Latem rozpoczyna się u nas sezon na naleśniki czekoladowe. Ale nie dajcie się zmylić, wcale nie muszą być ze słodkim nadzieniem! Wprawdzie z pysznym, wiejskim twarogiem smakują nam najlepiej, ale można je nadziać warzywami, mięsem, czym kto chce. Jak już raz zabierzesz się do ich smażenia, tylko wyobraźnia może ograniczać pomysły na farsz. Czekoladowe naleśniki są bardzo efektowne, gdy zapraszasz gości na śniadanie lub lekką kolację pięknie wyglądają i po prostu obłędnie pachną.
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania naleśniki, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania naleśniki, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Naleśniki idealne
W sumie banalna rzecz, ale przepisów na nie jest pewnie tak dużo, jak kuchni, w których je smażono. W wielu domach robi się je „na oko”. I takie zawsze były też nasze domowe, chrupiące naleśniki. Zawijało się w nie prawie wszystko – obowiązkowo zatem były z serem i rodzynkami na słodko, czasem podawane z bitą śmietaną i czekoladą. Ale najpierw podstawa – czyli przepis na udany naleśnik. Voila...
Pyszne naleśniki gryczane (bezglutenowe)
Pewnego dnia nocowała u nas koleżanka córki, która ma wykluczony z diety gluten i powstał problem czym ją nakarmić, jako, że na co dzień nikt w domu nie boryka się z tym problemem. Mama oczywiście zadeklarowała się, że podrzuci jakieś bezglutenowe pieczywo, albo wręcz gotowe dania, czym oczywiście weszła mi na ambicję. Ja nie dam rady? Chciałam sama coś wymyślić, żeby było smacznie, kreatywnie, a na dodatek w wersji słodkiej i wytrawnej. Najprostszym sposobem było przerobienie klasycznych naleśników pszennych na ich wersję bezglutenową. Naleśniki gryczane wyszły pyszne! Teraz smażę je dość często jako alternatywa dla chleba, czy tortilli do wrapów/roladek.
Gundel palascinta - wyśmienite węgierskie naleśniki
Węgierskie gundel palascinta (naleśniki a'la Gundel) to Król Naleśników, a jednocześnie flagowy deser stolicy Węgier. Obłędnie aromatyczne, z wyśmienitym nadzieniem orzechowym i zniewalającym gorącym sosem czekoladowym. Od pierwszego spróbowania oryginalnych gundel palascinta w Restauracji Gundel w Budapeszcie, na stałe weszły na listę moich ukochanych potraw. Są jednak tak bogate, treściwe i sycące, że nigdy, przenigdy nie podaję ich jako deseru po obiedzie. U nas są propozycją na wyjątkowe weekendowe śniadanie.
Crêpes Suzette - tydzień 2
Jakie to szczęście, że od wczoraj za oknem biało, inaczej bym nie uwierzyła, że to już karnawał. Trzej Królowie pojechali, a aura wciąż była "jakby listopadowa" brrr... Teraz wprawdzie w zaspach nie grzęznę, ale przynajmniej namiastkę zimy mamy. Już tak się przyzwyczaiłam do niedzielnych rozkoszy śniadaniowych, ze nawet jak pół domu wyjechało na ferie, to nie mam ochoty na nic prostego i nieskomplikowanego. Ot niedziela, cudna niedziela, ze śniegiem za oknem - czas na coś pysznego. A że dziś idę na obiad proszono-niespodziankowy, to na śniadanie chciało mi się pobawić w kuchni. Co powiedzie na crêpes suzette?
Krokiety z mięsem - boskie!
Proszę nie marudzić. Że tyle pracy, że się nie chce, że a po co. Najpierw proszę zaplanować na weekend prawdziwy domowy rosół, a na kolację w tygodniu z rosołowego mięsa proszę wyczarować rewelacyjne krokiety z mięsem. Albowiem warte są każdej sekundy im poświęconej i wszyscy przy nich mruczą z rozkoszy. Proste, domowe, pyszne!
Tort naleśnikowy z czarną porzeczką
Na weekendowe śniadanie przygotowałam tort naleśnikowy z czarną porzeczką - naszym ulubionym dżemem. Co roku przerabiam ok 10 kilogramów czarnej porzeczki - na dżemy, konfitury i nalewki. Taki śniadaniowy tort naleśnikowy to dobra propozycja, ale pod warunkiem, że macie małą patelnię do smażenia naleśników, albo... do śniadania zasiądzie co najmniej 10 osób.
