Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania ajerkoniak, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania ajerkoniak, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

Leciutki mazurek z ajerkoniakiem

Wiecie za co najbardziej lubię mazurki? Za kreatywność, którą wyzwalają. Kochamy mazurki z kajmakiem i czekoladą, te z nutą cytryny, pomarańczy, albo kalifornijskiej śliwki, ale jeśli nie chce mi się kombinować z wieloma smakami, robię przecudowny mazurek z ajerkoniakiem, minimalistyczny, leciutki i bardzo prosty. Oczywiście polecany dorosłym!


Ajerkoniak wyśmienity

Nigdy nie wiem kiedy jest Wielkanoc. No nie mam pamięci do kalendarzy i szybko mi ulatuje z głowy, bo każdego roku jakoś inaczej wypada. Przyzwyczaiłam się do niej w marcu lub pierwszych dniach kwietnia, a tu za chwilę weekend majowy a tuż przed nim święto, które w tym roku prawie mi się zgubiło w kalendarzu. Zupełnie nie wiem czy zdążę cokolwiek napisać o naszych tradycjach i zwyczajach wielkanocnych, ale oczywiście królują u nas jajka. W tym roku mamy Święta "wychodne" zatem  przygotowuję jedynie coś pysznego na wynos, a nie będę robiła całego wielkanocnego stołu. Naszym "wychodnym na pewno będzie doskonały, domowy ajerkoniak



Espresso z ajerkoniakiem

Od listopada do Wielkanocy trwa u nas sezon na domowy ajerkoniak. Najczystsza postać kremowej, słodkiej, alkoholowej rozkoszy. Butelkę domowego ajerkoniaku zabieram w odwiedziny do znajomych, bez tego domowego trunku nie może odbyć się żadne spotkanie z przyjaciółmi w karnawale. Ale od kilku miesięcy mam nową miłość. Czarną jak piekło, słodką jak grzech, zniewalającą mocą i smakiem - espresso z ajerkoniakiem

Cytrynówka, limoncellio i crema di limoni

Tak mniej więcej od roku hasło "niewoskowane cytryny" nie wzbudza już we mnie żałosnego 'chlip, tylko gdzie zdobyć?'. Warto poszukać, popytać, umówić się ze znajomymi i kupić cytrusy prosto od farmera we Włoszech, czy Hiszpanii. Świat nam się maluśki robi i wszystko, niemal wszystko zdobyć do kuchni już można - fajnie :) 
Ściągam więc skrzynki cytryn, pomarańczy, mandarynek i grapefruitów, a także włoskie sery, cudowne pistacje, soki/przeciery z pomidorów aż słodkich od słońca. A potem pichcę, siekam, kroję i przetwarzam... Kiedyś cytryn w domu mieliśmy jak na lekarstwo - do herbaty nie bardzo lubiłam, bo gorzka się robiła, czasem ciut soku, czy skórki do sernika. Można powiedzieć, że rocznie na całą naszą rodzinę zużywaliśmy nie więcej niż 1-2 kilogramy cytryn. Teraz jednak mając dostęp do najlepszych gatunkowo owoców bez pośredników, przeżywam "cytrynowe szaleństwo" - soczyste tarty z cytrynami, cytrynowo-pietruszkowe pesto z makaronem, sok do letniej lemoniady z miodem, całoroczna już produkcja słynnego angielskiego lemon curd, skórka do puchatego sernika. Piekę cytryniaka, babeczki cytrynowe, cytrynowe ciasto z Capri, a klementynkami faszeruję kurczaka.  Spożycie cytryn z naszym domu wzrosło póki co do.... 24 kg rocznie! Bardzo, ale bardzo pomaga temu wzrostowi zamiłowanie do kręcenia domowych trunków, a słoje z cytrynówką, limoncello i crema di limoni w różnych fazach produkcji zajmują już pół spiżarni. Albowiem... pyszne są !


Tarta ze szpinakiem nieco mniej wytrawnie

Lato lato, łomatko jak fajnie.... słodko, słono, rześko, ciepło, soczyście i owocowo. Godzinami mogę siedzieć w kuchni smażąc czarną porzeczkę na konfiturę, albo przez wiele dni nawet nie zaglądać do lodówki. Latem siadam w huśtawce na tarasie z książką, orzeźwiającą frappe i leniuchuję. Leniuchuję od obowiązków, od 'muszę', od "powinnam". Z własnej woli odcinam się od komputera, internetu, pisania ofert i porządkowania papierów.. A już szczególnie gdy "wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni"  to aż się w człowieku zwierz dziki budzi, by zaszaleć - nie spać całą noc albo nie wychodzić z łóżka do wieczora. Nie robić makijażu i chodzić w bieliźnie po ogrodzie. Rwać porzeczki prosto z krzaka i turlać się na trawniku z kotami. Wakacje są fajne :) A gdy w domu zostają sami dorośli mogę też grzeszyć jadaniem młodego szpinaku we wszelkich wersjach, bez słuchania, że szpinak jest "fe". Krucha tarta ze szpinakiem, kozim serem i pinią jest taka nie całkiem wytrawna  i ... uchhhh... wspaniała!



