie kulinarne fascynacje - świeże soki z guawy i trzciny cukrowej, libańskie czerwone pikle i hinduskie chutneye. 



Złocisty chutney - mango, mięta i sól cytrusowa

Czy otworzyliście już dziś oczy? ale tak szeroko, na cały świat? Koniecznie otwórzcie! Obudziło mnie dziś złoto w oknie - przecudne poranne słońce przedzierało się przez plisy na szybie okiennej. Narzuciłam na ramiona bordowy szal, odsłoniłam okno i ujrzałam pięknie kolorowy jesienny świt. Białe pnie brzóz, złotawe lekkie listki kołyszące się wysoko w górze, czerwono-rude liście powojnika na płocie, rdzawy klon i liliowe zimowity w dumnych kępach rosnące na korze. "A nie mówiłam", że jeszcze będzie piękna jesień? Przez ostatni tydzień wcale nie otwierałam oczu - nie widziałam moknących ludzi na przystankach, ani zapłakanych szyb, nie słyszałam chlupotania błota na drodze. Dobrze mi się żyło z zamkniętymi oczyma, tylko bloga nie było jak pisać :) Ale dziś zapraszam na cudowny złocisty chutney z mango i miętą.

Jagnięcina od podstaw z Łukaszem Konikiem

Kilka tygodni temu wysłałam moją najstarszą młodzież na warsztaty dla początkujących kuchcików, którzy chcą uczyć się przyrządzania mięsa od podstaw. Warsztaty Mięsolubni: jagnięcina dla początkujących w mokotowskim CookUp prowadził Łukasz Konik. I oto okazuje się, że gdy przy stole warsztatowym z nożem w ręku staje młody człowiek, wrażenia mogą być całkiem inne niż u kogoś, kto ma za sobą dziesiątki warsztatów i przypalił już niejedną patelnię. 


Świeży śledź w boczku na chrupiąco

Czas na "śledzika", prawda? Umawiacie się ze znajomymi na świąteczne spotkania , takie kończące rok? My to bardzo lubimy. Jeśli zatem macie w planach domówkowego "śledzika", kupcie dobrą polską wódkę ziemniaczaną i podajcie wyśmienitego śledzia w boczku". Pyszny, szybki, bardzo polski i super łatwy. Ten śledź może być też niebanalną opcją na Wigilię, jeśli ktoś dopuszcza mięso tego dnia.




Suszone pomidory domowym sposobem

Wrzesień to niezwykły miesiąc – ma różne oblicza, zależy jak nań spojrzysz - może być to czas wyciszenia po letnich wojażach i szaleństwach lub chwila, gdy dopadają cię pierwsze jesienne smutasy, która uratować może tylko dobra muzyka w kawałek ciasta z czekoladą. Może to czas, gdy wybuchasz niespodziewanymi pokładami energii do nowych przedsięwzięć i pomysłów? albo jak u mnie - czas pyszności - no w sumie nic nowego :) Wrzesień to babie lato, złota polska jesień, wędrówki po górskich szlakach, przecudne kolory i smaki. Już od sierpnia na straganie podglądałam najpiękniejsze pomidory – malinowe do sałatek i caprese, zielone na chutney z gruszkami, przepyszne bawole serca do bruschetty. Pod koniec sierpnia i przez cały wrzesień dostępne są również mięsiste, aromatyczne pomidory typu lima – wspaniałe na przetwory. Nie możesz ich przegapić w tym roku!


Makaron z kurczakiem i chorizo

No pięknie się kończy wrzesień, a zaczyna październik, czyż nie? Słońce, ciepło, kolory, liście wirujące na ścieżce - cuuudo! Onegdaj tłumaczyłam mojemu kuzynostwu z Anglii, że tak jak oni mają swój "narodową porę roku", która trwa pół roku i nazywa się listopad, tak i my mamy swoje własne, polskie cudo przyrodniczo-klimatyczne, tyle, że znacznie piękniejsze i przyjemniejsze - Złotą Polską Jesień. Jesienią wszystko smakuje inaczej, bardziej dojrzale, pełniej, cieplej. Jesienią też warto poszukać najlepszych smaków, które nie zawsze mają błyszczącą skórkę. Na straganach pysznią się kolorowe jabłka, a ja do szarlotki tatrzańskiej wyszukuję szarej renety - wspaniałego brzydactwa, zaś do pucharu Hipokratesa kupuję kosztele - prawdziwy rarytas. Mnóstwo na targu soczystych, żółtych gruszek, ale do mojego kosza wkładam zielono-burą konrefencję na chutney z gruszek i do pikli. A zamiast różnobarwnych, wielkich śliwek, kupuję najzwyklejsze węgierki i dąbrowickie do samodzielnego ususzenia, oblania karmelem i czekoladą, a także do tradycyjnych powideł węgierkowych bez cukru, którymi na Boże narodzenie przekładam staropolski piernik
Palec pod budkę - kto jeszcze uzupełnia śpiżarnię na zimę? Co w tym roku zaklęliście w słoikach? W mojej spiżarni najwięcej jest przetworów pomidorowych. W tym roku przetworzyłam 75 kilo. Już od września, co tydzień zamawiam u pana Zbyszka po skrzynce pomidorów lima do ususzenia, ale też do sosu pomidorowego, przecieru na zupę, do chutneya mocno pomidorowego z suszonymi śliwkami. A gdy już je wszystkie przetworzę, kupuję z zaprzyjaźnionej plantacji leszczyny woreczek świeżych orzechów i robię całą furę najlepszego na świecie laskowego pesto. Bo takie pesto to prawdziwy skarb - do makaronu, jako smarowidło na grzankę, a także jako dodatek do kremowo-pikantnego farfalle z kurczakiem i chorizo.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...