Bananowy french toast
Weekendy, leniwe, niespieszne. Sobotnie i niedzielę śniadania - powolne, rodzinne, na wypasie. Latem na tarasie, poranne (albo przedpołudniowe) słońce świeci prosto w twarz, wokół brzęczą trzmiele, psy zachowują stosowny dystans, na stole wszystkie te skarby, smaki i dania, na które nie mamy czasu w środku tygodnia. Jest miód, syrop klonowy, świeże owoce, szbanek świezo wyciśniętego soku pomarańczowego,rumienią się gofry lekkie jak piórko albo chrupiące gofry belgijskie, złocą najlepsze na świecie puszyste amerykańskie pancakes albo idealne naleśniki z serem, czy czekoladowe naleśniki z truskawkami. A bardzo często na naszym weekendowym stole śniadaniowym jest french toast - w wersji klasycznej, w nieco wystrzałowej wersji z grilla albo nowa wariacja - naturalnie słodkie french toast bananowe. Wszystkie kochamy!
Morelowy sad, czyli konfitura morelowa w trzech, a nawet czterech odsłonach
Już myślałam, że nie zdążę na morele. Ot strasznie dużo ostatnio słoików robiłam, już mi śliwki w głowie, już gruszki się robią, papierówki prużone z cynamonem, brzoskwinie cudne z bazarku poszły na różne sposoby, a o morelach ciutkę mi się zapomniało. Ale w ostatnią sobotę chwyciłam spory koszyk ostatnich prawie moreli, udało się nie zbankrutować i oto są - w trzech odmianach, bo ja się szybko nudzę przy garnkach - lubię jak coś się dzieje, czasem też coś niespodziewanego. Jak myślę o słowie "morela" to mi w głowie albo firma samochodowa co chyba VW sprzedaje, albo pies naszych znajomych - urocza, szczekająca Morelka. I jeszcze morelówka oczywiście, najlepsza mojej mamy. Mam schowaną głęboką ostatnią karafkę nalewki morelowej sprzed 4 lat. Mniammm na specjalne okazje.
A konfiturę morelową postanowiłam zrobić w ramach zadania "jasne przetwory". Otóż zdarza nam się nie raz i nie dwa, gościć kogoś sympatycznego na śniadaniu. Podajemy na śniadania różne rzeczy - chrupiące gofry, french toast, amerykańskie pancakes, naleśniki z serem, a czasem croissanty od Vincenta z masłem i miodem lub domową konfiturą. I oto któregoś razu, pewien nasz przesympatyczny gość na pytanie jaki dżem czy konfiturę chciałby do croissanta odrzekł - "jasny".
Ki diabeł myślę sobie. Toć liczy się smak - ukochane czarne porzeczki, uwielbiane powidła węgierkowe, najpyszniejsze konfitury wiśniowe, mniamuśne czekośliwki, czy wiśnie z rumem w czekoladzie, ale... rzeczywiście wszystkie one jakieś ciemne są. Nawet mamina konfitura z truskawek ciemna okrutnie. Jak spojrzałam na spiżarniane półki - ciemność widzę, ciemność! Ja bardzo nie lubię "nie mieć". A szczególnie nie mieć tego, na co gość akurat ma ochotę. W tym roku, wyłącznie spowodowana moją ambicją :0) Tak więc by zawsze "mieć miecia", ruszyłam z intensywną akcją "jasne konfitury". Z moreli ciemnego słoiczka nie sposób zrobić, zatem do truskawek (tym razem moich jasnych) i erotycznych brzoskwiń z rozmarynem dołączają morele w trzech różnych nutach smakowych :) Śliczne, morelowego koloru i cudnie aksamitne. Gościu - przybywaj :)
Klasyczna konfitura morelowa
3,2 kg dojrzałych moreli
800g cukru
sok z 1cytryny
Umyte i wypestkowane morele przełóż do szerokiego garnka o grubym dnie, zasyp cukrem, dodaj sok z cytryny i odstaw na 15 minut, by puściły sok. Przykryj przykrywką i wstaw na średni ogień do zagotowania. Potem zdejmij przykrywkę i zwiększ płomień. Gotuj do odparowania soku i zgęstnienia. Konsystencję sprawdzaj wykładając łyżeczkę konfitury na schłodzony w lodówce spodeczek. Gdy już osiągnie właściwą gęstość, przekładaj gorącą do wyparzonych, suchych słoików. Od razu zakręcaj. Studź bez odwracania.
Morele z płatkami migdałowymi
cudnie chrupią, najbardziej klasyczna choć przecież odmieniona wersja, uwielbiana przez dzieciaki do gofrów
do połowy moreli w garnku dodaj ok 100g płatków migdałowych, zagotuj, przekładaj do suchych wyparzonych słoików
Morele z tymiankiem
całkiem inna, nowa i ciekawa nuta smakowa! polecam dla osób, które nieco znudziły sie klasycznymi konfiturami
Do 1/4 moreli z garnka dodaj listki z 3 gałązek tymianku cytrynowego.Zagotuj przez ok 1-2 minuty i przekładaj do słoików.
