Kwaśno, cytrynowo, rześko - wiosennie? Od dobrych kilku tygodni mam fazę na cytrusowe klimaty. Ale to cytryna wygrywa wszystkie konkursy na smak. Uwielbiamy sorbety cytrynowe, cytrynowy cytryniak, jasne ciasto prosto z Capri - torta caprese al limone, margerytki - fantastycznie kruche cytrynowe ciasteczka, tarty soczyście cytrynowe i cytryna w daniach wytrawnych - kiftetach, krewetkach w cytrynowo-maślanym sosie, jagnięcych kulkach i pesto cytrynowo-pietruszkowym. Od dawna chodził też za mną domowy lemon curd, czyli krem cytrynowy na bazie jajek, cukru i soku z cytryn. Bo i taki słoiczek domowego kremu cytrynowego pobudza twórczą wyobraźnię - ech, do iluż pysznych potraw można by go użyć!
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania curd, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania curd, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Fantastyczna tarta cytrynowa z włoską bezą
Najbardziej lubię zachwycić gości lub domowników deserem, który jest tak prosty do zrobienia, że ilość zachwytów nad jego smakiem mooocno przeważa szalę, czy warto było robić. Takim naprawdę prostym i efektownym wypiekiem jest tarta cytrynowa z włoską bezą. Całość brzmi magicznie i ciut skomplikowanie. Obiecuje rozkosz smaku, a robi się ją w sumie prosto i szybko. Choć tak, jest tu jeden "kruczek", otóż warto w lodówce mieć słoiczek lemon curd. Jeśli nie macie, zróbcie koniecznie, a potem upieczcie tę wyborną tartę.
Krem porzeczkowy - curd
Kocham moją spiżarnię w szczycie sezonu! Uwielbiam ten czas, gdy wyciągam kartony pustych słoików i słoiczków zbieranych od wszystkich znajomych, by latem i jesienią zapełniać je przetworami. Są takie, które lądują na półkach spiżarni, gdzie mogą stać latami i te, które przechowuję w lodówce. Chomikowanie i przygotowywanie zapasów na zimę daje mi sporą dozę pewności na wypadek niespodziewanych wizyt znajomych. Bo taki na przykład słoiczek lemon curd (kremu cytrynowego) to doskonały trick na szybki deser. Kilka dni temu oszalałam dla nowej odmiany tego pysznego kremu - curd porzeczkowy - pięknie różowy obezwładniająco pyszny. Koniecznie go zróbcie póki jeszcze jest czarna porzeczka!
Pyszny torcik rabarbarowy
Bywam nieoryginalna, bywam samokopiowalna, bywam zachwycona rabarbarem.... zachwyćcie się, proszę różowo-zielonymi łodygami. Babcia mawiała - "po rabarbarze z cukrem, szklanka mleka"...mawiam i ja "po rabarbarze - szklanka mleka" :) I furda szczawiany, w końcu pyszność rabarbarowa trwa trak krótko... - jak powiedziała Ania Wrońska w majowej "Kuchni" - po szklance mleka, czy kilku sardynkach, żaden szczawian nam nie podskoczy :) W sezonie piekę tarty rabarbarowe, szykuję lemoniadę rabarbarową, uwielbiam robić pyszny rhubarb curd... i zaklinam w słoiki konfiturę rabarbarową... Lubię jeść sezonowo :0)
Gofry z sosem cytrynowym i jagodami
W każdy weekend w naszym domu śniadanie pachnie inaczej. Miłością jednaką kochamy french toast, gdzie delikatną słodycz zrumienionej chałki podkreśla syrop klonowy, zaś przełamuje pomarańcza, domowe naleśniki, które jadamy ze słodkim twarogiem lub domowym dżemem i bitą śmietaną, angielski pudding chlebowy, który jest chyba najbardziej leniwym ze śniadań, czy amerykańskie super puszyste pancakes polane syropem klonowym. Jednak na prośbę i życzenie dzieci chyba najczęściej na weekendowe śniadanie są u nas gofry. Tym razem gofry z sosem cytrynowym (absolutnie cudownym) i świeżymi jagodami.