Eggnog - sylwestrowy drink wg Mr Boston

Czy znacie eggnog  - jeden z najstarszych świątecznych drinków z USA? Sezon na Eggnog w Ameryce rozpoczyna się w Dniu Dziękczynienia, trwa przez całe Boże Narodzenie, Nowy Rok aż po Wielkanoc. Eggnog był ulubionym drinkiem prezydenta USA Georga Washingtona, a pierwsza zapisana receptura pochodzi z 1775 roku. Według "Mr. Boston Official Bartender's Guide" istnieje wiele receptur na ten wyśmienity drink. Jeśli zastanawiacie się z czym ciekawym wybrać się na domówkowego Sylwestra, koniecznie zabierzcie eggnog.


Pączki luksusowe

Od roku borykam się z dylematem moralnym, który pojawił się, gdy otrzymałam przepis na pączki od bliskiej koleżanki. A ów moralny dylemat to taki, że pączki okazały się poufną recepturą, którą owa koleżanka przez 10 lat próbowała wydobyć od teściowej. Teściowa w końcu zmiękła recepturę przekazała, ale koleżanka poprosiła, bym jej nikomu nie zdradzała. No i masz babo placek, tfu poufnego pączka. Jak podzielić się ze światem sekretnym przepisem, by nie nadużyć zaufania? A rzeczywiście pączki luksusowe, reglamentowane, po prostu wyśmienite - idealne na Tłusty Czwartek.


Wigilijny napar z pęczaku dla ukojenia

Przywiozłam Wam kolejny, ciut zaczarowany przepis z Cisowa. Z miejsca, gdzie w laboratorium smaku Water&Wine Marek Flisiński zaklina magię. Gdy już zasiądziecie do wigilijnych i świątecznych stołów, być może zapragniecie prostoty, lekkości i czegoś niezwykłego, dla oczyszczenia kubków smakowych, uspokojenia szaleństwa kulinarnego przy stole. Wyciągnijcie starą, albo całkiem nowiutką kawiarkę mokka i przygotujcie boską herbatę/napar z pęczaku


Churros na mroźny karnawał

Co Was rozgrzewa w takie mrrrroooźne zimowe dni? W nocy temperatura spadła u mnie na wsi aż do -28°C. Śniegu woków mamy tak akurat, w sam raz, chrzęści i skrzypi pod podeszwami - taką zimę to ja lubię :) 
W nadchodzący Tłusty Czwartek będzie u mnie kilka babeczek, biorą urlopy, uciekają z miasta, podrzucają rodzinie niedorosłe dzieci i od rana smażymy pączki. W tym roku będą z wiśniami i powidłami śliwkowymi - żadna z nas nie lubi nadzienia różanego (brrr tak "pachniały" perfumy mojej babci). Pączki to taka robota, że nie da się ich zrobić 5-6 sztuk, zawsze wychodzi więcej, a potem nie ma kto tego jeść, bo w przeciwieństwie do faworków, czerstwieją błyskawicznie i już nie są smaczne, a pracy przy nich w końcu sporo. Tym razem  umyśliłam sobie zatem kobiece darcie pierza* w pączkowo-karnawałowym klimacie. Jedna babeczka będzie siekała skórkę pomarańczową z sycylijskich pomarańczy, którą smażyłam i układałam w słoje przez cały grudzień i styczeń, druga ukręci lukier i będzie szprycować usmażone pączki konfiturami owocowymi. Na zmianę będziemy je smażyć tradycyjnie w smalcu, zejdzie nam się pewnie cały dzień. Po południu nasi maużowie zamiast stać w kolejkach do różnorakich cukierni, zabiorą dzieciaki ze szkół, przedszkoli i przyjadą do naszej "Cukierni Za Lasem" na jeszcze ciepłe domowe pączki, karnawałowe róże z konfiturą z wiśni, lekuchne, kruche jak chrust faworki i karafkę domowego ajerkoniaku. A potem będziemy popijać domowy kompot ze śliwek, oblizywać palce umazane lukrem i kieliszki po gęstym ajerkoniaku. Dzieci chyba tego dnia nie zjedzą kolacji :) Czekam już na Tłusty Czwartek i wspólne smażenie pączków, a tymczasem w karnawałowe weekendy smażę dla rodziny znacznie szybsze i mniej kłopotliwe hiszpańskie churros...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...