Morele z korzennymi wiśniami
ciekawe w smaku, złamany intensywnie pomarańczowy kolor, nieco mniej słodkie. Bardzo pasują jako nadzienie do kruchych babeczek z creme patisserie lub kremem mascarpone
Do 1/4 moreli dodaj wiśnie korzenne:
ok 100g wydrylowanych wiśni zagotuj razem z sokiem, który wyciekł podczas drylowania. Dodaj 50g cukru, 4 goździki i ok 3cm kawałek kory cynamonowej. Gotuj na silnym ogniu aż sok mocno odparuje. Odstaw do wystudzenia na ok 2 godziny. Potem wyjmij przyprawy i odsącz wiśnie.
Wiśnie korzenne przełóż do gotowych moreli, zagotuj jeszcze przez chwile razm i przekładaj do wyparzonych, suchych słoików.
Smacznego - morelowego :)
Omlet cesarski w nieładzie - kaiserschmarrn
No nie wiem, nie wiem, ale mam nadzieję, że tym razem Głowa Rodziny ucieszy się, gdy w kajeciku "śniadania weekendowe" pojawi się ten przepis. Zeszyt ten bowiem jest pełen receptur, które osobiście wykonuję tylko raz, może dwa razy, jako "lekcja gotowania" dla mężczyzn w moim domu. To ciężka praca ;)) tak dzielić się przepisami, opracowywać receptury, pokazywać co i jak, ale heh... czasem trzeba się 'poświęcić', by w niedzielne poranki móc w błogim lenistwie po przebudzeniu czytać książkę, słuchać ulubionej płyty i czekać na "śniadanie na stole". Zawsze jest to śniadanie specjalne, takie które lubi odrobinę męskiej pracy w kuchni, ale które celebrujemy całą rodziną (gofry, naleśniki, amerykańskie pancakes, crêpes suzette, czy schellerowe jajka w koszulkach). Oczywiście zdarzają się chłopakom można rzec "omsknięcia" lądujące w koszu, jak gofry w których zamiast "szczypty soli" znalazła się tej soli łyżeczka, albo ostatnio gofry, które 'jakieś płaskie takie, nieurośnięte są, czemu?' a co zrobiliście nie tak? 'no nie wiemy' (zamiast 60g oleju, poszło go 160g). Wtedy jedno z dzieci przybiega i albo woła mamę na ratunek, albo informuje konspiracyjnym szeptem - "Mami jeszcze chwila, robimy poprawkę ciasta". Ale czyż nie o to właśnie chodzi? By bawić się z kuchni, by popełniać błędy, angażować dzieci do siekania, odmierzania, ubijania? Tym razem w kajecie wpisuję kaiserschmarrn - omlet cesarski w nieładzie. Bo chyba stresu w kuchni będzie niewiele - nawet jeśli omletu nie uda się pięknie odwrócić na drugą stronę i trochę się połamie, o to tym razem chodzi :)
Gofry z sosem cytrynowym i jagodami
W każdy weekend w naszym domu śniadanie pachnie inaczej. Miłością jednaką kochamy french toast, gdzie delikatną słodycz zrumienionej chałki podkreśla syrop klonowy, zaś przełamuje pomarańcza, domowe naleśniki, które jadamy ze słodkim twarogiem lub domowym dżemem i bitą śmietaną, angielski pudding chlebowy, który jest chyba najbardziej leniwym ze śniadań, czy amerykańskie super puszyste pancakes polane syropem klonowym. Jednak na prośbę i życzenie dzieci chyba najczęściej na weekendowe śniadanie są u nas gofry. Tym razem gofry z sosem cytrynowym (absolutnie cudownym) i świeżymi jagodami.
French toast z syropem klonowym i pomarańczą
W weekendy pałeczkę w kuchni przejmuje męska część rodziny. I śniadania są celebrowane. Lubimy jadać śniadania na słodko - naleśniki, placki, placuszki, gofry i inne - z syropem klonowym, pysznym domowym dżemem, czy miodem z zaprzyjaźnionej pasieki. Równie popularnym pomysłem śniadaniowym na niedziele są u nas wszelakie wcielenia jajek - w koszulkach, na belonie, na miękko. Jednym z pierwszych "słodkich śniadań" jakie lata temu wprowadziliśmy przy naszym stole był French Toast.
Rewelacyjny dżem z mirabelek
Mirabelki to moje ukochane owoce dzieciństwa. Na trasach rajdów harcerskich, czy wycieczek szkolnych zdarzało nam się chodzić na owocowy "szaber" - polowaliśmy na jabłka, pyszne śliwki albo dojrzałe klapsy, ale mirabelki to były dziko rosnące drzewa i pod hasło "szaber" nie podlegały. Przecież zbieraliśmy tylko z ziemi to co spadło. Nigdy nie przypuszczałam że kilkadziesiąt lat później przyjdzie mi prosić, błagać, poszukiwać i polować na mirabelki. Ale oto mam, kilka łubianek pachnącego złota. Oczywiście na pierwszy rzut poszedł ukochany dżem mirabelkowy.