Babeczki cytrynowe
Czy dajecie się porwać szaleństwu kulinarnych gadżetów? Szperacie w działach kuchennych sklepów designerskich i tych z utensyliami kuchennymi? Przeglądacie lifestylowe i kulinarne magazyny w poszukiwaniu kuchennych inspiracji? Właściwie z każdej podróży przywożę nowe foremki, radełka, tortownice, tartownice, wykrawaczki, nożyki, ramekiny, fartuchy, tarki, końcówki do mikserów itp itd. Zawsze będąc w Paryżu zaglądam do E.Dehillerin - najcudowniejszego sklepu z akcesoriami kuchennymi i cukierniczymi jaki znam, który ma niemal 200letnią tradycję - stare dębowe regały stawiane aż pod sufit jeszcze przez pradziada obecnego właściciela... heh jaka szkoda, że w Polsce nie mamy sklepów będących takim rajem dla kucharzy i cukierników - z najwyższej jakości akcesoriami zarówno dla profesjonalistów jak i pasjonatów kuchni. Sklepów, w których można buszować godzinami i wyjść z torbą pełną gadżetów, które już po chwili stają się polem do kreacji w kuchni. Kiedyś w podziemiach Domów Centrum było ogromne stoisko z utensyliami do kuchni i chociaż daleko mu było do oferty podobnych centrów np w Berlinie, czy Londynie, to niestety i ono już nie istnieje. Czasem zdarzało mi się zajrzeć do kultowego w takach 90tych działu kuchennego Juniora, ale od dawna ich oferta niczym nie różni się od oferty supermarketów, szkoda... Siedem lat temu wsiąkłam jednak w pewien niegroźny rytuał zakupowy - czekam na kulinarne kolekcje w .... Tchibo!
Torcik z kremem cytrynowym i truskawkami
Wyciągam czasem z szafy wielkie pudło ze skarbami - są w nim najcenniejsze "skarby", które jednak tylko dla mnie mają wielką wartość, tę sentymentalną. Mam w pudle stare kajety - zeszyt do matematyki z pierwszej klasy i pierwsze dyktando z polskiego. Jest "pamiętnik" z wpisami - od Ani: na górze róże na dole maki niech cie kohają wszystkie chłopaki, rysunek kwiatków z niebieskim deszczem od Toli, a od Ewy Biał domek z dymiącym kominem, kogutem i księżniczką w pięknej sukni. Jest jeszcze rozkoszny wpis Martyny - Bóch go w zęby. Bóch go w nos. wpisał się kapitan klos :0) i kolejnych kilka księżniczek, kotków, kwiatków i wierszyków - nawet te od nauczycielek były na podobnym poziomie "lotności". Mam w pudle najstarsze pocztówki z Dziadkiem Piaskowym, które z NRD przysyłał mi tata, stary znaczek zuchowy i maleńka lilijkę, kartę rowerową i legitymację Ligi Ochrony Przyrody. Mam w nim pęk listów od "chłopaków", banknot 100złotowy z 1982 roku i czerwony filcowy znaczek maturalny z białym słoniem. Jest kilka nieco wyblakłych czarno-białych zdjęć - z wypadów rowerowych, z pierwszego występu w przedszkolu i z dziadkiem na tle przyczepy. Mieszczą się też w nim wspomnienia, te bez atrybutów - kolorowych kanapek, które mama przynosiła mi do łóżka, gdy byłam chora i pysznych ciast, które piekła, wspomnienie smaku kisielku z czarnej porzeczki, który zawsze na mój przyjazd gotowała babcia. Smaki z dzieciństwa, chociaż wydają się takie ulotne, pozostają w nas na długo. Ja też je hoduję w przyszłych wspomnieniach moich dzieci - na Dzień Dziecka mam dla nich torcik z cytrynowym kremem i truskawkami...
Świąteczne ciasto cytrynowe
Przy okazji Świąt Bożego Narodzenia, Sylwestra, czy Wielkiejnocy piekę dość sporo ciast z dodatkiem cytrusów, a już szczególnie od kilku lat, gdy od listopada do maja co miesiąc przyjeżdżają do mnie niewoskowane ekologiczne owoce prosto z Sycylii. W tym roku obok obowiązkowego ciasta klemetynkowego, pomarańczowej trufli z cointreau i tarty z lemon curd, będzie też proste w przygotowaniu, wyśmienite świąteczne ciasto cytrynowe.