Targ Śniadaniowy już działa!
Na wschodniej stronie żoliborskiego Placu Inwalidów dziś o świcie ruszył Targ Śniadaniowy. Ciekawa, świeża, słoneczna i zupełnie nowa inicjatywa, która okazała się dla warszawiaków wspaniałym startem Wielkiej Majówki.
Kozia jajecznica ze szparagami i miętą
Nie umiem w nudne śniadania. Lubię za to w szybkie acz efektowne. Czy to będzie prosty jogurt z pieczoną śliwką, miska domowej granoli z owocami, może wypasione gofry albo naleśniki weekendowe, zawsze najważniejszy dla mnie jest smak, kolor, radość i ta magia śniadania, dzięki której każdy dzień od razu staje się lepszy. Na śniadanie na szybko często przyrządzam sobie jajecznicę. Taką jednoosobową, z dwóch wiejskich jajek, z czosnkiem niedźwiedzim, pestkami dyni, szczypiorkiem, z łososiem albo kozim twarożkiem. A w maju lubię jajecznice ze szparagami podaną na chlebie, jak kanapka. To świetna propozycja w środku tygodnia dla posiadających wolne zawody i nie pędzących o świcie do biura, ale też najlepszy na świecie pomysł na leniwe weekendowe śniadanie.
Prawdziwy rosół - kuchnia z serca domu
Przeglądam ostatnio historię kilku lat prowadzenia bloga i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu brakuje na nim kilku najbardziej podstawowych przepisów na potrawy, które są podstawą mojej kuchni rodzinnej. Ile by nie wymyślać pomysłów na tarty, sosy do makarony, zupy kremy, czy najbardziej rozkoszne ciasta, to jednak są takie smaki w kuchni, które mam niemal w krwiobiegu. Właśnie o nie dzieci pytają najczęściej, do nich wracamy w zimowe weekendy, gdy czas przygotować tradycyjny rodzinny obiad. To moja kuchnia z serca domu. Jedną z najbardziej tradycyjnych zup w moim domu był prawdziwy rosół, do którego mama ponad 30 lat temu robiła domowy makaron.
Odzyskane trufle czekoladowe
"O mamusiu, jak dobrze, że już jesteś, co nam przywiozłaś...?" i mama z tajemniczym uśmiechem opowiada jak to wracała pociągiem z daleeekiej podróży i jak całkiem niespodziewanie lokomotywa zagwizdała, buchnęła parą i zatrzymała się pod lasem. I wtedy z tego lasu wyszedł zajączek, przykicał bliżej i dał mamie torebkę z kanapkami. Kanapki były pyszne - z serem, albo pasztetem, suchą kiełbasą i kiszonym ogórkiem, albo z pastą jajeczną i szczypiorkiem. Pociąg odjechał po chwili, mama zjadła jedną kanapkę, ale pozostałe, które były w torebce przywiozła i oto z wielkim namaszczeniem dawała je dzieciom. Kanapki "od zajączka" (oczywiście najpyszniejsze na świecie) były rozpakowywane z papieru śniadaniowego i zjadane przy szybie balkonowej przez którą dzieciaki wypatrywały owego zajączka, a może przykicał aż pod dom?
Mamina podróż czasem była prawdziwa, kilkudniowa, ale częściej okazywała się zwyczajnym powrotem z pracy. Kanapki były niezjedzonym drugim śniadaniem, które zabrała rano, czy posiłkiem na drogę, a z tej całej historii wyniosłam pamięć, by nie wyrzucać jedzenia. Czasy gdy sama byłam dzieckiem wydają się odlegle, ale pewne nawyki, które wówczas wpoiła mi mama i babcia pozostały. Dziś będzie o chlebie i suszonych śliwkach i jeszcze o odzyskanych truflach czekoladowych.
Inspirujące książki kulinarne na wiosnę
Książkowe szaleństwo w rozkwicie. Mam od kilku tygodni trochę nowych pozycji kulinarnych na kuchennej półce. Kilka mnie niesamowicie pozytywnie zaskoczyło, niektóre trochę rozczarowały. Czy to kwestia zbyt dużych oczekiwań, czy może niedostosowania odbiorcy do treści? Przy kuchennym stole zasiadam z Gordonem Ramseyem, Hanna Szymanderską, Kudłatymi Kucharzami i … Beatą Śniechowską. Zaglądam na stoły Westeros i dumam nad chlebami Hammelmana. Zajrzyjcie do księgarni, po niektóre z tych pozycji naprawdę warto sięgnąć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