Czekoladowo-cytrynowy tort bezowy
Dziś kolejne urodziny tego bloga. Zdmuchnęłam niedawno wirtualną świeczkę, dostałam mnówtso ciepłych maili z życzeniami, za które serdecznie dziękuję. Zapraszam na wyśmienity i bardzo prosty tort: czekoladowo-cytrynowy tort bezowy. Może niedługo będziecie sami mieli sami okazję wartą podania tego tortu?
Szybka tarta z owocami lata
Dziś zabrała mnie koleżanka na targ. Taki prawdziwy, co to dzieje się dwa razy w tygodniu, a można kupić na nim wszystko co akurat rodzi w sezonie. Wpadłam "na chwilę", ale wyjechałam z łubianką malin, wiadrem czarnej porzeczki i drugim wiadrem z wiśniami. Do tego jagody i ogórki na szybkie małosolne. W ferworze szaleństwa przetworowego ( tym niebawem), nie miałam czasu dziś na nic innego tylko naprawdę ekspresową tartę z letnimi owocami. To kolejna propozycja ciasta na środę - szybkie i zawsze się udaje.
Cytrynówka, limoncellio i crema di limoni
Tak mniej więcej od roku hasło "niewoskowane cytryny" nie wzbudza już we mnie żałosnego 'chlip, tylko gdzie zdobyć?'. Warto poszukać, popytać, umówić się ze znajomymi i kupić cytrusy prosto od farmera we Włoszech, czy Hiszpanii. Świat nam się maluśki robi i wszystko, niemal wszystko zdobyć do kuchni już można - fajnie :)
Ściągam więc skrzynki cytryn, pomarańczy, mandarynek i grapefruitów, a także włoskie sery, cudowne pistacje, soki/przeciery z pomidorów aż słodkich od słońca. A potem pichcę, siekam, kroję i przetwarzam... Kiedyś cytryn w domu mieliśmy jak na lekarstwo - do herbaty nie bardzo lubiłam, bo gorzka się robiła, czasem ciut soku, czy skórki do sernika. Można powiedzieć, że rocznie na całą naszą rodzinę zużywaliśmy nie więcej niż 1-2 kilogramy cytryn. Teraz jednak mając dostęp do najlepszych gatunkowo owoców bez pośredników, przeżywam "cytrynowe szaleństwo" - soczyste tarty z cytrynami, cytrynowo-pietruszkowe pesto z makaronem, sok do letniej lemoniady z miodem, całoroczna już produkcja słynnego angielskiego lemon curd, skórka do puchatego sernika. Piekę cytryniaka, babeczki cytrynowe, cytrynowe ciasto z Capri, a klementynkami faszeruję kurczaka. Spożycie cytryn z naszym domu wzrosło póki co do.... 24 kg rocznie! Bardzo, ale bardzo pomaga temu wzrostowi zamiłowanie do kręcenia domowych trunków, a słoje z cytrynówką, limoncello i crema di limoni w różnych fazach produkcji zajmują już pół spiżarni. Albowiem... pyszne są !
Suszony rabarbar - cudowny!
No nareszcie! już nie mogłam się doczekać kiedy pojawi się nowe, świeże, rześkie, wiosenne. Jednym z ukochanych smaków, na który razem z dziećmi czekam każdej wiosny jest rabarbar. Najpierw zjadamy do na surowo - kroimy na plasterki, obtaczamy w brązowym cukrze i chrupiemy słodko-kwaskowe cudo. Ale w tym roku zrobiłam też coś zupełnie nowego, w czym dzieci już się zadurzyły - suszony rabarbar. Wyśmienity!
Jak zaczęłam pić
Piję, choć długo mi to zajęło, żeby o tym opowiedzieć. Na początku nie byłam pewna, czy mnie wciągnie, czy będę potrafiła, ale właśnie mija 5 miesięcy od kiedy zaczęłam pić i czas opowiedzieć jak zmieniło się moje życie od lutego. Piję czystą, piję z cytryną, głównie zimną lub w temperaturze pokojowej. Piję z samego rana, tuż po obudzeniu, piję do obiad i późnym wieczorem. Piję dużo, naprawdę dużo i czuję się fantastycznie! Zmiana w życiu jest ogromna. OGROMNA! A Wy ile codziennie pijecie wody?
| jeden kieliszek to dwa średnie łyki |
Subskrybuj:
Posty (Atom)





